|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
OSZUŚCI Z SIECI
Gry komputerowe, antyki, sprzęt muzyczny, aparaty fotograficzne, ubrania
i książki to artykuły, które można kupić przez Internet. Praktycznie da
się urządzić mieszkanie, nie wychodząc z niego. I chociaż zakupy w sieci
są bardzo ryzykowne, decydujemy się na buszowanie w wirtualnych sklepach.
Czasami zamiast zamówionych towarów klienci sieciowych marketów otrzymują
buble.
Popularne stały się aukcje internetowe, na których za dobrą cenę można
stać się posiadaczem cyfrowych aparatów, zabytkowej porcelany, unikatowych
znaczków, papierów wartościowych. Przez komputer można też kupić... komputer.
Wraz z miłośnikami targowania przybywa też naciągaczy.
Szmaty
w pudle
Pabianicka policja zajmuje się internetowym oszustem, który na stronie
z aukcjami występował jako sprzedający. Jeden z pabianiczan zaufał przedstawionej
ofercie i w ubiegłym tygodniu wylicytował komputer. Tyle że zamiast sprzętu
otrzymał pudło z obudową komputera wypchaną szmatami, za którą zapłacił
ponad dwa tysiące złotych. Wcześniej na konto sprzedawcy wpłacił zaliczkę
- 150 złotych - która miała go uwiarygodnić.
- Pieniądze wpłacone pracownikowi firmy kurierskiej na polecenie prokuratury
zostały zabezpieczone - mówi sierż. sztab. Andrzej Baczyński.
Strony z aukcjami kuszą. Aby przystąpić do licytacji, trzeba wypełnić specjalny
formularz zgłoszeniowy, podać imię i nazwisko, adres, telefon, a także
adres poczty elektronicznej - bez niej rejestracja jest niemożliwa. W aukcjach
udział może wziąć każdy, kto ukończył osiemnaście lat.
Zasady są proste. Sprzedający zgłasza przedmioty, których chce się pozbyć.
Po ich licytacji osoba, która wygrywa, musi w ciągu tygodnia skontaktować
się ze sprzedawcą i potwierdzić ofertę. Później wysyła zaliczkę i otrzymuje
paczkę, za którą płaci zaraz przy odbiorze. I tu zaczyna się problem, bo
musi wziąć kota w worku.
(Nie)bezpieczny
targ
Chociaż serwisy handlowe zapewniają, że przywiązują dużą wagę do weryfikacji
swoich klientów i że ich targ jest bezpieczny, przykład oszukanego pabianiczanina
wskazuje, że nie zawsze tak jest.
- Przed kupowaniem warto zapoznać się z opiniami innych użytkowników, którzy
z danymi sprzedającymi robili już interesy. Sprawdzeni sprzedawcy wyróżniani
są specjalnymi znaczkami - opowiada właściciel jednej z kafejek internetowych,
który na targu kupił już kilka rzeczy.
Właściciele serwisów aukcyjnych sprawdzają adresy sprzedających. Nie są
jednak w stanie sprawdzić ich uczciwości.
Oszustwa na aukcjach nie są jedynymi tego typu przekrętami. Przez Internet
łatwo można stracić oszczędności zgromadzone na koncie. Wystarczy przy
zakupach ujawnić numer karty płatniczej i swoje dane. Wtedy może nas spotkać
niemiła niespodzianka.
Puste konto
Magda zdecydowała się kupić w sieci książkę przygodową. Otrzymała ją wraz
z rachunkiem i wszystko było w porządku. Ale tylko do czasu, gdy poszła
do banku po wyciąg operacji. Wówczas okazało się, że z konta ściągnięto
jej 172 dolary, czyli około 690 złotych. Tego samego dnia otrzymała wykaz
operacji kartą płatniczą. Wyszło na to, że "plastikiem" płaciła w Argentynie,
Meksyku i na Wyspach Kanaryjskich. Była załamana. Złożyła w banku reklamację,
którą po trzech miesiącach uznano. Książka była ostatnią rzeczą, jaką kupiła
w Internecie. Dolary ściągnięto jej za korzystanie ze stron erotycznych.
- Wszystko opiera się na wzajemnym zaufaniu. Portale z aukcjami są jedynie
pośrednikami i nie biorą odpowiedzialności za transakcje. We wszystkich
przypadkach zakupów internetowych istnieje prawdopodobieństwo, że nie otrzymamy
tego, co zamówiliśmy. Podobnie jest z zakupami z katalogów - kończy A.
Baczyński. - Radzę nie ryzykować.
M.
Cessanis
|