|
Michał Cessanis
"Nowe Życie Pabianic" 2001
ZŁODZIEJSTWO W "PAMOTEKSIE"
"Pamotex" ogołocono z komputerów z oprzyrządowaniem, które warte były ok.
200 tysięcy złotych. Kilka razy większe są straty spowodowane postojem
w produkcji.
Złodzieje
przyszli w nocy, prawdopodobnie z soboty na niedzielę. Długimi korytarzami
przeszli do pomieszczeń z drogim sprzętem. Nikt ich nie widział, chociaż
w zakładzie nie brakuje dozorców.
Policjanci o zdarzeniu zostali poinformowani już w niedzielę. Właśnie wtedy
grupa dochodzeniowa zjawiła się na terenie "Pamoteksu" przy ul. Grota Roweckiego.
Rozpoczęło się śledztwo.
W poniedziałek w firmie nie widać było zamieszania. Nasz reporter swobodnie
przedostał się na teren "Bawełny". Kiedy wędrował do miejsca, gdzie grasowali
złodzieje, nikt go nie sprawdził. Dopiero po pokonaniu kilkuset metrów
natknął się na mężczyznę, który zabronił wchodzenia do okradzionych pomieszczeń.
Wiedzieli,
po co przyszli
Złodzieje
doskonale znali zakład, nie zabrali przypadkowych przedmiotów. Ich łupem
padły komputery sterujące maszynami w drukarni, szablonowni i farbiarni.
Te wydziały są teraz nieczynne.
- Stanęła
także część wykańczalni - opowiada Wojciech Janek, p.o. prezesa
"Pamoteksu". - Ci ludzie uderzyli w strategiczne punkty. Uważam,
że ich działanie było zaplanowane.
Po cennym komputerze zarządzającym grawerką laserową do wypalania wzorów
na szablonach pozostała klawiatura i mysz. Taki sam widok jest przy maszynie
robiącej szablony metodą natryskową.
- Sprzęt komputerowy i oprogramowanie mieliśmy pierwszorzędne -
mówi pracownik, który za zgodą przełożonych oprowadzał nas po pomieszczeniach.
Z hali produkcyjnej, gdzie odbywa się drukowanie wzorów na tkaninach, również
zginął komputer. Złodzieje nie zabrali monitora, prawdopodobnie nie wiedzieli,
jak wyjąć go z metalowej szuflady. Przestępcom nie udało się także wymontować
ekranu chronionego przemysłową szybą odporną na uderzenia.
Kradzież
na zlecenie?
Złodzieje
mieli bardzo dużo czasu. Po wyrwaniu kłódek i zdjęciu plomb, dokładnie
przeszukali szafy, w których leżały dyskietki i płyty z programami do obsługi
urządzeń.
Wczoraj w zakładzie trwała inwentaryzacja sprzętu. Zdjęcia i dokumentacja
techniczna zostały wysłane do producenta maszyn. Nowe komputery są bardzo
potrzebne.
- Jeszcze w tym tygodniu postaramy się uruchomić część maszyn -
dodaje Wojciech Janek.
"Pamoteks" ma kłopoty finansowe. Ze źródeł nieoficjalnych dowiedzieliśmy
się, że pojawiła się hipoteza, iż kradzież mogła być na zlecenie. Teraz
policja musi ustalić, czyje to było zlecenie.
- Oprócz komputerów złodzieje zabrali wiertarki i piły tarczowe
- informuje Dariusz Karpecki z Komendy Powiatowej Policji.
Podejrzane jest, że żaden z pracowników nie widział włamywaczy, którzy
taszczyli komputery. Nikt im nie przeszkodził.
*
* *
To
nie pierwsza zadziwiająca kradzież w "Pamoteksie". W czasach komunistycznych
ktoś wymontował olbrzymi wentylator zamontowany na dachu. Aby go zdjąć,
trzeba było uruchomić dźwig. Złodziejom się to udało.
M.
Cessanis
|