POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003


Niebezpieczna droga

   Rzgowska staje się zmorą dla mieszkańców. Ruch samochodów jest w ciągu dnia tak duży, że trudno przejść przez jezdnię do sklepu po drugiej stronie. Są zabici i ranni.
   Kilku wpadło już pod samochód. Od zeszłorocznych wakacji walczą o przejście dla pieszych i sygnalizację. Bezskutecznie, bo wysyłane przez nich pisma trafiają na półki w urzędzie.
   Jednym z poszkodowanych jest syn pana Janusza. Po potrąceniu dziecka przez samochód ojciec rozpoczął bitwę o poprawę bezpieczeństwa.
   - Ja, moja rodzina i sąsiedzi codziennie łamiemy przepisy, przez ulicę przechodzimy w różnych miejscach i jesteśmy narażeni na wypadki. W ostatnich latach jest ich dużo, kilka osób znalazło się w szpitalu.
   Kierowcy zdają się nie widzieć stojącego jak byk znaku ograniczającego prędkość do 50 km/h. Zarówno ci, którzy pędzą na zakupy do Tuszyna i Rzgowa, jak i powracający, mają na liczniku często do 100 km/h.

Zabici i ranni

   Najgorzej jest na odcinku od Dużego Skrętu do ulicy Spokojnej. W sierpniu tego roku mieszkańcy wystosowali pismo do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w którym kulturalnie acz stanowczo poprosili o zainstalowanie sygnalizatorów i namalowanie pasów. Załączyli listę zabitych i rannych. Drogowcy jedynie wycięli gałęzie zasłaniające znaki i ustawili jeden dodatkowy, informujący o niebezpieczeństwie.
   Odkąd na Rzgowskiej wybudowano posterunek celny i stację benzynową z barem, ruch samochodów nasila się. TIR-y, przejeżdżając, wywołują drgania ścian i okien w przydrożnych domach.
   - Na przejście czekamy nawet piętnaście minut. Już zginęło pięciu sąsiadów, kilku innych było rannych - dodaje pan Janusz. - Wolnoamerykanka...
   Na Rzgowskiej batem na kierowców są niespodziewane kontrole radarowe. Kiedy policja ustawia się tuż przed Dużym Skrętem, po kilku minutach samochody jadą wolniej. Jednak kierowcy ukarani mandatem i tak nie zwalniają.
   - Kontrole są za rzadko - opowiada pani Halina, która codziennie Rzgowską jeździ do pracy. Ma szczęście, bo mieszka po stronie sklepu spożywczego i nie jest narażona na konfrontację z drogowymi piratami. - Współczuję sąsiadom z drugiej strony, bo faktycznie jest niebezpiecznie. Ale dalej, w stronę Woli Zaradzyńskiej, też jest źle. Chociaż są pasy, to kierowcy nie zwalniają.
   Policjantom sprawa Rzgowskiej nie jest obca. Potwierdzają, że ruch jest duży i pieszych proszą o szczególną ostrożność. W najbliższym czasie sprawa przejścia ma być omawiana na komisji bezpieczeństwa w Starostwie Powiatowym.

Po co przejście

   "Nie będziemy robić sklepikarzowi przejścia dla pieszych. Jak stanie kolejny sklep, znowu zażądacie pasów". Takim stwierdzeniem zakończyło się spotkanie mieszkańców z zarządcą drogi, któremu starali się wytłumaczyć, że przejście jest dla ich bezpieczeństwa.
   - Sprawa przejścia przy ulicy Spokojnej jest dla nas najważniejsza. Co z tego, że przycięto drzewa i poprawiono znaki, skoro i tak mało kto ich przestrzega - oburza się pan Heniek.
   Ludzie nie kryją, że o sprawie napisali też do nowego prezydenta miasta. Mają nadzieję, że dotrzyma przedwyborczych obietnic i zgodnie z zapowiedziami poprawi w mieście bezpieczeństwo.
   - Wątpię, żeby pomógł. Przed wyborami wiele się obiecuje, a potem na stołku już inaczej z ludźmi się rozmawia - dodaje pesymistycznie pani Krystyna. - Ja urzędnikom nie wierzę.

M. Cessanis