POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003


Musi oddać, co wyłudził

Wyrok dla "maklera"

   Sąd Rejonowy w Pabianicach wydał wyrok w sprawie 22-letniego Jakuba K., który wyłudził pieniądze od znajomych i przez zawieranie ryzykownych transakcji giełdowych wszystko stracił. Dostał rok i sześć miesięcy w zawieszeniu na cztery lata.
   Jakub K. już w liceum grał na giełdzie. Lubił ryzyko. W maju ubiegłego roku zaproponował państwu D. zainwestowanie pieniędzy na giełdzie papierów wartościowych. Rozmowy toczyły się przy komunijnym stole, gdyż Jakub K. był zaproszony na uroczystość. Wychowywał go brat pani domu. Kiedy po kilku dniach Jakub K. ponownie odwiedził znajomych, ci dali mu cztery tysiące złotych, za które miał kupić papiery wartościowe. Niedługo po tym dołożyli jeszcze 10 tysięcy. Nie spisali jednak żadnej umowy. Gracz miał rozliczyć się po dwóch miesiącach, następnym razem po trzech. W tym czasie Jadwiga D. w Bankowym Domu Maklerskim PKO otworzyła konto, na które wpłaciła 30 tysięcy, Jakubowi K. wystawiła zaś upoważnienie do korzystania z rachunku. Jej mąż dał młodzieńcowi kolejne 20 tysięcy złotych.
   Podczas spotkań z inwestorami Jakub opowiadał, że gwarantuje zysk bez ryzyka, bo kupuje akcje PKN Orlen. Twierdził, że na koncie jest już ponad 50 tysięcy złotych zysku. Jako dowód pokazał podrobione pokwitowanie z banku. 
   W styczniu tego roku państwo D. z Jakubem K. pojechali do Łodzi, by sprawdzić swoje konto. Tuż przed wejściem do domu maklerskiego gracz ulotnił się. Okazało się, że konto jest puste.
   Nabrać dał się też Przemysław W., kolega z klasy Jakuba. Wiedział, że kumpel osiąga niezłe zyski, więc dał mu siedem tysięcy złotych, ale wcześniej spisał umowę. Zysku nie doczekał się.
   Według biegłego, oskarżony zawierał bardzo ryzykowne transakcje, na których można sporo zarobić, ale tylko wtedy, gdy gracz potrafi przewidzieć ruchy cen. Orzekł, że Jakub K. kierował się jedynie intuicją, a nie dobrym rozeznaniem rynku.
   Jakub K. przyznał się do winy. Po uprawomocnieniu się wyroku będzie musiał oddać wszystkie wyłudzone pieniądze - 83 tysiące złotych.

M. Cessanis