POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003


   Oskarżeni nie chcieli powiększyć swojego majątku, dlatego nie może być mowy o przywłaszczeniu pieniędzy - orzekł pabianicki sąd i uniewinnił byłego prezesa upadłej Fabryki Papieru, Wiktora Z., oraz jego zastepcę, Marka T.

Chcieli dobrze

   Uniewinniający wyrok zapadł w ubiegłym tygodniu. Jak informowaliśmy, prokuratura oskarżyła szefów "Papierni" o przywłaszczenie pieniędzy z kasy zapomogowo-pożyczkowej upadającej firmy i przeznaczenie ich na inne cele, m.in. na rachunki za prąd i telefony. Wniosek o rozpoczęcie dochodzenia złożyli pracownicy.
   Wiktor Z. i Marek T. faktycznie skorzystali z pieniędzy odciąganych co miesiąc z pracowniczych pensji (na początku było to ok. 25 tys. zł, później kwota zmalała do ok. 14 tys. złotych), jednak sąd uznał, że nie działali z myślą o wzbogaceniu się, lecz o tym, żeby "Papiernia" funkcjonowała. W trakcie postępowania oskarżeni nie przyznawali się do winy. Tłumaczyli, że konta firmy były zablokowane i musieli wybrać mniejsze zło.
   - Trzeba się zastanowić, co to jest przywłaszczenie - mówił sędzia Jacek Olszowiec. - W takich sprawach kilkakrotnie wypowiadał się NSA. Przy przywłaszczeniu działa się z zamiarem wzbogacenia się, a w tym przypadku nie można było tego stwierdzić.
   Prezesowi i zastępcy nie udowodniono także, że wiedzieli, iż korzystają z pieniędzy kasy zapomogowej. Tym bardziej że wydawali wiele decyzji. Sąd uznał, że oskarżeni nie chcieli pozbawić pracowników ich składek.
   - Przesłuchiwani pracownicy potwierdzali, że wiedzieli o trudnej sytuacji zakładu i o tym, że zarząd próbuje naprawić stan fabryki. Prezesi prowadzili starania, by firma nie upadła i pracownicy dalej mieli zatrudnienie - uzasadniał decyzję sędzia.

M. Cessanis