Michał Cessanis, "Nowe Życie Pabianic" 2001


CZARNA DO ŁUZY

   W Pabianicach działają dwa kluby bilardowe, do których zagląda coraz więcej graczy. Największy ruch jest od piątku do niedzieli, wtedy trudno zarezerwować stół chociaż na godzinę. Najczęściej przy grze można spotkać młodzież licealną, ale są też zawodnicy w starszym wieku. Bilard wciąga jak narkotyk - przyznają ci, co grają.

Po sześć stołów

   Klub bilardowy przy ul. Mariańskiej powstał na początku lat 90. Do dyspozycji jest tutaj sześć stołów, a za godzinę gry trzeba zapłacić 8 złotych (jeśli ktoś wykupi dwie godziny, trzecia jest gratis). Lokal otwarty jest do wyjścia ostatniego klienta, a tych nie brakuje. Oprócz gry przyciągają ich tutaj również koncerty muzyczne. Ostatnio "Mariańska" została odświeżona, nabrała nowych kolorów.
   Klub przy ul. Traugutta został urządzony w pomieszczeniu po dawnej stołówce "Pamoteksu". Tu również jest sześć stołów. Godzina kosztuje 9 złotych, a karnet 45 złotych (pięć godzin plus jedna gratis).

Krzywy kij i prosty stół

   Wśród zabaw organizowanych w XIII wieku w ogrodach i parkach znalazła się gra, której uczestnicy za pomocą zakrzywionego kija wbijali kule pomiędzy słupki. Przewrotna aura nie pozwalała kontynuować tej zabawy pod gołym niebem. Kije i kule powędrowały pod dach. Podczas zaciętych pojedynków, rozgrywanych przez arystokrację i duchowieństwo, obijano zabytkowe komody i stoły. Dlatego w 1469 roku nadworny stolarz francuskiego dworu otrzymał od króla polecenie rozwiązania tego problemu.
   Rzemieślnik Henry de Vigne wykonał stół, którego blat otoczony był bandami. Zamiast kija zakrzywionego pojawił się prosty, stół pokryto materiałem i bile toczyły się znacznie ciszej. Z każdym rokiem bilard stawał się coraz popularniejszy.

Kulki w sieci

   Bilard rozwija się bardzo szybko, dzisiaj stoły są w hotelach, pijalkach piwa, a nawet w prywatnych domach, również u przedsiębiorców z Pabianic. Przy grze omawiane są interesy i zawierane transakcje. Bilard to również sposób spędzania wolnego czasu.
   W Internecie stron poświęconych tej grze jest bardzo dużo. W sieci znajdziemy historię, relacje z turniejów, wyniki indywidualne i drużynowe, a także słownik zwrotów i zdjęcia. Nie brakuje również stron poświęconych zasadom gry. Powstał Polski Związek Bilardowy oraz Polski Związek Snookera i Bilardu Angielskiego (w Internecie również na temat tych organizacji informacji jest dużo).

Partyjka po pabianicku

   Przedsiębiorca Krzysztof Habura z Pabianic wraz ze swoimi kolegami na partyjce bilardu spotyka się co piątek. Kiedyś grali w "Mariańskiej", później w restuaracji "Trzy Korony", a teraz w hotelu "Piemont".
   — W bilard grywam z grupą od 1993 roku — mówi. — Gra jest dla mnie po całym tygodniu pracy znakomitą okazją do wypoczynku i relaksu, niepozbawioną jednak chwil emocji, szczególnie w końcowych etapach parti...
   Gracze uważają, że bilard to sport dla dżentelmenów. Rygorystyczny regulamin sportowy narzuca konieczność estetycznego postępowania, a sportowe współzawodnictwo uczy pracowitości i aktywności.
   — W trakcie rozgrywki można swobodnie porozmawiać, pożartować i wypić małą kawę, będąc jednocześnie skoncentrowanym na grze. Grze, w której najważniejsze jest celne oko i pewna ręka oraz umiejętność przewidywania rozwoju sytuacji — uważa K. Habura.

Dwie rodziny bil

   Pabianickie kluby bilardowe wyposażone są przeważnie w kije jednoczęściowe, wykonane z drewna raminowego pochodzącego z Azji. Zawodowi gracze używają kijów wysokiej klasy - dwuczęściowych, skręcanych. Najważniejsze jest jednak to, by kij był idealnie prosty (można to sprawdzić, tocząc go po powierzchni stołu, jeśli toczy się płynnie, nadaje się do gry). Kij składa się również z tzw. kapki, czyli końcówki wykonanej ze skóry. Każdy gracz przed rozpoczęciem partyjki powinien pamiętać o nasmarowaniu końcówki kredą (bez tego nie można skutecznie prowadzić gry).
   Do gry potrzebnych jest 16 ponumerowanych i kolorowych bil podzielonych na dwie "rodziny" (pełne i połówki). Jeśli ktoś nie zna zasad gry, w klubie znajdą się osoby, które podpowiedzą, jak wygrać. 

Faul w barze

   Najpopularniejsza jest gra w "ósemkę". Celem rozgrywek jest wbicie bili czarnej do zadeklarowanej łuzy po wcześniejszym wbiciu do łuz wszystkich bil z jednej "rodziny". W bilardzie nie obowiązują limity czasowe, dlatego warto trochę dłużej zastanowić się nad planem rozgrywki.
   Jak w każdej grze, tak i tu istnieją faule: umieszczenie białej bili w łuzie lub wybicie bili poza stół. Karą jest oddanie gry przeciwnikowi. Może nas spotkać jeszcze jedna kara, gdy przez złą grę rozedrzemy kijem sukno stołu. Za to grozi wysoka kara pieniężna, sięgająca nawet kilkuset złotych. Warto dodać, że nowy stół bilardowy kosztuje ponad 10 tysięcy złotych.
— Nieszablonowość, odmienność każdej partii, możliwość ryzyka, nieprzewidywalność do końca ustawienia bil na stole, czynią z bilardu grę pasjonującą i ciekawą, dla której warto poświęcić nie tylko piątkowe wieczory — dodaje Krzysztof Habura.

M.Cessanis