Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2001


Co wymyślił Zarząd Miasta...

PRIB IDZIE ZA GROSZE

  Zarząd Miasta postanowił sprzedać Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjno-Budowlanych. Nabywcą ma być Włodzimierz Janeta, szef firmy ochroniarskiej "Argus". Za całość zapłaci 170 tysięcy złotych, czyli tyle, ile za nowe mieszkanie czy słabej klasy mercedesa.
Władze w działaniach poparła lewica. Radni AWS-u są zbulwersowani decyzją, a pracownicy PRIB-u przekonani, że teraz staną w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych.

Ogromne długi

   PRIB mieści się przy ulicy Orlej. Powstał w 1950 roku, od tamtego czasu kilkakrotnie zmieniał nazwę. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych całkiem nieźle prosperował, teraz stoi na krawędzi bankructwa. PRIB ma ponad dwa miliony długów, zaległości są w podatku od nieruchomości oraz w składkach ZUS. 
   Do kryzysu przedsiębiorstwa przyczynił się też jeden z jego dłużników - spółdzielnia mieszkaniowa "Nowa", która jest winna około dwóch milionów złotych. PRIB od początku roku nie wygrał ani jednego przetargu na wykonanie prac budowlanych. Zdaniem załogi, winę ponosi w tym przypadku zarząd firmy. Obecnie w zakładzie pracują 92 osoby, w tym 56 pracowników fizycznych. 

Oferta

   We wrześniu Zarząd Miasta ogłosił, że chce sprzedać PRIB. W gazetach ukazały się ogłoszenia zachęcające do składania ofert. Chętnych było dwóch, a do końcowych rozmów dotrwał jeden - przedsiębiorca Włodzimierz Janeta. Firma miała zostać sprzedana za 85 tysięcy złotych, później Janeta zaproponował, że da 170 tysięcy.
   Ratusz jest właścicielem 85 procent akcji, każdą wyceniono na 20 złotych. Nabywca zapowiedział, że za PRIB zapłaci w dwóch ratach - pierwsze pieniądze wpłyną do Urzędu Miasta przed podpisaniem aktu notarialnego, kolejna rata zostanie wpłacona do 20 grudnia. Obiecał też, że zatrzyma 80 procent załogi przedsiębiorstwa, ale tylko do końca tego roku i tylko wtedy, gdy uda mu się podpisać kontrakt z firmą Echo Investment, która ma budować centrum handlowe u zbiegu ulicy Zamkowej i Traugutta. 

Gorąca debata

   Radni o sprzedaży 8500 udziałów PRIB-u rozmawiali w środę (17 października). Na sesji ze strony AWS-u padało wiele pytań. Najwięcej zastrzeżeń budził punkt mówiący o wartości akcji. "Dlaczego analiza finansowa przedsiębiorstwa została sporządzona później niż rozpoczęcie rozmów z kontrahentem" - pytali radni i przytaczali odpowiednie przepisy. Radca prawny ratusza przekonywał, że wszystko jest w porządku. Padło też, że PRIB winien jest Janecie około 150 tysięcy złotych. Wychodzi więc na to, że przedsiębiorca bierze firmę za 20 tysięcy złotych. Radnych zbulwersował także fakt, że załoga PRIB-u pracowałaby tylko do końca roku.
   - To nie jest wybór, ale szansa dla przedsiębiorstwa i załogi - przekonywał o prywatyzacji prezydent Paweł Winiarski.
   "Nowe Życie Pabianic" ustaliło, że już rok temu ówczesne władze miasta myślały o sprywatyzowaniu przedsiębiorstwa. Znalazł się nawet kupiec oferujący wówczas około 700 tysięcy złotych. Do transakcji jednak nie doszło. Według AWS-u brakowało wtedy przychylności radnych opozycji. 
   - Zarząd Miasta nie zrobił wówczas wyceny majątku i to uniemożliwiło sprzedaż - odpiera zarzuty Wiesław Madejski, obecnie wiceprezydent miasta.
   Prezydent Winiarski na sesji dodał, że poprzedni Zarząd Miasta działał na szkodę gminy, gdyż prywatyzacji nie doprowadził do końca.

* * *

   Debata nad sprzedażą PRIB-u została przełożona na piątek, gdyż w trakcie sesji poinformowano, że znalazł się jeszcze jeden chętny do kupienia firmy. Zrezygnował jednak, gdy dowiedział się o krytycznym stanie przedsiębiorstwa.
  Uchwała o sprzedaży została podjęta w piątek, ale z drobnymi zmianami. Włodzimierz Janeta musi zapłacić całą sumę jednorazowo, a 80 procent załogi ma zatrudniać przez rok, a nie do końca 2001 roku.
   Radni AWS-u wstrzymali się od głosu. Wniosek Zarządu Miasta poparło jednogłośnie SLD.

Aneks do umowy

   Zdobyliśmy pismo, w którym Włodzimierz Janeta dopuszcza możliwość zatrudnienia pracowników przez rok. Tę możliwość uzależnia od podpisania kontraktu z Echo Investment. Według uchwały Rady Miasta, pracownicy PRIB-u mają być zatrudnieni bez względu na to, czy kontrakt z Echo dojdzie do skutku.
  Co będzie, jeśli kontrakt nie zostanie podpisany? Wczoraj w rozmowie telefonicznej z "NŻP" właściciel firmy ochroniarskiej nie chciał się wypowiadać na ten temat, odmówił wszelkich komentarzy.
   W tym tygodniu Zarząd Miasta ma ponownie spotkać się z Włodzimierzem Janetą, który do umowy o sprzedaży będzie musiał podpisać aneks regulujący m.in. okres zatrudnienia załogi PRIB-u. Jeśli odmówi, zacznie się poszukiwanie nowego nabywcy.
   Zarząd PRIB-u przygotował swoje oświadczenie. Stwierdza w nim, że chociaż sytuacja firmy jest bardzo poważna, to podejmuje się nadal nim zarządzać. Do kiedy? Tego również nie wiadomo, bo nowy właściciel może powołać nową Radę Nadzorczą, a ta zmieni zarząd.

Cierpi załoga

   W całym zamieszaniu związanym ze sprzedażą Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjno-Budowlanych najmniej uwagi poświęcono pracownikom. Wielokrotnie samorządowcy podkreślali tylko, że prywatyzacja jest szansą na zmniejszenie dziury budżetowej.
  Tomasz Hinz, przewodniczący Związku Zawodowego "Solidarność", z zawodu majster budowlany, powiedział w rozmowie z "NŻP", że pracownicy bardzo boją się o swoją przyszłość. Nie dostali żadnych konkretnych gwarancji. Winą za kryzys firmy obarczają zarówno zarząd, jak i kolejne ekipy zmieniające się w ratuszu.
   Na początku października związki zawodowe otrzymały od zarządu PRIB-u pismo informujące o planowanym zwolnieniu 75 pracowników.
   - Rada Nadzorcza nie egzekwowała niczego od zarządu spółki - mówi Tomasz Hinz. - Ludzie są bez podwyżek od czterech lat, są w bardzo trudnej sytuacji. Pan Janeta niczego dobrego nie wnosi.
   W PRIB-ie mówi się nieoficjalnie, że nowemu właścicielowi najbardziej odpowiadałoby pozbyć się pracowników, a pomieszczenia biurowca wynająć. Dotarła do nas informacja, że PRIB ma teraz z wynajmowanych pomieszczeń kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wynajęcie kolejnego piętra przyniosłoby więc dodatkowy zysk.
   Podpisanie kontraktu z Echo Investment pieniędzy do firmy tak szybko nie wniesie. PRIB nie ma forsy na bieżące wydatki, na sprzęt i pensje. Budowa centrum handlowego trwa około pięciu miesięcy, a podwykonawca otrzymuje pieniądze w ciągu 60 dni od ukończenia prac.
  Jak więc PRIB utrzyma się przez siedem miesięcy? Wizja upadłości nadal istnieje.

Michał Cessanis