|
Michał
Cessanis, "Nowe Życie Pabianic" 2001
FIRMY KUSZĄ
Od początku czerwca w Powiatowym Urzędzie Pracy zarejestrowało się blisko
400 absolwentów szkół: najwięcej z wykształceniem policealnym, zasadniczym
zawodowym i wyższym. Powiększyła się rzesza bezrobotnych w powiecie, lecz
ofert pracy nie przybywa. A na te, które są, jak się okazuje, trzeba uważać.
Przed tablicami z ogłoszeniami w "pośredniaku" każdego dnia ustawiają się
grupki ludzi, najczęściej młodych i zdesperowanych.
Kierowca
z bublami
Z redakcją "Nowego Życia Pabianic" skontaktował się młody mężczyzna, który
na tablicy ogłoszeń w PUP-ie znalazł ofertę łódzkiej firmy poszukującej
kierowców, akwizytorów i sekretarek. Pabianiczanin chciał być kierowcą,
więc umówił się na rozmowę z przyszłym pracodawcą. Kiedy dotarł na miejsce,
okazało się, że na robotę czeka czterdzieści osób. Wszyscy musieli wypełnić
bardzo szczegółowe ankiety osobowe. Odbyła się pierwsza jazda.
Syn
wyszedł bardzo wcześnie rano, a wrócił późnym wieczorem. Miałam złe przeczucia.
Przeczytałam w waszej gazecie tekst o akwizytorach i stwierdziłam, że muszę
mu go pokazać, żeby przypadkiem nie dał się wpędzić w pukanie do ludzi
i sprzedawanie bubli...
Maciek wrócił. Autem kierował, owszem, ale musiał również robić za domokrążcę
i sprzedawać rozklekotane urządzenia agd. Kiedy mama pokazała mu zdjęcie
w gazecie, stwierdził, że to takie same przedmioty, jakie rozprowadzała
łódzka firma (nawiasem mówiąc, interes kręcił się w prywatnym domu).
Ogłoszenie okazało się kłamstwem. Dlaczego zatem znalazło się na tablicy
Powiatowego Urzędu Pracy?
Oferty,
które wywieszane są na tablicach, wycinamy z gazet ogólnopolskich
mówi Bogusław Oswald, kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Pabianicach.
Ogłoszenia znajdujemy również w Internecie, taka oferta więc mogła
się ukazać. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować wszystkich ogłoszeń. Osoba
korzystająca z nich musi się liczyć z tym, że robi to na własną odpowiedzialność...
Nieuczciwy
pracodawca
Bezrobotni muszą uważać. Wiele osób nabrało się na ogłoszenia, w których
rozwój zawodowy, szkolenia i dobre wynagrodzenie (uzależnione od wyników
pracy) było zapewnione. Firmy kuszą też miłą atmosferą i możliwością awansów.
Mówi Katarzyna, 25-letnia absolwentka ekonomii, która skorzystała z
oferty przedsiębiorstwa konfekcyjnego: Umowę miałam podpisaną
na trzy miesiące, w tym czasie pytałam szefa, czy zostanie mi przedłużona.
Powtarzał, że oczywiście, jednak pod sam koniec zaczął mnie unikać. Umowa
nie została przedłużona. Usłyszałam, że za często się uśmiechałam i nie
mam doświadczenia. Później do mnie dotarły słuchy, że miałam być jego szpiclem
i obserwować wszystkich, czy dobrze pracują (to się nie udało, bo Katarzyna
doskonale zgrała się z całym zespołem - red.). Ale przecież to do obowiązków
sekretarki nie należy. Z pensją też zresztą bywało różnie, a wypowiadanie
własnego zdania było nie na miejscu. I to wieczne udowadnianie, że on bez
studiów ma więcej pieniędzy niż ja...
Nieuczciwych pracodawców przybywa. Sami już nie wiedzą, jak mają
utrzymać firmę na rynku, dlatego próbują wypracować zysk kosztem pracowników.
Zatrudnianie na najniższych pensjach krajowych, brak dodatków stażowych
czy premii to dzisiaj normalność. Niestety, każdy sprzeciw kończy się wręczeniem
przysłowiowej "białej koperty".
Michał
Cessanis
|