|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2001
SĄSIAD OSKARŻONY
Konflikty między sąsiadami były, są i będą zawsze. Starsze pokolenie
nie potrafi zrozumieć, że dzieci biegające po podwórzu muszą się wyszaleć,
pograć w piłkę czy w klasy. Do młodych za to nie dociera, że starsi przeżyli
już wiele i teraz chcą odpoczywać w spokoju. Głośne okrzyki mogą wywołać
konflikt. Gdy dorośli zwracają uwagę dzieciom, te niejednokrotnie potrafią
starszym odburknąć, używając przy tym nawet wulgaryzmów.
Groził,
że zabije
W Konstantynowie Łódzkim konflikt międzysąsiedzki swój finał znalazł
w sądzie. Tadeusz K., 70-letni tkacz, będzie odpowiadał za grożenie
pobiciem i zabiciem 12-letniego Damiana W. i jego kolegi Macieja W.
A zaczęło się od tego, że Damian z grupą kolegów chciał skorzystać z automatu
telefonicznego, by zadzwonić do swojej mamy i spytać ją, kiedy wróci z
pracy. Damian wtedy był u swojej babci, której sąsiadem jest oskarżony
Tadeusz K.
Kiedy dzieciaki okupowały budkę telefoniczną, 70-latek zaczął krzyczeć,
by odeszli, bo jeszcze coś zepsują. Nagle wziął coś do ręki - według nieletnich
była to siekiera - i zaczął wymachiwać. Damian i jego koledzy uciekli.
Później poskarżyli się rodzicom i tata Damiana poinformował o zdarzeniu
policję.
Świadkowie awantury mówią, że Tadeusz K. groził dzieciom, że jak je dorwie,
to nogi powyrywa i łby poukręca.
Dziabka
do pielenia
Oskarżony nie przyznał się do zarzutów, a nawet stwierdził, że łobuziaki
wkładały do automatu pety i zapałki, oprócz tego wyzwały go od starego
chu... Mężczyźnie przeszkadza to, że bawiące się dzieci za głośno odbijają
piłkę o chodnik.
Nie miał przy sobie siekiery, a jedynie dziabkę do pielenia. Uważa również,
że sąsiedzi dokuczają jemu i żonie, bo nie chcą z nimi pić wódki.
Złość na nas bierze się stąd, że mówimy na nich, że produkują bimber
twierdzi oskarżony konstantynowianin.
Kwietniowy konflikt będzie musiał rozstrzygnąć sędzia. Tadeusz K. za
groźby może się spodziewać grzywny, kary ograniczenia wolności lub pozbawienia
wolności na dwa lata.
M.
Cessanis
|