Express Ilustrowany
Magazyn
11.06.2004

Tymi klockami bawią się nie tylko dzieci

Legomaniacy

Jarosław Spychała, 31-letni pracownik naukowy zgromadził kilkaset zestawów klocków Lego. Kontrowersyjny artysta z Pabianic, Zbigniew Libera, z duńskich klocków zbudował obóz koncentracyjny. Andrzej Markowski, mężczyzna przed trzydziestką, pierwsze klocki Lego otrzymał 20 lat temu. W domu ma je do dzisiaj. A gdy syn 45-letniego Andrzeja Fortaka z Łodzi dostaje kolejne pudło klocków, tatuś czasami sam zabiera się za składanie kosmicznych robotów. - Lubię się nimi bawić - przyznaje.

Kiedy 88 lat temu w niewielkim warsztacie stolarskim w Danii zaczęły powstawać pierwsze drewniane klocki, ich twórca nie mógł się spodziewać, że przetrwają do XXI wieku, i że nie będą się nimi bawiły tylko dzieci, ale także dorośli. Można z nich wyczarować wyspę piratów albo kosmiczne stwory wydające dźwięki, samochody terenowe napędzane silnikami i zamek Harryego Pottera. I chociaż klocki Lego nie należą do tanich - największe zestawy kosztują nawet 500 złotych, nie zniechęca to legomaniaków.

Dorośli chcą się bawić

Andrzej Markowski klocki Lego zaczął zbierać ponad 20 lat temu. Miał wówczas 6 lat. Rodzice kupili mu w „Peweksie” za dolary budynek stacji benzynowej z warsztatem samochodowym. I od tego się zaczęło. Pan Andrzej wciąż trzyma na półkach budowle z klocków. Jest m.in. samochód telewizji, statek kosmiczny, dom z ogrodem, wyspa piratów, na której rosną palmy, w areszcie siedzi złapany wojak, a wokół wyspy pływa rekin. Obok baza kosmiczna.

- Jestem do nich bardzo przywiązany. To całe moje dzieciństwo. Z kilkoma kolegami wymieniamy się różnymi elementami zestawów. Ostatnio za papugę z wyspy piratów dostałem trzech kosmonautów - opowiada nasz czytelnik. - Moje klocki dostanie w spadku syn, na którego wciąż czekam.

Zdarza się też, że dorośli kupują klocki nie zawsze z myślą o swoich pociechach. Doskonale wiedzą o tym sprzedawcy w sklepach z zabawkami.

- Mamy takiego klienta, który po klocki dla syna przychodzi sam. Zawsze powtarza, że to dla dziecka, ale kiedy tak wybiera w tych zestawach, dopytuje o szczegóły i „bajery”, przypomina małego chłopca - opowiada sprzedawczyni ze sklepu w Śródmieściu.

Tatuś jak dziecko

Dorośli posiadacze klocków Lego twierdzą, że to nieśmiertelne zabawki, które trzymają dla następnych pokoleń. Niektórych legomanią zaraziły dzieci.

W domu łodzianina Andrzeja Fortaka, 45-letniego lekarza internisty klocki można spotkać na każdym kroku. Należą do jego siedmioletniego syna Maćka. To właśnie chłopiec zaraził tatę swoją pasją. Maciek przy pomocy ojca zgromadził ponad trzydzieści składanych stworów, z których każdy ma olbrzymią moc - ognia, wody, wiatru, lodowca, kamienia i ziemi. Z przejęciem opisuje to, co potrafią zrobić. Ale oprócz tych nowoczesnych klocków, są też te bardziej tradycyjne, przypominające Lego z początku lat 90. Skąd pomysł na gromadzenie takiej ilości klocków?

- Tradycja tych klocków sprawiła, że nie możemy się im oprzeć - przyznaje pan Andrzej, a Maciek uśmiecha się i potwierdzająco kiwa głową. - Teraz zbierają je już kuzyni Maćka i koledzy.

Krzysztof Zaręba (34 lata) klockami bawi się ze swoim ośmioletnim synem.

- Czasami łapię się na tym, że podczas składania klocków, chcę wszystko zrobić po swojemu. Mój syn strasznie się wtedy denerwuje. Ale ja zachowuję się jak dzieciak. Tylko żona może mnie oderwać od tej zabawy - przyznaje pan Krzysztof.

Warsztaty z klockami

Zbigniew Libera, znany artysta plastyk rodem z Pabianic, z klocków lego zbudował obóz koncentracyjny. Chciał w ten sposób udowodnić, że można tworzyć z nich nawet tak kontrowersyjne budowle. Doszło też do tego, że o klockach Lego powstało w Polsce kilka prac magisterskich. A wykładowcy wyższych uczelni przy ich pomocy prowadzą zajęcia ze studentami. Tak właśnie robi Jarosław Spychała. W ciągu roku zgromadził tysiące klocków, z których najchętniej przygotowuje inscenizacje z Gwiezdnych Wojen. Kompozycje z klocków wykorzystuje podczas warsztatów filozoficznych dla studentów.

- Badam filozoficzny aspekt klocków. Przy ich pomocy dzieci mogą przecież odróżnić dobro od zła zwłaszcza podczas zabawy w Gwiezdne Wojny - mówi Jarosław Spychała. - Tego właśnie uczę studentów.

Tysiąc złotych za zestaw

Legomaniacy biją się o klocki podczas internetowych aukcji. To właśnie na nich najłatwiej kupić historyczne zestawy. Klocki z lat 80. mogą kosztować ponad tysiąc złotych! Zdarza się, że internauci sprzedają taniej pojedyncze elementy, jak na przykład ludziki, piracką skrzynię ze skarbem, konika z jeźdźcem czy koła samochodowe.

- W Internecie chodzi tylko o sprzedaż klocków i zarobienie pieniędzy, ale ja sam najczęściej zaopatruję się w nie właśnie tutaj - pisze do mnie 27-letni Krystian, jeden z legomaniaków, który na stronie internetowej prezentuje swoją kolekcję klocków. Obecnie ma 54 zestawy!

- Udało mi się zdobyć zestaw z 1984 roku. To domek z czteroosobową rodziną, do tego jest samochód z przyczepą campingową. W domu jest nawet kuchenka, łóżka do spania, a nawet kubki i kieliszki - cieszy się Piotrek Olejnik, 20-letni student. - W zamian kolekcjonerowi z Torunia oddałem posterunek policji.

Michał Cessanis

* * *

Historia klocków Lego sięga roku 1916 kiedy to cieśla Ole Kirk Christiansen kupił w małej wsi Billund położonej pośród wrzosowisk południowej Jutlandii warsztat stolarski. Kiedy nie szła produkcja drewnianych domów, wpadł na pomysł, by zacząć produkować drewniane zabawki, bo te zawsze będą potrzebne dzieciom. Jednak dopiero w 1934 roku swój zakład nazwał LEGO, co w tłumaczeniu oznacza „baw się dobrze”. Początkowo drewniane klocki trafiały tylko do duńskich sklepów. W 1947 ruszyła produkcja plastikowych zabawek - grzechotek, laleczek, zwierzątek i klocków. Dziś Lego są sprzedawane w ponad 60 tys. sklepów w 130 krajach na całym świecie.

POWRÓT