
|
Naturyści
zamienili Bałtyk na Adriatyk Z widłami na
golasów Jeszcze
15 lat
temu w Łodzi działała prężna grupa naturystów. Było Stowarzyszenie
Naturystów
Polskich, a w kioskach miłośnicy nagiego wypoczynku mogli dostać
czasopismo
„Natura, naturyzm”. Golasów z piosenki o Chałupach Zbigniewa Wodeckiego
można
było spotkać na kąpielisku „Fala” albo w okolicach lotniska na Lublinku. A
dziś?
Stowarzyszenie nie istnieje, popularnego kompleksu basenów nie ma, a
odkąd na
Lublinku rozpoczęły się prace budowlane, naturyści stamtąd zniknęli,
choć nie
całkowicie. Są, ale częściej niż w plenerze spotykają się w internecie
i za
granicą. Zamiast nad Bałtyk jeżdżą nad Adriatyk. To były czasy Łodzianin
Józef
Kubicki, były szef Stowarzyszenia Naturystów Polskich, chętnie wspomina
złoty
okres naturyzmu. Jak mówi, taka grupy wariatów, którzy chcieli
atrakcyjnie
spędzać wolny czas i integrować ludzi, już się nigdy nie zbierze. W
latach 80. i
na początku 90. odbywały się wybory Miss Natura, Miss Czekoladka i Miss
Nagości. Naturyści najchętniej wypoczywali w Rowach i Dźwirzynie. -
To
najpopularniejsze miejscowości, gdzie można było spotkać w sezonie
kilkanaście
tysięcy golasów. Integrowaliśmy całe rodziny, organizowaliśmy wiele
imprez
sportowych - mówi Józef Kubicki. - Ale nie w każdym miejscu byliśmy
dobrze
przyjmowani. W Chałupach przegraliśmy z księdzem proboszczem, a w
podłódzkim
Ldzaniu, gdzie chcieliśmy zorganizować plażę, pogonili nas chłopi z
widłami.
Jednak czasy się zmieniły, ludzie zajęli się zarabianiem pieniędzy i
stowarzyszenie
przestało istnieć. Nowe pokolenie Marcin,
28-letni
łodzianin pierwszy raz zrzucił na plaży ubranie 5 lat temu. Razem ze
swoją
przyjaciółką wypoczywał w Piaskach niedaleko Krynicy Morskiej.
Wspomina, że
wtedy oprócz nich na plaży było sporo naturystów. -
Stwierdziłem,
że to normalny sposób wypoczynku - mówi Marcin, który w Łodzi prowadzi
prywatną
firmę. - Jednak nigdy nie chwalę się znajomym, że jestem naturystą, nie
wiedzą
o tym nawet moi rodzice. Zupełnie
inaczej
przygoda z naturyzmem rozpoczęła się dla 24-letniej Agnieszki, także
łodzianki.
To było rok temu nad zalewem w Kryspinowie. -
Od kilku lat
nad tym akwenem wypoczywała cała moja rodzina, mama, tata, brat i
oczywiście
ja. Podczas spaceru, po drugiej stronie wody odkryłam plażę dla
naturystów. Przełamałam
wszelkie opory i weszłam na nią. Zaczęłam rozbierać się bardzo wolno,
aż w
końcu byłam taka, jaką mnie pan Bóg stworzył. Trudno
oszacować, ilu w Łodzi jest naturystów. Wiadomo natomiast, że bardzo
często
spotykają się na stronie internetowej założonej przez Marcina. -
Pojawia się
wiele głosów, by reaktywować Stowarzyszenie Naturystów Polskich.
Jednak, gdy
proponuję, by grupa spotkała się i o tym pogadała, wówczas brakuje
chętnych -
narzeka Marcin. - Poza tym w Łodzi powinna być jakaś bezpieczna plaża
dla
naturystów. Wtedy wiele osób spotykałoby się na miejscu. Nie krępować
„tekstylnych” Naturyści
(nie
mylić z nudystami, którzy poprostu opalają się bez ubrania) traktują
swoje
hobby jako sposób na życie. Chcą w ten sposób żyć w harmonii z naturą i
wzajemnie
się szanować. Wypoczywają nago nie tylko podczas plażowania, ale też
kąpieli,
korzystania z sauny i łaźni. Odcinają się od wszelkich imprez mających
cokolwiek wspólnego z pornografią, wynaturzeniami czy seksem. Mają też
swój
kodeks, w którym naturyzm przedstawiany jest jako filozofia życia. Oto
jego
podstawowe zasady: naturyści mówią sobie po imieniu, dbają o schludny
wygląd i
zdrowie, ograniczają palenie papierosów i picie alkoholu. Ze swoją
nagością nie
powinni się obnosić i krępować „tekstylnych” - tak nazywają ludzi
plażujących w
kostiumach kąpielowych. -
Do naturyzmu
trzeba dojrzeć. Dlatego wśród nas jest wiele wykształconych osób,
profesorów,
artystów czy lekarzy - uważa pani Magdalena, lekarka w jednej z
łódzkich
przychodni. - Na plażę przychodzimy w grupie, by nie narażać się na
zaczepki.
Nasz styl bycia nie musi przecież wszystkim odpowiadać. Sensacyjne
zjawisko Może
właśnie ten
lęk przed zaczepkami sprawia, że na plażach w Chałupach, Rowach czy
Dębkach,
albo w Bronisławowie nad zalewem Sulejowskim, gdzie kiedyś naturyści
mieli
swoje plaże, teraz w sezonie trudno ich spotkać. Łodzianie wybierają
ośrodki
wypoczynkowe na Węgrzech, w Czechach lub w Chorwacji, gdzie naturyzm
jest
bardzo rozwinięty i przyjmowany jako coś zupełnie zwyczajnego. Latem
na
Węgrzech odbywają się naturystyczne zawody sportowe i międzynarodowe
spotkania
młodych naturystów, a w Czechach - turniej naturystów w kule i
naturystyczne
zawody w pływaniu. -
W
zagranicznych ośrodkach wypoczynkowych czujemy się bardzo naturalnie -
dodaje
pani Grażyna, naturystka od 20 lat. * * * Doktor
Aleksandra Robacha, wojewódzki konsultant do spraw seksuologii uważa,
że z
naturyzmu nie można robić wynaturzenia. -
To nie jest
żadna jednostka chorobowa, a pewna forma spędzania wolnego czasu. Jeśli
nie
narusza norm społecznych, wszystko jest w porządku - dodaje Aleksandra
Robacha.
Michał Cessanis |