|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
Koniec
niewinności
Aleksandra, nie Ola
Na głowie kremowy blond, zamiast brwi czarne skośne kreski, do tego
makijaż z grubą warstwą pudru, różowy golf i o ton jaśniejsza kamizelka.
Tak teraz wygląda pabianiczanka Aleksandra Gietner, złapana w ubiegłym
tygodniu, odtwórczyni głównej roli w głośnym filmie "Cześć, Tereska".
Już nie lubi, kiedy dziennikarze zwracają się do niej per Ola. Jest dorosła,
za dwa miesiące skończy osiemnaście lat i jej resocjalizacja w placówkach
dla niepełnoletnich zakończy się. Wejdzie na kolejną drogę, a raczej już
na nią weszła. Aleksandra z papierosów przerzuciła się na narkotyki.
* * *
Środa (12 lutego), godzina 20.50. Gietner spokojnie przemierza Pabianice
tramwajem linii 41. Kiedy z niego wysiada, zatrzymuje ją patrol Straży
Miejskiej, który polował na nią od grudnia. Właśnie wtedy dostała przepustkę
z zakładu poprawczego w Falenicy. Dobrze się zachowywała, więc nie było
przeszkód, by Nowy Rok witała na wolności. Bal sylwestrowy wydłużyła sobie
o dwa miesiące. Do zakładu wracać nie zamierzała. Dlaczego? Bo chciała
odpocząć.
Strażnicy miejscy przekazali dziewczynę policji. Na komendzie próbowała
pociąć się żyletką, później zaczęła płakać, krzyczała, że bolą ją nerki.
Policjanci, chociaż z pewnym niedowierzaniem w kolejną historię aktorki,
odwieźli ją do szpitala Korczaka w Łodzi.
Szybko ozdrowiała, a gdy przyjechali do szpitala dziennikarze, przez dwie
godziny robiła sobie makijaż, zanim się im pokazała. Przecież gwiazda nie
może wyglądać jak kocmołuch. Po kilkunastu minutach spektaklu policjanci
zabrali Olkę do radiowozu, by odwieźć ją do Falenicy. Podczas przeszukiwania
jej rzeczy znaleźli trzy dilerki z amfetaminą. To koniec Olki - orzekli.
Za posiadanie narkotyków grozi jej do trzech lat pozbawienia wolności.
Gietner będzie już odpowiadała jako dorosła. Skończyły się beztroskie lata,
kiedy jedyną karą był poprawczak, gdy nie przestrzegała żadnych zakazów
i nakazów.
* * *
Wychowana przez ulicę, od dziecka kradła i przeklinała. Biła inne dzieciaki.
W kartotekach policyjnych zdarzeń z Olką jest wiele. Raz nawet ukradła
wózek z zakupami sprzed supermarketu. Uczyła się w Gimnazjum nr 3 przy
ulicy 20 Stycznia. Ale nauczyciele wspominają, że nie było z nią kłopotów
wychowawczych. No bo skąd one się miały brać, skoro częściej bywała na
wagarach?
Później przyszedł czas resocjalizacji: w Łodzi, Otwocku i w Falenicy. W
tym ostatnim ośrodku dostała szansę nowego życia. Tam znalazł ją reżyser
Robert Gliński. Gietner stanęła przed kamerą i doskonale wcieliła się w
rolę Tereski, dziewczyny z marginesu społecznego, rozbitej wewnętrznie,
z wieloma problemami i nałogami. Nie musiała udawać. Gorzej było później.
Filmowcy ją rozpuścili, poczuła się gwiazdą.
Z planu filmowego nie wróciła za kraty. Nocowała w melinach, balowała na
Pomorzu. W pierwszą zasadzkę wpadła, gdy umówiła się w Pabianicach z reporterami
komercyjnej telewizji. Miała jechać do Warszawy na wywiad. Policjanci zgarnęli
ją z ulicy 3 Maja. Obiecała, że zwieje ponownie, i dotrzymała słowa.
W ubiegłym roku z poprawczaka uciekała dwukrotnie. Najpierw w lutym, gdy
była w przychodni lekarskiej na badaniach. Wolnością cieszyła się do kwietnia.
Wpadła, gdy razem ze znajomymi włamała się do sklepu spożywczego przy ulicy
Bardowskiego. Policjanci na pamiątkę zrobili jej zdjęcie na miejscu zdarzenia
i odwieźli do policyjnej izby zatrzymań.
Kiedy wtedy pytałem, czy nie uważa, że straciła swoją szansę, zbyła mnie,
mówiąc, że stwierdzenia na ten temat zostawi dla siebie. I odwróciła się.
Kolejny raz dała nogę w maju. Złapano ją na Dworcu Fabrycznym w Łodzi,
gdy wysiadała z warszawskiego składu. W dniu ucieczki razem z innymi wychowankami
grała na boisku w piłkę. Nagle wdrapała się na ogrodzenie i przeskoczyła
na drugą stronę. Po kilku dniach znów była w Falenicy.
* * *
Za rolę w "Cześć, Tereska" Aleksandra była nominowana do polskiej nagrody
filmowej "Orły". Zdobyła wielką nagrodę na 26 Festiwalu Polskich Filmów
Fabularnych w Gdyni. Amerykańscy filmowcy przyznali jej nagrodę dla młodych
artystów. Miała jechać do Ameryki po odbiór wyróżnienia, wolała jednak
zabawić się w Pabianicach.
Zaprzepaściła swoją szansę w życiu. A może nie potrafiła z niej skorzystać?
Czy kiedyś spytał ktoś Olę, co chciałaby robić, kim być w dorosłym życiu?
Czy ktoś w uczciwy sposób próbował pokierować jej drogą, dotrzeć do niej?
Dzisiaj już jest za późno. Jest dorosła.
M.
Cessanis
|