|
Michał Cessanis,
"Nowe Życie Pabianic" 2001
Z Kazachstanu do
Pabianic
Na przyjazd rodziny
Wittów, naszych rodaków mieszkających w Kazachstanie, pabianiczanie czekali
od dawna. Repatrianci przybyli w miniony weekend i zamieszkali w bloku
przy ul. Moniuszki. To kolejna już rodzina ze wschodu, jaka osiedli się
nad Dobrzynką.
W sobotę z Czekałowa
(obszar północnokazachstański, rejon tajynszyński) po kilku dniach męczącej
podróży samochodem dotarł 47-letni Józef Witt wraz z synem Jewgienijem
(27 lat). Przywieźli cały dobytek zapakowany w kartony. Autobusem jechała
79-letnia
Anna Witt z synową, 45-letnią Anną. Podróż kobiet bardzo się
przeciągnęła. Po przesiadce w Moskwie autobus zboczył z kursu i Polki zjawiły
się w naszym mieście dopiero w niedzielę w nocy.
Wszyscy nam bardzo
pomogli, nareszcie jesteśmy w ojczyźnie mówiła w poniedziałek seniorka
rodu, Anna Witt. Teraz musimy wyrobić dokumenty, kupić meble
do mieszkania i zacząć żyć na nowo. Najważniejsze, żeby zdrowie było i
praca. W Polsce byłam wcześniej, z kościoła na wycieczce do Krakowa. W
Kazachstanie zostawiliśmy gospodarstwo. Jeszcze nie mogę uwierzyć, że po
tylu latach udało się nam wrócić do kraju...
Proces repatriacyjny
rodziny Wittów zaczął się dwa lata temu. W październiku 1999 roku Rada
Miasta podjęła uchwałę w sprawie zaproszenia rodaków do zamieszkania w
Pabianicach. Procedura ruszyła, a postępowanie w sprawie osiedlenia się
na stałe w Polsce zostało ukończone pod koniec maja tego roku. Repatrianci
dostali wizy i mogli wyruszyć z kraju biedy na zachód.
45-letnia Anna Witt
jest księgową, jej mąż to mechanik silników spalinowych, a Jewgienij skończył
akademię rolniczą. W Kazachstanie 27-latek zostawił żonę Liubowę Nikołajewnę
Kowalczuk, wkrótce i ona przyjedzie do Polski.
Przez najbliższe miesiące repatriantami
będzie się zajmował ratusz. Pomoże przy wszystkim tak, by Wittowie jak
najszybciej się usamodzielnili.
MC
|