POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003


Auta i części były warte 500 tysięcy złotych...

Dziupla w warsztacie

   Robert M. od kilku lat prowadził przy ul. Rypułtowickiej warsztat samochodowy. Przed sześciu laty poznał Marka M., który w Łodzi miał sklep z częściami samochodowymi, a w Pabianicach szrot. Od czasu do czasu pabianiczanin zaopatrywał się u łodzianina, a w zamian do warsztatu przy Rypułtowickiej Marek M. dostarczał samochody do naprawy.
   Na przełomie maja i czerwca 2000 roku Marek M. likwidował szrot i wszystkie auta z ulicy Łaskiej przewiózł na Rypułtowicką. Pracownik Piotr O. przywiózł m.in. białego opla astrę combi, a także pociętą alfę romeo i kilka silników.
   Na trop dziupli samochodowej policja wpadła po otrzymaniu zawiadomienia o kradzieży opla astry. Zawiadomienie złożył łodzianin Piotr D. Funkcjonariusze ustalili jednak, że auto najpierw trafiło do warsztatu przy Rypułtowickiej, a dopiero później jego właściciel przyszedł na komendę.
   Zielona alfa romeo należała do Adama Sz., który także złożył fałszywe zawiadomienie o kradzieży. W warsztacie było też porsche, które Robert M. miał przemalować z czarnego na czerwony. W samochodzie były przerobione numery identyfikacyjne, o czym Robert M. wiedział i pomógł w ukryciu auta. W dziupli był też opel omega combi przyprowadzony przez pracownika Marka M. - Rosjanina Saszę. Samochód do Polski został sprowadzony bez cła.
   Interes przy Rypułtowickiej kwitł. Kiedy wkroczyła policja, na terenie warsztatu było kilka samochodów. Stał volkswagen polo skradziony w 1998 roku w Uniejowie, były kawałki karoserii od volkswagena vento, fiata uno i volkswagena golfa. Zabezpieczono także silniki z usuniętymi numerami, podzespoły i akcesoria samochodowe. Wszystko wyceniono na 500 tysięcy złotych.
   Robert M. przyznał się do przyjęcia i przechowywania porsche. Marek M. nie przyznał się do niczego. Zeznał, że do warsztatu przy Rypułtowickiej przywożone były tylko stare części. Piotr O. twierdzi ponadto, że samochody do warsztatu osobiście przywoził Robert M. A on dostarczył tylko stare tłumiki, potłuczone lampy, bębny i sprężyny. Adam Sz. także nie przyznał się do zarzutów. Podobnie jak Piotr D. Mężczyznom grozi kilka lat więzienia.

M. Cessanis