Michał Cessanis, "Nowe Życie Pabianic" 2001

 
EMERYTKA IDZIE SIEDZIEĆ

  66-letnia emerytka w więzieniu spędzi pięć lat. Kobieta została oskarżona o wiele oszustw wobec dzieci, wyłudziła co najmniej 25 tysięcy złotych. Wyrok zapadł we wtorek w Sądzie Okręgowym w Łodzi.
Wiesławę N. w stan oskarżenia postawiła pabianicka prokuratura. Kobieta działała na terenie Pabianic, Łodzi i Łasku od marca 1999 roku do września ubiegłego roku. Prokurator udowodnił jej siedem oszustw, podrabianie czeków i wyłudzenia pieniędzy. O jej wyczynach "Nowe Życie Pabianic" informowało 1 czerwca w artykule "Babcia złodziejka".

Ofiary to dzieci

   Babcia działała zazwyczaj w podobny sposób. Dzieci zaczepiała przed szkołami, mówiła na przykład, że mama i tata mieli wypadek, a ona musi dostarczyć do szpitala ich dokumenty. Przestraszone ośmiolatki prowadziły Wiesławę N. do mieszkań, z których kobieta kradła pieniądze i biżuterię. Stałym jej tekstem było także wmawianie niepełnoletnim ofiarom, że ich rodzice wygrali wycieczkę do Hiszpanii lub do Włoch i jak najszybciej potrzebne są jej pieniądze. 
   Zdarzało się, że dzieci szukały gotówki razem z Wiesławą N. Tam, gdzie forsy nie było, kobieta mówiła, że nazwisko jej się pomyliło i wychodziła. Było też tak, że wymuszała na dzieciach wyjawienie, gdzie jest kasetka z banknotami.
   13 września 2000 roku zaczepiła dziewczynkę i powiedziała jej o wypadku mamy. Dziecko było tak zszokowane, że kobiecie dało czeki, bo nie wiedziało, gdzie jest gotówka. Wiesława N. o ich realizację poprosiła koleżankę z Łodzi. I w tym momencie jej oszukańcza działalność dobiegła końca. Czeki były zastrzeżone - pracownicy poczty o próbie ich realizacji powiadomili policję. Przebiegła Wiesława została zatrzymana przez funkcjonariuszy w tramwaju. Trafiła do aresztu.

Kara

   W trakcie rozprawy Wiesława N. nie przyznała się, że wobec dzieci używała przemocy. Zaprzeczała też, by brała udział w jednej z kradzieży. Jednak kilkunastoletni chłopiec nie miał wątpliwości, że to ona była u niego w mieszkaniu. Reszta dzieci w trakcie dochodzenia rozpoznała oszustkę na prezentowanych przez policję zdjęciach. Ich zeznania uznano za wiarygodne, dlatego sąd orzekł, że babcia kłamie.
   Decyzja o skazaniu Wiesławy N. aż na pięć lat więzienia wzbudziła zdziwienie wielu osób, które sprawę śledziły. Wymiar sprawiedliwości uzasadniał swoją decyzję wysoką szkodliwością społeczną czynu oraz sposobem działania oszustki (wykorzystywanie nieletnich).
   Po rozprawie pojawiły się komentarze na temat wyroków, jakie zapadają w różnych sprawach.
   — Ta kobieta nie dostała za dużo, ale wyższe kary powinny zapadać przy groźniejszych przestępstwach — mówili ludzie w holu sądu.
   I nie ma się co dziwić takim opiniom, skoro zdarza się tak, że aferzyści czy malwersanci dostają wyroki niewiele większe, a do tego w zawieszeniu.

M. Cessanis