|
Michał Cessanis
"Nowe Życie Pabianic" 2001
SKATOWANE NIEMOWLĘ
Dwumiesięczny Szymuś do szpitala został przywieziony w piątek. Dziecko
odebrano kompletnie pijanej matce. Było głodne, trochę brudne i przeziębione.
Wieczorem na oddziale pediatrycznym umieszczono rodzeństwo, którego rodzice
zapili. Na oddziale przebywa również Sebastian. Matka rzuciła nim o podłogą.
Rodzina Szymka żyje przy ulicy Piotra Skargi. Sąsiedzi mówią, że z mieszkania
często dochodzą pijackie odgłosy. 20-letnia matka nie pracuje, za to pije.
Z ojcem jest podobnie.
Aleksandrze S. syna odebrano, gdy około godziny 11.30 przyszła na komendę
przy ul. Żeromskiego. Chciała złożyć doniesienie na koleżankę, z którą
się pokłóciła. Kiedy dzielnicowy zobaczył, w jakim jest stanie, natychmiast
zareagował. Kobieta miała w organizmie 2,5 promila alkoholu! Po noworodka
przyjechało pogotowie.
- Matka została zwolniona do domu, skierowaliśmy wniosek o ustalenie
dla tej rodziny kuratora - mówi Dariusz Karpecki z KPP w Pabianicach.
Zapili
i zapomnieli
Inaczej było z 6-letnią Agnieszką i jej o rok starszym bratem.
W piątek o dziewczynce i chłopczyku zapomnieli pijani rodzice. Kiedy do
godziny 19.00 nie zostały odebrane z przedszkola przy ul. Żytniej, dyrektor
Zofia Król wezwała policję i wspólnie pojechali na ulicę Konopną. Na walenie
do drzwi mieszkania nikt nie odpowiadał. Szybko podjęto decyzję o umieszczeniu
dzieci na oddziale pabianickiego szpitala.
- Mama Agnieszki i Sebastiana jest nieodpowiedzialna. Dzieci kilkakrotnie
opowiadały, że ojczym je bije - mówi wstrząśnięta Zofia Król.
- Zastanawiam się, na kim tej kobiecie bardziej zależy.
Matka kilka razy włóczyła się z dziećmi po ulicach, nawet gdy córka była
przeziębiona. To panie w przedszkolu musiały podać Agnieszce syrop z cebuli.
Kobieta do sprawy podeszła obojętnie. Sebastian mówił nie tak dawno, że
mama już nie pije. Niestety, znów sięgnęła po butelkę. Tłumaczyła się,
że w piątek zasłabła.
Wczoraj (poniedziałek) przedszkole skierowało do sądu rodzinnego pismo
w sprawie sytuacji w rodzinie Agnieszki i Sebastiana.
Rzuciła
nim o podłogę
- Z nieodpowiedzialnymi matkami trzeba postępować radykalnie. Nie ma
mowy o ulgowym traktowaniu - dodaje Zofia Król. - Dziecko ma prawo
do godnego życia...
Godnego życia nie ma jednak 11-miesięczny Sebastian. On na oddziale jest
od czwartku. 30-letnia matka, Barbara P., rzuciła nim o podłogę. Policję
powiadomiła koleżanka kobiety, mieszkająca przy ulicy Pułaskiego. Barbara
P. przyszła do niej z synem w odwiedziny. Nie wie, dlaczego cisnęła chłopcem
o podłogę. W szpitalu synka odwiedził jedynie ojciec. W przypadku Sebastiana
zapadła już decyzja o umieszczeniu go w domu małego dziecka.
Lekarze z pabianickiej pediatrii przyznają, że w ciągu roku podobnych
przypadków, gdzie dzieci do szpitala trafiają z tzw. przyczyn społecznych,
jest kilkanaście. Maluchy są niedożywione, często brudne.
- Dobrze, że ta czwórka, która trafiła do nas, była podziębiona. Inaczej
dzieci nie mogłyby zostać w szpitalu - mówi jeden z lekarzy. - Za
takich pacjentów nie chce płacić kasa chorych...
* * *
Polskie prawo jest zbyt liberalne. Wiele dzieci żyje w skrajnej nędzy.
Są bite i poniżane, a karą dla nieodpowiedzialnych rodziców jest najczęściej
dozór kuratora.
Coraz częściej słyszy się o rodzicach, którym dzieci potrzebne są jedynie
do tego, by z opieki społecznej wyciągnąć pieniądze. Z takiej pomocy absolutnie
nie skorzystają najmłodsi. W domu zamiast ciepłego posiłku, nowego ubrania
czy książek stoją butelki wódki.
M.
Cessanis
|