
|
Tymi klockami
bawią się nie tylko dzieci Legomaniacy Jarosław
Spychała, 31-letni pracownik naukowy zgromadził kilkaset zestawów
klocków Lego.
Kontrowersyjny artysta z Pabianic, Zbigniew Libera, z duńskich klocków
zbudował
obóz koncentracyjny. Andrzej Markowski, mężczyzna przed trzydziestką,
pierwsze
klocki Lego otrzymał 20 lat temu. W domu ma je do dzisiaj. A gdy syn
45-letniego Andrzeja Fortaka z Łodzi dostaje kolejne pudło klocków,
tatuś
czasami sam zabiera się za składanie kosmicznych robotów. - Lubię się
nimi
bawić - przyznaje. Kiedy
88 lat
temu w niewielkim warsztacie stolarskim w Danii zaczęły powstawać
pierwsze
drewniane klocki, ich twórca nie mógł się spodziewać, że przetrwają do
XXI
wieku, i że nie będą się nimi bawiły tylko dzieci, ale także dorośli.
Można z
nich wyczarować wyspę piratów albo kosmiczne stwory wydające dźwięki,
samochody
terenowe napędzane silnikami i zamek Harryego Pottera. I chociaż klocki
Lego
nie należą do tanich - największe zestawy kosztują nawet 500 złotych,
nie zniechęca
to legomaniaków. Dorośli chcą się
bawić Andrzej
Markowski klocki Lego zaczął zbierać ponad 20 lat temu. Miał wówczas 6
lat.
Rodzice kupili mu w „Peweksie” za dolary budynek stacji benzynowej z
warsztatem
samochodowym. I od tego się zaczęło. Pan Andrzej wciąż trzyma na
półkach
budowle z klocków. Jest m.in. samochód telewizji, statek kosmiczny, dom
z
ogrodem, wyspa piratów, na której rosną palmy, w areszcie siedzi
złapany wojak,
a wokół wyspy pływa rekin. Obok baza kosmiczna. -
Jestem do nich
bardzo przywiązany. To całe moje dzieciństwo. Z kilkoma kolegami
wymieniamy się
różnymi elementami zestawów. Ostatnio za papugę z wyspy piratów
dostałem trzech
kosmonautów - opowiada nasz czytelnik. - Moje klocki dostanie w spadku
syn, na
którego wciąż czekam. Zdarza
się też,
że dorośli kupują klocki nie zawsze z myślą o swoich pociechach.
Doskonale
wiedzą o tym sprzedawcy w sklepach z zabawkami. -
Mamy takiego
klienta, który po klocki dla syna przychodzi sam. Zawsze powtarza, że
to dla
dziecka, ale kiedy tak wybiera w tych zestawach, dopytuje o szczegóły i
„bajery”, przypomina małego chłopca - opowiada sprzedawczyni ze sklepu
w
Śródmieściu. Tatuś jak
dziecko Dorośli
posiadacze
klocków Lego twierdzą, że to nieśmiertelne zabawki, które trzymają dla
następnych pokoleń. Niektórych legomanią zaraziły dzieci. W
domu
łodzianina Andrzeja Fortaka, 45-letniego lekarza internisty klocki
można
spotkać na każdym kroku. Należą do jego siedmioletniego syna Maćka. To
właśnie
chłopiec zaraził tatę swoją pasją. Maciek przy pomocy ojca zgromadził
ponad
trzydzieści składanych stworów, z których każdy ma olbrzymią moc -
ognia, wody,
wiatru, lodowca, kamienia i ziemi. Z przejęciem opisuje to, co potrafią
zrobić.
Ale oprócz tych nowoczesnych klocków, są też te bardziej tradycyjne,
przypominające
Lego z początku lat 90. Skąd pomysł na gromadzenie takiej ilości
klocków? -
Tradycja tych
klocków sprawiła, że nie możemy się im oprzeć - przyznaje pan Andrzej,
a Maciek
uśmiecha się i potwierdzająco kiwa głową. - Teraz zbierają je już
kuzyni Maćka
i koledzy. Krzysztof
Zaręba
(34 lata) klockami bawi się ze swoim ośmioletnim synem. -
Czasami łapię
się na tym, że podczas składania klocków, chcę wszystko zrobić po
swojemu. Mój
syn strasznie się wtedy denerwuje. Ale ja zachowuję się jak dzieciak.
Tylko
żona może mnie oderwać od tej zabawy - przyznaje pan Krzysztof. Warsztaty z
klockami Zbigniew
Libera,
znany artysta plastyk rodem z Pabianic, z klocków lego zbudował obóz
koncentracyjny. Chciał w ten sposób udowodnić, że można tworzyć z nich
nawet
tak kontrowersyjne budowle. Doszło też do tego, że o klockach Lego
powstało w
Polsce kilka prac magisterskich. A wykładowcy wyższych uczelni przy ich
pomocy
prowadzą zajęcia ze studentami. Tak właśnie robi Jarosław Spychała. W
ciągu
roku zgromadził tysiące klocków, z których najchętniej przygotowuje
inscenizacje z Gwiezdnych Wojen. Kompozycje z klocków wykorzystuje
podczas
warsztatów filozoficznych dla studentów. -
Badam
filozoficzny aspekt klocków. Przy ich pomocy dzieci mogą przecież
odróżnić
dobro od zła zwłaszcza podczas zabawy w Gwiezdne Wojny - mówi Jarosław
Spychała. - Tego właśnie uczę studentów. Tysiąc złotych
za zestaw Legomaniacy
biją
się o klocki podczas internetowych aukcji. To właśnie na nich
najłatwiej kupić
historyczne zestawy. Klocki z lat 80. mogą kosztować ponad tysiąc
złotych!
Zdarza się, że internauci sprzedają taniej pojedyncze elementy, jak na
przykład
ludziki, piracką skrzynię ze skarbem, konika z jeźdźcem czy koła
samochodowe. -
W Internecie
chodzi tylko o sprzedaż klocków i zarobienie pieniędzy, ale ja sam
najczęściej
zaopatruję się w nie właśnie tutaj - pisze do mnie 27-letni Krystian,
jeden z
legomaniaków, który na stronie internetowej prezentuje swoją kolekcję
klocków.
Obecnie ma 54 zestawy! -
Udało mi się
zdobyć zestaw z 1984 roku. To domek z czteroosobową rodziną, do tego
jest
samochód z przyczepą campingową. W domu jest nawet kuchenka, łóżka do
spania, a
nawet kubki i kieliszki - cieszy się Piotrek Olejnik, 20-letni student.
- W
zamian kolekcjonerowi z Torunia oddałem posterunek policji. Michał Cessanis * * *
Historia klocków Lego sięga roku 1916 kiedy
to cieśla Ole
Kirk Christiansen kupił w małej wsi Billund położonej pośród wrzosowisk
południowej Jutlandii warsztat stolarski. Kiedy nie szła produkcja
drewnianych
domów, wpadł na pomysł, by zacząć produkować drewniane zabawki, bo te
zawsze
będą potrzebne dzieciom. Jednak dopiero w 1934 roku swój zakład nazwał
LEGO, co
w tłumaczeniu oznacza „baw się dobrze”. Początkowo drewniane klocki
trafiały
tylko do duńskich sklepów. W 1947 ruszyła produkcja plastikowych
zabawek -
grzechotek, laleczek, zwierzątek i klocków. Dziś Lego są sprzedawane w
ponad 60
tys. sklepów w 130 krajach na całym świecie. |