|
Michał Cessanis
"Nowe Życie Pabianic" 2001
"NŻP": - Czy pamiętasz pierwszą wizytę w pokoju zwierzeń? Jerzy Kulicki: - Niestety, nie. Tych wizyt było bardzo dużo, zdarzało się, że w ciągu dnia byliśmy wzywani nawet po dziesięć razy. - Kim była dla ciebie postać Wielkiego Brata? - Siłą zwierzchnią. W sekundzie potrafił przywołać nas do porządku, mobilizował do wykonania poleceń, likwidował lub wprowadzał napięcia. To głos manipulujący. - Chodziliście bardzo późno spać, wstawaliście zaś w południe. Czy to nie było męczące? - Już w pierwszym dniu przyzwyczaiłem się do tego. Gorzej jest teraz. - Wielkiego Brata trudno przechytrzyć, tobie się to jednak udało. Mam na myśli sprytną metodę odmierzania czasu... - W jacuzzi był taki sterownik, którego jedną z opcji był zegarek. Brat niektórych rzeczy nie zauważał. Najtrudniej było nie dać po sobie poznać, że wiem o tym zegarze. - Siedem nominacji to rekordowy wynik. Czy domownicy ciebie nie zaakceptowali, czy też traktowali jak groźnego rywala? - Po całej serii nominacji miałem tydzień przerwy. Współmieszkańcy dali mi odetchnąć przed dalszą rywalizacją. Byłem konkurentem. - W trakcie pobytu przeszedłeś jakiś kryzys? - Była chwila, gdy chciałem poprosić o rozmowę z psychologiem. To było po nominacji z Anią Buchacz. Nastawiłem się psychicznie, że to ja wyjdę z domu i spotkam się z rodziną. Gdy tak się nie stało, przyszła mi nawet myśl, żeby opuścić grę. - Często płakałeś. Czy to przystoi strażakowi? - Przede wszystkim jestem człowiekiem. Dzisiaj pewne zachowania są niemodne. Nie byłem w stanie powstrzymać łez. - Twoi znajomi mówili mi, że Kulicki jest szalony. Tu jakby tego szaleństwa zabrakło... - Realizatorzy i reżyserzy pokazują to, co dokładnie chcą pokazać. Byłem wesoły, opowiadałem kawały. - Sny w domu BB... - Śnił mi się Andrzej Sołtysik, a nawet Adam Małysz, któremu nie udawały się skoki. Raz miałem sen erotyczny, ale go nie opowiem. - Próbowałeś manipulować domownikami? - Zdarzało się. Tam każdy gra na własny rachunek. - Wiedzieli, gdzie są Pabianice? - Wojtek Witczak wiedział dokładnie, reszta, że gdzieś w województwie łódzkim. Ale wszystkim podałem namiary. - Grupa się zżyła? - W jakiś sposób na pewno. Lubię Kubę i Dawida, ale w tym domu raczej nie znalazłem dla siebie prawdziwego kumpla. - Najważniejsze było... - Znalezienie sposobu na nudę. Szczególnie pod koniec drugiego miesiąca, kiedy było za dużo wolnego czasu. - Byłeś bardzo blisko finału. Co w twojej osobowości mogło nie spodobać się telewidzom? - Domyślam się, że łzy nie były pozytywnie odbierane. - Pierwsze dni po powrocie do Pabianic spędziłeś w gronie najbliższych. A teraz? - Nie wiem, czy nadal będę zawodowym strażakiem. Do programu poszedłem, by zmienić swoje życie. Popularność może to ułatwić. - Jesteś członkiem SLD. Czy będziesz startował w najbliższych wyborach samorządowych? - Niewykluczone, że skorzystam z takiej możliwości. Chciałbym także prowadzić program telewizyjny o zdrowym trybie życia. - Przegrałeś? - Czuję się wygranym. Byłoby fantastycznie zdobyć główną nagrodę, ale samym sukcesem jest już dla mnie tak długi pobyt w grze. Miałem nadzieję, że tę edycję wygra Dawid. -Dziękuję za rozmowę. rozm.:
M. Cessanis
|