POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003


Szansa dla Patrycji

   W najbliższą sobotę 3,5-letnia Patrycja Miszczak, pabianiczanka czekająca na przeszczep wątroby, wyjedzie wraz z rodzicami do Brukseli, gdzie w specjalistycznej klinice im. św. Łukasza przejdzie wstępne badania kwalifikujące do operacji.
   Wyjazd Patrycji jest możliwy dzięki pieniądzom, jakie wpłynęły na konto Fundacji "LIVER". Po naszych apelach, a także dzięki listom wysyłanym przez mamę Patrycji do wielu instytucji w kraju, udało się zebrać 30 tysięcy złotych. Operacja kosztuje blisko 300 tysięcy. Rodziców na nią nie stać.
   Blond loczki, uśmiechnięta buzia i energia - kiedy patrzy się na Patrycję, nie widać po niej choroby. A jednak Patrycja jest jednym z dwojga dzieci w Polsce, które choruje na argininobursztynurię - wrodzone zaburzenie cyklu mocznikowego. Choroba charakteryzuje się śmiertelnym stężeniem amoniaku we krwi, powodując m.in. uszkodzenie wątroby. W ciągu tygodnia dziecko musi przyjmować kilkadziesiąt tabletek, bez których by umarło. Jeśli stężenie amoniaku podniesie się, Patrycja może dostać obrzęku mózgu, a wątroba przestanie pracować. Zwykłe przeziębienie może być zabójcze.
   Nie wiadomo, jak długo Miszczakowie będą w Brukseli. Badania zazwyczaj trwają kilkanaście dni. Po nich będzie jasne, czy przeszczep musi być całkowity, czy wystarczy przeszczep genetycznie ulepszonych komórek wątroby. Najważniejsze, że stan Patrycji nie pogarsza się.
   Badania zostaną kilkakrotnie powtórzone. Rodzice Patrycji zabierają z sobą listę pytań. Choroba jest bardzo podstępna, wciąż pozostaje wiele niewiadomych. Miszczakowie nie ukrywają strachu. Boją się tego, co mogą usłyszeć od lekarzy. Ale przeszczep jest nieunikniony.
   - Jeśli Patrycja zostanie zakwalifikowana do operacji, będziemy czekać kilka miesięcy - dodaje pan Marek.
   Miszczakowie także przejdą badania na wypadek przeszczepu rodzinnego. Po powrocie z Brukseli spotkają się ze specjalistą z Niemiec, który prowadzi badania nad argininobursztynurią. Później pojadą do lekarzy w Warszawie.
   - Przed podjęciem decyzji o zabiegu chcemy poznać różne opinie. Przecież Patrycja jest taka mała - martwi się mama Julita.

M. Cessanis