|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
Rewolucja w FUM-ie
Zmiana prezesa
W środę z funkcji prezesa Fabryki Urządzeń Mechanicznych odwołano Bogdana
Michalskiego. Jego miejsce zajął Mirosław Golis, rekomendowany przez obecne
władze miasta. Miasto ma w FUM-ie ponad osiemdziesiąt procent akcji i tym
samym głos decydujący we wszystkich kwestiach.
- Prezydent uznał, że ma lepszego kandydata. Mam tylko nadzieję, że firmę
przekazał człowiekowi kompetentnemu - powiedział nam wczoraj Michalski.
Podczas środowego spotkania otrzymał wypowiedzenie umowy o pracę podpisane
już przez nowego prezesa. Jak udało się nam ustalić, prezydentowi nie spodobał
się program restrukturyzacji zakładu wdrażany przez poprzedniego szefa.
Bogdan Michalski podkreśla jednak, że w pewnym sensie ustabilizował sytuację
w fabryce. Jak mówi, kiedy przyszedł do niej latem 2001 roku, był gotowy
wniosek o upadłość. Udało się jednak wypłacić w terminie wynagrodzenia,
także te zaległe. Wciąż produkowane są szlifierki, pracuje około czterdziestu
osób.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że podczas głosowania nad odwołaniem
Bogdana Michalskiego przedstawiciel Skarbu Państwa wstrzymał się od głosu.
Władze Pabianic twierdzą, że zmiana na stołku nie miała podtekstów politycznych.
- Akurat w tym przypadku nie może być o tym mowy - twierdzi Jarosław Habura,
pełnomocnik prezydenta ds. restrukturyzacji i przekształceń własnościowych.
- O odwołaniu prezesa zadecydowało kilka istotnych faktów. Sytuacja w firmie
nadal jest bardzo trudna. Program restrukturyzacyjny nie był realizowany,
bo nie zabezpieczono na niego żadnych środków. Wynik finansowy spółki był
ujemny.
Nowy prezes pochodzi z Konstantynowa Łódzkiego. Z wykształcenia jest ekonomistą
z tytułem magistra. Zdał egzamin państwowy dla członków rad nadzorczych
w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, ukończył także studia podyplomowe
w Wyższej Szkole Administracji Publicznej. Od 1994 roku był wiceprezesem
w spółce komunalnej w Konstantynowie. Zasiadał w Zarządzie Powiatu pierwszej
kadencji.
- Na przedstawienie swojego programu ma miesiąc. Nie wymagajmy, by zaraz
po objęciu funkcji miał gotowy plan - kończy J. Habura.
M.
Cessanis
|