|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
PORWANEGO Pod koniec ubiegłego tygodnia w Zegrzu łódzcy policjanci zatrzymali dwóch znanych gangsterów z Ożarowa - 36-letniego Andrzeja P. i 37-letniego Wojciecha J. W oplu vectra, którym jechali, znaleziono kominiarki, kamizelki kuloodporne, wysokiej klasy urządzenia podsłuchowe, atrapy karabinów maszynowych Uzi. Wkrótce funkcjonariusze zatrzymali kolejnego członka gangu - 39-letniego Andrzeja M., mieszkańca podwarszawskiego Józefowa. Bandyci zostali przewiezieni do Pabianic, gdzie prokurator wystąpił z wnioskiem o ich tymczasowe aresztowanie i już w piątek siedzieli za kratkami. Niestety, wciąż nie było wiadomo, co dzieje się z uprowadzonym Cyganem. Szukało go dwustu policjantów. Głodzony i bity
W nocy z piątku na sobotę porywacze wyrzucili Roma w lesie w pobliżu Kolna
pod Łomżą. Ze związanymi rękami i nogami oraz z opaską na oczach z trudem
doczołgał się do pobliskich zabudowań, skąd udało mu się wezwać pomoc.
Do Kolna przyjechała po niego rodzina, a także funkcjonariusze Komendy
Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Był bardzo osłabiony. W czasie przetrzymywania
w niewoli schudł ponad 20 kilogramów. Bandyci głodzili go i bili, podawali
różne środki uspokajające i nasenne. Z jego relacji wynika, że był więziony
w jakiejś szopie na odludziu.
Sportowiec bez zarzutu
Grupa, która uprowadziła 27-letniego pabianiczanina, ma na swoim koncie
prawdopodobnie więcej podobnych wyczynów. Do tej pory przesłuchano już
kilkanaście osób, które mogą mieć związek ze sprawą, m.in. znanego polskiego
boksera. Prokurator rejonowy Krzysztof Ankudowicz twierdzi jednak, że w
obecnej chwili nie ma dowodów na to, że sportowiec mógł współpracować z
przestępcami. Przesłuchano go w charakterze świadka i nie postawiono żadnego
zarzutu.
Wyższe kary
Powraca sprawa innego uprowadzonego Cygana - 40-letniego Jana Z., właściciela
stacji benzynowej w Chechle. Ten Rom, porwany w 2000 roku, przez dwa tygodnie
był przetrzymywany w namiocie rozbitym w środku budynku. Porywacze założyli
mu na głowę worek, ręce skuli kajdankami. Grozili, że obetną mu palce i
wyślą do rodziny. Za uwolnienie żądali 1,5 miliona dolarów. Bandyci wpadli,
gdy uciekali przed drogówką.
M.
Cessanis
|