|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2003
Tegoroczny sylwester na Starym Rynku nie należał do najlepszych.
Chociaż przyciągnął sporą grupę pabianiczan, która na świeżym powietrzu
postanowiła powitać Nowy Rok, to ogólnie było przygnębiająco. Był zapowiadany
występ Trubadurów, jednak ludzie mieli wrażenie, że muzycy (basista i perkusista)
śpiewają z playbacku. Poczuli się więc zrobieni w sylwestrowego balona.
* * *
Ci, którzy wybrali się na imprezę pod dachem, mieli z pewnością mniej powodów
do narzekań. Chociaż nie zawsze odpowiadała orkiestra, organizatorzy rekompensowali
to dobrym jedzeniem. W remizie w Górce Pabianickiej bawiło się blisko sto
pięćdziesiąt par. Jeszcze o szóstej rano na sali byli goście. Na przykład
w "Piemoncie" do tańca przygrywał zespół Hot-Hit, przy stołach gości zabawiało
trio akustyczne. W "Orionie" w Bychlewie muzykę puszczał didżej. W większości
pabianickich lokali był komplet gości.
M.
Cessanis
|