
|
Tysiące łodzian
chce polecieć za ocean Zdobyć Amerykę! Codziennie
przed
Ambasadą Stanów Zjednoczonych Ameryki w Warszawie ustawiają się tysiące
Polaków, w tym wielu łodzian. Chcą zdobyć wizę, która jest przepustką
do, jak
mówią, lepszego świata. Ale nie dla wszystkich los jest łaskawy. Kilka
minut po
godzinie 8 rano przy ul. Pięknej zjawiają się pierwsi kolejkowicze. Po
pół godziny
jest ich już kilkuset, a po kilku godzinach - ponad tysiąc. Wcześniej
wypełnili
specjalny wniosek wizowy, telefonicznie umówili się na spotkanie z
konsulem i
wpłacili na konto ambasady równowartość 100 dolarów. Są dni, że w
kolejce
spędzają co najmniej 4 godziny. Przepychanki i
naganiacze W
kolejce
zdarzają się różne sytuacje. Niektórym puszczają nerwy, bo muszą tak
długo
czekać. Inni mówią, iż czują się jak obywatele drugiej kategorii.
Według nich
to skandal, aby w takich warunkach załatwiać wyjazd do USA. Przed
ambasadą nie
ma ławek, nie ma też w pobliżu toalety. Są za to gazony z kwiatami, na
których
siedzą wyczerpani ludzie. Regina
Czubczenko vis a vis ambasady prowadzi zakład fotograficzny. Przyznaje,
że
czasami jest świadkiem dramatów. -
Ludzie opowiadają,
że bardzo obcesowo są traktowani przez Polaków pracujących w
ambasadzie.
Niektórzy są załamani, całe swoje życie postawili na jedną kartę i się
nie
udało - mówi pani Regina. Nieprzyjemnie
robi się, gdy zniecierpliwieni kolejkowicze zaczynają się przepychać, a
na
dodatek kląć. Wówczas interweniują ochroniarze i policjanci. -
Bywa różnie,
ale ludziom nie ma się czemu dziwić. Przecież to nie są normalne
warunki
załatwiania spraw urzędowych - mówi posterunkowy Grzegorz Wawrzeń,
który
pilnuje porządku z posterunkowym Emilem Bludnikiem. - Jeszcze większy
problem
stanowią naganiacze, którzy oferują za pieniądze wypełnianie wniosków.
Między
sobą prowadzą zażartą walkę o klientów. No to lecimy! -
Do Stanów
wyjeżdżam pierwszy raz - mówi Sebastian Kłos, student pierwszego roku
Politechniki Łódzkiej. - Wybieram się do miejscowości Reno w stanie
Nevada. Mam
już załatwioną pracę w kasynie. Dla
łodzianina
rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym zakończyła się pomyślnie. Do Ameryki
wyleci
18 czerwca. Sebastian,
podobnie jak wielu innych łódzkich studentów, do USA wyjeżdża w ramach
rządowego programu amerykańskiego „Work & Travel”. Polega on na
tym, że
studenci mogą w Ameryce przebywać przez 4 miesiące - przez 3 pracują
(pracę
mają zagwarantowaną), a przez następny miesiąc mogą zwiedzać kraj. Ekonomistka
ze
Rzgowa, Ewa Chatłas, ma jedno marzenie: zamieszkać w Nowym Jorku. Może
je
zrealizować, bo w paszporcie ma już wklejoną wizę. -
Przed ambasadą
czekałam cały dzień, w pewnym momencie zasłabłam, ale szybko stanęłam
na nogi,
nie mogłam się poddać - opowiada. - Trzeba żyć na całego! Z
ambasady
wychodzi Jan Denek z synem Piotrem. -
No to lecimy!
- cieszy się pan Jan (w kolejce stał 2 godziny). Ojciec z synem jadą w
lipcu do
Nowego Jorku, gdzie mieszka brat pana Jana. Jak długo zostaną w Stanach? -
Może pół roku
- rozmyśla Piotr Denek, który jest studentem. - Chcemy zwiedzić Amerykę
i
podszkolić język. - Być może zostaniemy na zawsze... Łodzianka
Jolanta Sikora też ma już paszport z wizą USA. -
Jestem
zafascynowana Florydą, wiem, że nie jest tam drogo, jest sporo hoteli i
moteli,
a do tego piękne plaże, z których muszle można zbierać łopatą, bo tyle
ich
jest. Na pewno tam polecę - mówi łodzianka. Co trzeci odpada Ambasada
Stanów
Zjednoczonych Ameryki nie ujawnia ile wpływa do niej wniosków o
przyznanie
wizy. Rocznie wydawanych jest ponad 100 tysięcy pozwoleń na wjazd do
USA.
Nieoficjalnie mówi się, że trzy razy więcej osób ubiega się o nie.
Dlaczego ich
nie dostają? -
Prawo
amerykańskie zakłada, że osoba ubiegająca się o wizę musi udowodnić
konsulowi,
że po pierwsze nie pozostanie w USA dłużej niż deklaruje we wniosku
wizowym, po
drugie nie podejmie tam nielegalnej pracy. Musi też wykazać silne więzy
z
Polską, chodzi o rodzinę, dobrą sytuację materialną - informują nas
pracownicy
ambasady. - Zdarza się, że niektóre osoby przedstawiają fałszywe
dokumenty lub
paszport. Wśród
oczekujących na rozmowę z konsulem krąży opowieść o mieszkance Zielonej
Góry,
która o wizę starała się 12 razy i za każdym wychodziła z niczym. Nikłe
szanse na
wizę mają np. kawalerowie, czy panny oraz osoby, które mało zarabiają.
W takiej
sytuacji znalazła się pani Agnieszka, także łodzianka. -
Chciałam
odwiedzić przyjaciół, którzy mieszkają w Chicago, miałam od nich
zaproszenie,
gwarantowali, że zapewniają mi utrzymanie i przelot, ale dla urzędnika
nie
byłam wiarygodna - mówi załamana. - Będę próbowała ponownie. Więcej
szczęścia
miała studentka Monika Znosko, która w wakacje wybiera się do
Waszyngtonu. -
Trzy tygodnie
czekałam na spotkanie w ambasadzie, ale było warto. Lecę w odwiedziny
do
siostry, której nie widziałam dwa lata - przyznaje szczęśliwa. - Ale do
Polski
wrócę, tutaj jest moje miejsce. Odcisk palca w
paszporcie? Na
razie nie
zanosi się na to, by do Ameryki podróżować bez wiz. Coraz głośniej mówi
się o
wprowadzeniu na początek trudnych do podrobienia paszportów, tzw.
biometrycznych, zawierających cyfrowe zdjęcie i odciski palców
posiadacza. Tego
domagają się od nas Amerykanie i obiecują, iż wówczas przyspieszą
zniesienie
wiz. Kilometrowe
kolejki przed ambasadą USA szybko jednak nie znikną. -
Jedynym
ułatwieniem dla Polaków jest to, że przed wylotem do Stanów na lotnisku
Okęcie
można podejść do stanowiska urzędnika imigracyjnego i przejść wstępną
weryfikację i kontrolę paszportową. Taka wstępna odprawa skraca
późniejszą
odprawę po przylocie do USA - informuje biuro prasowe ambasady. Problem
jednak w
tym, że wstępna odprawa na Okęciu nie daje stuprocentowej gwarancji, że
zostaniemy wpuszczeni do USA - o tym decyduje urzędnik imigracyjny za
oceanem. * * * Według
danych
Ambasady Stanów Zjednoczonych Ameryki w ubiegłym roku wizy otrzymało
103
tysiące 130 Polaków, w tym 20 tysięcy studentów. W tym roku te liczby
mają być
podobne. Najczęściej
Polacy wyjeżdżają do Nowego Jorku oraz do Chicago, gdzie są największe
skupiska
polonii. W
Ameryce, jak
podaje polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, na stałe mieszka 8 mln
970
tys. Polaków. Michał Cessanis |