Express Ilustrowany
Magazyn
10.06.2005

Tysiące łodzian chce polecieć za ocean

Zdobyć Amerykę!

Codziennie przed Ambasadą Stanów Zjednoczonych Ameryki w Warszawie ustawiają się tysiące Polaków, w tym wielu łodzian. Chcą zdobyć wizę, która jest przepustką do, jak mówią, lepszego świata. Ale nie dla wszystkich los jest łaskawy.

Kilka minut po godzinie 8 rano przy ul. Pięknej zjawiają się pierwsi kolejkowicze. Po pół godziny jest ich już kilkuset, a po kilku godzinach - ponad tysiąc. Wcześniej wypełnili specjalny wniosek wizowy, telefonicznie umówili się na spotkanie z konsulem i wpłacili na konto ambasady równowartość 100 dolarów. Są dni, że w kolejce spędzają co najmniej 4 godziny.

Przepychanki i naganiacze

W kolejce zdarzają się różne sytuacje. Niektórym puszczają nerwy, bo muszą tak długo czekać. Inni mówią, iż czują się jak obywatele drugiej kategorii. Według nich to skandal, aby w takich warunkach załatwiać wyjazd do USA. Przed ambasadą nie ma ławek, nie ma też w pobliżu toalety. Są za to gazony z kwiatami, na których siedzą wyczerpani ludzie.

Regina Czubczenko vis a vis ambasady prowadzi zakład fotograficzny. Przyznaje, że czasami jest świadkiem dramatów.

- Ludzie opowiadają, że bardzo obcesowo są traktowani przez Polaków pracujących w ambasadzie. Niektórzy są załamani, całe swoje życie postawili na jedną kartę i się nie udało - mówi pani Regina.

Nieprzyjemnie robi się, gdy zniecierpliwieni kolejkowicze zaczynają się przepychać, a na dodatek kląć. Wówczas interweniują ochroniarze i policjanci.

- Bywa różnie, ale ludziom nie ma się czemu dziwić. Przecież to nie są normalne warunki załatwiania spraw urzędowych - mówi posterunkowy Grzegorz Wawrzeń, który pilnuje porządku z posterunkowym Emilem Bludnikiem. - Jeszcze większy problem stanowią naganiacze, którzy oferują za pieniądze wypełnianie wniosków. Między sobą prowadzą zażartą walkę o klientów.

No to lecimy!

- Do Stanów wyjeżdżam pierwszy raz - mówi Sebastian Kłos, student pierwszego roku Politechniki Łódzkiej. - Wybieram się do miejscowości Reno w stanie Nevada. Mam już załatwioną pracę w kasynie.

Dla łodzianina rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym zakończyła się pomyślnie. Do Ameryki wyleci 18 czerwca.

Sebastian, podobnie jak wielu innych łódzkich studentów, do USA wyjeżdża w ramach rządowego programu amerykańskiego „Work & Travel”. Polega on na tym, że studenci mogą w Ameryce przebywać przez 4 miesiące - przez 3 pracują (pracę mają zagwarantowaną), a przez następny miesiąc mogą zwiedzać kraj.

Ekonomistka ze Rzgowa, Ewa Chatłas, ma jedno marzenie: zamieszkać w Nowym Jorku. Może je zrealizować, bo w paszporcie ma już wklejoną wizę.

- Przed ambasadą czekałam cały dzień, w pewnym momencie zasłabłam, ale szybko stanęłam na nogi, nie mogłam się poddać - opowiada. - Trzeba żyć na całego!

Z ambasady wychodzi Jan Denek z synem Piotrem.

- No to lecimy! - cieszy się pan Jan (w kolejce stał 2 godziny). Ojciec z synem jadą w lipcu do Nowego Jorku, gdzie mieszka brat pana Jana. Jak długo zostaną w Stanach?

- Może pół roku - rozmyśla Piotr Denek, który jest studentem. - Chcemy zwiedzić Amerykę i podszkolić język. - Być może zostaniemy na zawsze...

Łodzianka Jolanta Sikora też ma już paszport z wizą USA.

- Jestem zafascynowana Florydą, wiem, że nie jest tam drogo, jest sporo hoteli i moteli, a do tego piękne plaże, z których muszle można zbierać łopatą, bo tyle ich jest. Na pewno tam polecę - mówi łodzianka.

Co trzeci odpada

Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki nie ujawnia ile wpływa do niej wniosków o przyznanie wizy. Rocznie wydawanych jest ponad 100 tysięcy pozwoleń na wjazd do USA. Nieoficjalnie mówi się, że trzy razy więcej osób ubiega się o nie. Dlaczego ich nie dostają?

- Prawo amerykańskie zakłada, że osoba ubiegająca się o wizę musi udowodnić konsulowi, że po pierwsze nie pozostanie w USA dłużej niż deklaruje we wniosku wizowym, po drugie nie podejmie tam nielegalnej pracy. Musi też wykazać silne więzy z Polską, chodzi o rodzinę, dobrą sytuację materialną - informują nas pracownicy ambasady. - Zdarza się, że niektóre osoby przedstawiają fałszywe dokumenty lub paszport.

Wśród oczekujących na rozmowę z konsulem krąży opowieść o mieszkance Zielonej Góry, która o wizę starała się 12 razy i za każdym wychodziła z niczym.

Nikłe szanse na wizę mają np. kawalerowie, czy panny oraz osoby, które mało zarabiają. W takiej sytuacji znalazła się pani Agnieszka, także łodzianka.

- Chciałam odwiedzić przyjaciół, którzy mieszkają w Chicago, miałam od nich zaproszenie, gwarantowali, że zapewniają mi utrzymanie i przelot, ale dla urzędnika nie byłam wiarygodna - mówi załamana. - Będę próbowała ponownie.

Więcej szczęścia miała studentka Monika Znosko, która w wakacje wybiera się do Waszyngtonu.

- Trzy tygodnie czekałam na spotkanie w ambasadzie, ale było warto. Lecę w odwiedziny do siostry, której nie widziałam dwa lata - przyznaje szczęśliwa. - Ale do Polski wrócę, tutaj jest moje miejsce.

Odcisk palca w paszporcie?

Na razie nie zanosi się na to, by do Ameryki podróżować bez wiz. Coraz głośniej mówi się o wprowadzeniu na początek trudnych do podrobienia paszportów, tzw. biometrycznych, zawierających cyfrowe zdjęcie i odciski palców posiadacza. Tego domagają się od nas Amerykanie i obiecują, iż wówczas przyspieszą zniesienie wiz.

Kilometrowe kolejki przed ambasadą USA szybko jednak nie znikną.

- Jedynym ułatwieniem dla Polaków jest to, że przed wylotem do Stanów na lotnisku Okęcie można podejść do stanowiska urzędnika imigracyjnego i przejść wstępną weryfikację i kontrolę paszportową. Taka wstępna odprawa skraca późniejszą odprawę po przylocie do USA - informuje biuro prasowe ambasady.

Problem jednak w tym, że wstępna odprawa na Okęciu nie daje stuprocentowej gwarancji, że zostaniemy wpuszczeni do USA - o tym decyduje urzędnik imigracyjny za oceanem.

* * *

Według danych Ambasady Stanów Zjednoczonych Ameryki w ubiegłym roku wizy otrzymało 103 tysiące 130 Polaków, w tym 20 tysięcy studentów. W tym roku te liczby mają być podobne.

Najczęściej Polacy wyjeżdżają do Nowego Jorku oraz do Chicago, gdzie są największe skupiska polonii.

W Ameryce, jak podaje polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, na stałe mieszka 8 mln 970 tys. Polaków.

Michał Cessanis

POWRÓT