Express Ilustrowany
Magazyn
3.06.2005

Naturyści zamienili Bałtyk na Adriatyk

Z widłami na golasów

Jeszcze 15 lat temu w Łodzi działała prężna grupa naturystów. Było Stowarzyszenie Naturystów Polskich, a w kioskach miłośnicy nagiego wypoczynku mogli dostać czasopismo „Natura, naturyzm”. Golasów z piosenki o Chałupach Zbigniewa Wodeckiego można było spotkać na kąpielisku „Fala” albo w okolicach lotniska na Lublinku.

A dziś? Stowarzyszenie nie istnieje, popularnego kompleksu basenów nie ma, a odkąd na Lublinku rozpoczęły się prace budowlane, naturyści stamtąd zniknęli, choć nie całkowicie. Są, ale częściej niż w plenerze spotykają się w internecie i za granicą. Zamiast nad Bałtyk jeżdżą nad Adriatyk.

To były czasy

Łodzianin Józef Kubicki, były szef Stowarzyszenia Naturystów Polskich, chętnie wspomina złoty okres naturyzmu. Jak mówi, taka grupy wariatów, którzy chcieli atrakcyjnie spędzać wolny czas i integrować ludzi, już się nigdy nie zbierze.

W latach 80. i na początku 90. odbywały się wybory Miss Natura, Miss Czekoladka i Miss Nagości. Naturyści najchętniej wypoczywali w Rowach i Dźwirzynie.

- To najpopularniejsze miejscowości, gdzie można było spotkać w sezonie kilkanaście tysięcy golasów. Integrowaliśmy całe rodziny, organizowaliśmy wiele imprez sportowych - mówi Józef Kubicki. - Ale nie w każdym miejscu byliśmy dobrze przyjmowani. W Chałupach przegraliśmy z księdzem proboszczem, a w podłódzkim Ldzaniu, gdzie chcieliśmy zorganizować plażę, pogonili nas chłopi z widłami. Jednak czasy się zmieniły, ludzie zajęli się zarabianiem pieniędzy i stowarzyszenie przestało istnieć.

Nowe pokolenie

Marcin, 28-letni łodzianin pierwszy raz zrzucił na plaży ubranie 5 lat temu. Razem ze swoją przyjaciółką wypoczywał w Piaskach niedaleko Krynicy Morskiej. Wspomina, że wtedy oprócz nich na plaży było sporo naturystów.

- Stwierdziłem, że to normalny sposób wypoczynku - mówi Marcin, który w Łodzi prowadzi prywatną firmę. - Jednak nigdy nie chwalę się znajomym, że jestem naturystą, nie wiedzą o tym nawet moi rodzice.

Zupełnie inaczej przygoda z naturyzmem rozpoczęła się dla 24-letniej Agnieszki, także łodzianki. To było rok temu nad zalewem w Kryspinowie.

- Od kilku lat nad tym akwenem wypoczywała cała moja rodzina, mama, tata, brat i oczywiście ja. Podczas spaceru, po drugiej stronie wody odkryłam plażę dla naturystów. Przełamałam wszelkie opory i weszłam na nią. Zaczęłam rozbierać się bardzo wolno, aż w końcu byłam taka, jaką mnie pan Bóg stworzył.

Trudno oszacować, ilu w Łodzi jest naturystów. Wiadomo natomiast, że bardzo często spotykają się na stronie internetowej założonej przez Marcina.

- Pojawia się wiele głosów, by reaktywować Stowarzyszenie Naturystów Polskich. Jednak, gdy proponuję, by grupa spotkała się i o tym pogadała, wówczas brakuje chętnych - narzeka Marcin. - Poza tym w Łodzi powinna być jakaś bezpieczna plaża dla naturystów. Wtedy wiele osób spotykałoby się na miejscu.

Nie krępować „tekstylnych”

Naturyści (nie mylić z nudystami, którzy poprostu opalają się bez ubrania) traktują swoje hobby jako sposób na życie. Chcą w ten sposób żyć w harmonii z naturą i wzajemnie się szanować. Wypoczywają nago nie tylko podczas plażowania, ale też kąpieli, korzystania z sauny i łaźni. Odcinają się od wszelkich imprez mających cokolwiek wspólnego z pornografią, wynaturzeniami czy seksem. Mają też swój kodeks, w którym naturyzm przedstawiany jest jako filozofia życia. Oto jego podstawowe zasady: naturyści mówią sobie po imieniu, dbają o schludny wygląd i zdrowie, ograniczają palenie papierosów i picie alkoholu. Ze swoją nagością nie powinni się obnosić i krępować „tekstylnych” - tak nazywają ludzi plażujących w kostiumach kąpielowych.

- Do naturyzmu trzeba dojrzeć. Dlatego wśród nas jest wiele wykształconych osób, profesorów, artystów czy lekarzy - uważa pani Magdalena, lekarka w jednej z łódzkich przychodni. - Na plażę przychodzimy w grupie, by nie narażać się na zaczepki. Nasz styl bycia nie musi przecież wszystkim odpowiadać.

Sensacyjne zjawisko

Może właśnie ten lęk przed zaczepkami sprawia, że na plażach w Chałupach, Rowach czy Dębkach, albo w Bronisławowie nad zalewem Sulejowskim, gdzie kiedyś naturyści mieli swoje plaże, teraz w sezonie trudno ich spotkać. Łodzianie wybierają ośrodki wypoczynkowe na Węgrzech, w Czechach lub w Chorwacji, gdzie naturyzm jest bardzo rozwinięty i przyjmowany jako coś zupełnie zwyczajnego.

Latem na Węgrzech odbywają się naturystyczne zawody sportowe i międzynarodowe spotkania młodych naturystów, a w Czechach - turniej naturystów w kule i naturystyczne zawody w pływaniu.

- W zagranicznych ośrodkach wypoczynkowych czujemy się bardzo naturalnie - dodaje pani Grażyna, naturystka od 20 lat.

* * *

Doktor Aleksandra Robacha, wojewódzki konsultant do spraw seksuologii uważa, że z naturyzmu nie można robić wynaturzenia.

- To nie jest żadna jednostka chorobowa, a pewna forma spędzania wolnego czasu. Jeśli nie narusza norm społecznych, wszystko jest w porządku - dodaje Aleksandra Robacha.

Michał Cessanis

POWRÓT