Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2001


Z DIABLIKIEM W OCZACH

  Chociaż szkołę podstawową Jerzy Kulicki, uczestnik programu Big Brother, ukończył ponad dwadzieścia lat temu, nauczyciele dobrze go pamiętają. Jego postać kojarzy się pedagogom z harcerstwem i nienagannym, chociaż czasami psotliwym, zachowaniem. Był typem obserwatora. Często wybiegał myślami poza szkołę, marzył...

Harcerska młodość

   Grażyna Dubiel w "czternastce" uczyła Jurka języka rosyjskiego, a teraz jego synów polskiego.
  - Pamiętam tego diablika w oczach Jurka, taki błysk odziedziczyli po nim Maksymilian i Kamil. Jego młodość kojarzę z harcerstwem. Miał bardzo zgraną klasę, trzymali się paczką i chętnie wspólnie brali udział w różnych imprezach.
   Wakacje i ferie Kulicki spędzał na obozach, zimowiskach i biwakach. Druhna Grażyna Dubiel opowiada, jak na zimowisku w Siemianowicach Jurek razem z kolegami potrafili do rana grać na korytarzu w cymbergaja i mieli bardzo dużo energii.
   - Ten Jurek w telewizorze nie jest prawdziwy. On potrafi doskonale się bawić - uważa. - Telewizja źle go pokazuje.
   Kulicki był przeciętnym uczniem, nie było z nim jednak nigdy żadnych problemów. Lubił pomagać i opiekować się innymi. Do swojej żony, Marzeny, zbliżył się w trakcie jednego z harcerskich wyjazdów. Razem prowadzili drużynę, w której Jurek najpierw był przybocznym, a później drużynowym. Należał także do rady szczepu. Obecnie jeździ na obozy do Mrzeżyna, w sierpniu jest tam kwatermistrzem.

Uczeń w gazecie

   O Kulickim w samych superlatywach wyraża się Barbara Włodarczyk, która przez kilka lat czuwała nad jego edukacją. To polonistka i jednocześnie wychowawczyni ze Szkoły Podstawowej nr 14. Odnalazła zdjęcia jego klasy, wykazy ocen, a także listę uczestników wycieczki do Muzeum Martyrologii w Radogoszczu z 1976 roku.
   Według pani Barbary, życie Kulickiego pokrywa się ze słowami wiersza Władysława Broniewskiego: "Nie głaskało mnie życie po głowie, nie pijałem ptasiego mleka. No i dobrze, no i na zdrowie, tak wyrasta się na człowieka".
  - Straciłam Jerzyka z oczu w połowie szkoły średniej. Kiedy zobaczyłam mojego ucznia w waszej gazecie, gdzie na zdjęciu był razem ze swoimi synami, bardzo się ucieszyłam. To cudowne, że potrafił stworzyć wspaniałą rodzinę. Widać, że dzieciaki są szczęśliwe.

Wrażliwy i uczuciowy

  Jurek należał do tych uczniów, którzy nie brali udziału w bójkach, próbowali natomiast łagodzić napięte sytuacje.
  - Chyba pod tym względem się nie zmienił. Niektórzy mają do niego pretensje, że jest cukierkowaty. Ale on taki był, zawsze uczuciowy i wrażliwy. Jako polonistka kładłam nacisk na poezję, by wyzwolić u dzieci emocje. Jurek przeżywał treści, chociaż czasami, jak tak patrzyłam na niego z boku, to jakby był nieobecny i uciekał myślami daleko. Gdy inni szaleli, on wszystko analizował.
   Najlepiej szło Kulickiemu na lekcjach wychowania fizycznego i biologii. Chwalił go nauczyciel śpiewu. Z pozostałych przedmiotów był na "trójkę z plusem".

Dawał ściągać

   Przez lata kolegą ze szkolnej ławki był Piotrek. To razem z nim Kulicki zdawał do szkoły lotniczej w Dęblinie. Niestety, nie przeszli końcowych egzaminów, co było dla Jurka wielką porażką.
   - Nikomu nie mówili, że jadą na egzaminy. To była ich wielka tajemnica - zdradza Barbara Włodarczyk.
   Teraz Piotr Najder nie utrzymuje już kontaktu z Kulickim, ale wspomina go bardzo dobrze, bo był koleżeński i dawał ściągać.
  - Ćwiczył zapasy, jeździł na turnieje - mówi Piotr Najder. - Trenował też karate i miał duże powodzenie u dziewczyn. Bardzo go lubiły...
   Barbara Włodarczyk rzadko ogląda program Big Brother, gdyż według niej taka forma telewizji to swoisty ekshibicjonizm. Swojemu uczniowi jednak kibicuje i ma nadzieję, że wygra, a szczęście przyniesie mu ulubiona żółta koszulka z herbem Pabianic. Już zaplanowała, że dla Jurka na powitanie przygotuje album z wycinkami prasowymi.

M. Cessanis