|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2001
BAJZEL W SZKOLE
Miesiąc
minął od chwili, kiedy pięć klas szkoły zawodowej Zespołu Szkół Budowlanych
przeprowadziło się na Piotra Skargi do "Mechanika", tworząc Zespół Szkół
nr 1. Ruszyła największa w powiecie szkoła. Przy 1287 uczniach i ponad
70 nauczycielach jest tłoczno niczym w kombinacie. Jak to w życiu bywa,
pomysł był dobry, niby wszystko przygotowane, ale życie sobie...
Połączenie
w biedzie
26 lutego Rada Powiatu powołała Zespół Szkół nr 1. Przeważył argument,
że połączenie placówek przyniesie około 50 tys. zł rocznie oszczędności,
a to przy oświatowej biedzie niemało. Przesłankami były reforma szkolnictwa
ponadgimnazjalnego, niż demograficzny i zmniejszająca się liczba uczniów.
Powołany przy starostwie, w którego gestii są szkoły średnie, specjalny
- złożony z dyrektorów szkół, władz i nauczycielskich związków zawodowych
- zespół opracowywał plan restrukturyzacji placówek w powiecie, tak żeby
były bardziej ekonomiczne. Oświata w powiecie cierpi na permanentny brak
pieniędzy.
W ubiegłym roku, po protestach, władze starostwa odroczyły przeniesienie
uczniów Zespołu Szkół Ekonomicznych do "Odzieżówki". Kolejna fuzja szkół
też nie poszła łatwo. Uczniowie ZSB, ich nauczyciele i rodzice byli na
"nie", twierdząc, że szkoła ma własny plan restrukturyzacji z szansami
na powodzenie. Domagali się unieważnienia decyzji RP. Sprawa dotarła do
wojewody.
"Budowlanka" zrezygnowała z budynku przy Partyzanckiej. W tym przy św.
Jana pozostały klasy technikum, policealnej szkoły zawodowej i technikum
dla dorosłych. W przyszłym roku restrukturyzacji ciąg dalszy - pozostałych
12 klas przeniesie się do Zespołu Szkół nr 1. Budynek przy Partyzanckiej
ma zostać wynajęty. Krażą plotki, że być może powstanie tam prywatne przedszkole.
Zrzuta
na remont
Wiadomo,
że przy ponad tysiącu uczniów w szkole potrzebne są odpowiednie warunki,
stąd przy P. Skargi jeszcze przed wakacjami zaczął się remont. Szykowano
salę gimnastyczną: z wymianą parkietów, stolarki okiennej i oświetlenia.
W drugiej sali jest rozgardiasz i remont w trakcie.
W środę była ładna pogoda, więc uczniowie ćwiczyli na boisku. Od początku
września przy brzydkiej pogodzie odbywały się zajęcia teoretyczne z zasad
i przepisów sportowych. Teraz duża sala jest otwarta, uczniowie żartują
jednak z zakazu, że nie można grać w piłkę, żeby nie zabrudzić nowych ścian.
Dlatego nie zawieszono koszy do koszykówki.
- W ubiegłym roku każdy na salę gimnastyczną wpłacał po dziesięć złotych
- opowiada jeden z uczniów. - Moi rodzice uważają, że to jakieś
nieporozumienie...
- Sala gimnastyczna faktycznie została oddana z poślizgiem, ale ruszyła
w zeszłym tygodniu. Wykonawca poprawiał podłogę - wyjaśnia Krystyna
Klonowska, wicedyrektor szkoły.
Parkiet był źle wycyklinowany. Obok sali gimnastycznej jest szatnia. Brudne
ściany, brudne umywalki, podgniła drewniana podłoga i wykładzina. W takich
warunkach uczniowie przebierają się w stroje sportowe. W pomieszczeniu
jest też ubikacja otwierana tylko na czas matur (?).
W szkole nie grzeją ze względu na oszczędności. ZSM miało 30 tys. zł zadłużenia,
ZSB dwa razy tyle. Niedużo, porównując z długami innych szkół sięgającymi
nawet 160 tys. zł. Smutna to prawda, że tylko jedna na dziewięć pabianickich
szkół średnich (ZSE) nie jest na minusie. Zadanie dyrektora jak ściągnąć
sponsorów, ponieważ starostwo nie ma pieniędzy, więc nie da.
Brak zjednoczenia
-
Na razie jakoś się nie zjednoczyliśmy z Budowlanką. Tyle tylko, że jak
wszyscy wyjdą na przerwę, na korytarzach jest potworny ścisk -
mówią
uczennice "Mechanika".
Żelaznym argumentem "Budowlanki" przeciwko łączeniu szkół była troska o
plan lekcji i późno kończące się zajęcia.
Dyrektor
Klonowska: - Nie jest najgorzej. Lekcje zaczynają się o 8.15, a
kończą najpóźniej o 18.20 i 19.00. W piątek, tak jak wcześniej, trwają
do godziny siedemnastej. Bardziej bałam się połączenia, ale nie taki diabeł
straszny...
-
Jest jednak kłopot z obciążeniem sal. Mamy swoich opiekunów sal, część
pomieszczeń dostali nauczyciele "Budowlanki". W przyszłym roku będzie prawdopodobnie
po dwóch opiekunów do każdej sali - dodaje.
Nauczyciele twierdzą, że bieganie po korytarzach z pomocami naukowymi pod
pachą nie należy do przyjemności. W czasie przerwy trudno pokonać piętra.
Wspominają, że ograniczono dostęp do ksero i za odbitki trzeba płacić.
Żeby poznać uczniów, wprowadzono patent z kartą obserwacji, gdzie zapisuje
się nagrody i kary, osiągnięcia, oceny i uwagi o zachowaniu. Karta nie
idzie za uczniem do innej szkoły, ale ma pomóc w jego rozróżnieniu.
Obłęd w
papierach
Miesiąc w połączonej szkole to obłęd w dokumentach i stosy papierkowej
roboty, bo trzeba zmienić dokumenty szkoły. To również obłęd dla uczniów,
niektórym połączenie szkół bardziej przeszkadza niż pomaga w szkolnym życiu.
Nauczyciele się nie znają, rozpoznają się po twarzach.
Rzemieślnik
- patriota, Jan Kiliński, patron "Mechanika" nie awansował jeszcze na patrona
Zespołu Szkół nr 1. Może w przyszłym roku...
M.
Cessanis
A. Klimek
|