|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
ATAK NOŻOWNIKA
W sobotni wieczór Robert bawił się w dyskotece Halloween przy ulicy Zamkowej.
Dochodziła pierwsza w nocy, kiedy opuścił lokal. Kierował się do domu na
Bugaju. Przeszedł przez Stary Rynek i wszedł w ulicę Kościelną. Kiedy zauważył
dwóch szarpiących się małolatów, przeszedł na drugą stronę ulicy. Wtedy
tamci przerwali bójkę i zaatakowali 23-latka.
- Ci kolesie mogli mieć po jakieś osiemnaście lat. Kiedy do mnie dobiegli,
o nic nie spytali, tylko zaczęli bić - opowiada zaatakowany mężczyzna.
- Nagle z bramy wybiegło jeszcze kilku innych młodych kolesiów i też zaczęli
mnie okładać.
Nie poczuł, kiedy dostał pierwszy cios. Ostrze noża wbiło się z lewej strony
w brzuch. Kolejne pchnięcia też były w brzuch i w ramię. Łącznie cztery
rany.
Kiedy podjechało czarne seicento, napastnicy uciekli. Świadkowie zdarzenia
wezwali pogotowie.
- Wiedziałem, że muszę się trzymać. Gdybym upadł, już by było po mnie -
mówi Robert L. - Nie chcieli mnie okraść, miałem przy sobie trochę pieniędzy
i telefon komórkowy. Niczego nie wzięli.
Nożownik podczas ucieczki zgubił nóż, którym zaatakował. Ostrze ma dziesięć
centymetrów. Narzędzie zabezpieczyła policja. Robert L. przebywa w szpitalu.
- Rany na szczęście są powierzchowne, pacjent pozostaje jednak na obserwacji
- informuje Zbigniew Kociszewski, ordynator chirurgii.
*
* *
Atak na wracającego z dyskoteki nie był jedynym, do jakiego doszło w nocy
z soboty na niedzielę. Lekarze pogotowia mówią, że w ten weekend było wyjątkowo
gorąco. Grupa młodocianych zaszalała też na stacji benzynowej przy ul.
Kilińskiego. Chuligani napadli na 24-letniego Daniela S., który z licznymi
obrażeniami również przebywa w szpitalu.
- Kilku pobitych do ambulatorium dotarło samodzielnie - mówi pielęgniarka.
- Urazy mieli różne, od drobnych zadrapań czy posiniaczeń, aż po porządne
wybroczyny.
M.
Cessanis
|