|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
PODRABIANE PALIWO
Pabianiccy policjanci wpadli na trop jednej z największych afer paliwowych
w województwie. Odkryli, że na kilku stacjach w Pabianicach, Rzgowie, Dobroniu,
a także w Łasku i w Łodzi właściciele sprzedawali podrabianą benzynę.
Chociaż funkcjonariusze o swoim odkryciu nie chcą zbyt dużo mówić, to wiadomo,
że podrabiane paliwo sprzedawane było od kilkunastu miesięcy, jeśli nie
od kilku lat. Przekręt dotyczy przede wszystkim stacji prywatnych.
- Wszystko nadal jest w sferze operacyjnej, prowadzone są działania i obserwacje
- mówi sierż. sztab. Andrzej Baczyński z Komendy Powiatowej Policji.
Witold Kozicki z Komendy Wojewódzkiej Policji, która pomagała funkcjonariuszom
z Pabianic, dodaje, że sprawa jest wielowątkowa.
Wynik dochodzenia policji jest nieprawdopodobny. Na obserwowanych w regionie
stacjach były zamontowane dodatkowe zbiorniki paliwa. Na jednej z nich
wykryto cztery pojemniki o średnicy około 4 metrów i pojemności 100 tysięcy
litrów. Zakopane w ziemi, były specjalną rurą połączone z legalnymi pojemnikami.
Wlewy zasłaniały posadzone drzewa.
Niewykluczone, że specjalne pompy służyły jako mieszalniki. Benzyna była
rozcieńczana różnymi chemicznymi dodatkami i tak jej ilość podwajała się.
Inspektor Jerzy Padyk, komendant pabianickiej KPP: - Otrzymaliśmy bardzo
wiele sygnałów o słabej jakości benzyny w kilku punktach. Docierały one
przede wszystkim od kierowców. Zatankowane auta zatrzymywały się po przejechaniu
kilkuset metrów. W Pabianicach sytuacja może być podobna.
Paliwo zbadano w Instytucie Technologii Nafty w Krakowie. Ekspertyza potwierdziła,
że w benzynie są składniki, których być nie powinno, a które mogły powodować
osady i nagary prowadzące do trwałego uszkodzenia silników.
Oprócz prokuratury i policji sprawą zainteresował się także Urząd Kontroli
Skarbowej. Dla właścicieli stacji paliwowy przekręt służył do osiągania
niewyobrażalnych zysków. Miesięczny obrót wynosił nawet kilka milionów
złotych. Inspektorzy UKS badają, czy dochody i tak nie były jeszcze zaniżane.
- Z naszych ustaleń wynika, że dzienny utarg był zaniżany nawet o jedną
trzecią - dodaje A. Baczyński.
M.
Cessanis
|