
|
Fałszywą
pieczątkę może mieć każdy Pediatra bez
papierów W
jednym z
zakładów poligraficznych w Łodzi reporter „Expressu Ilustrowanego” bez
najmniejszego problemu wyrobił pieczątkę lekarską. Jeszcze łatwiej
poszło ze
stemplami policjanta i prawnika. Bez formalności Agencja
reklamowa w Śródmieściu. To właśnie w niej zamówiliśmy pieczątkę
lekarza
pediatry. Kiedy spytaliśmy rzemieślnika, czy chce, dla pewności,
zobaczyć
dyplom lekarski i pozwolenie na wykonywanie zawodu, usłyszeliśmy: -
Gdybym każdego
miał sprawdzać, to bym stracił klientów. Ja jestem od tego, żeby
wykonać usługę
- stwierdził pracownik agencji. W
zakładzie przy
ul. Piotrkowskiej odebraliśmy pieczątkę sierżanta sztabowego Komendy
Miejskiej
Policji w Łodzi. W tym przypadku wykonawca usługi także nie poprosił o
dowód
osobisty czy legitymację służbową. Podobnie
było w
punkcie przy ul. Wschodniej, ze stemplem prawnika - specjalisty prawa
pracy. -
Dokumenty
proszę tylko od notariuszy, którzy zamawiają specjalne pieczęci do
wyciskania w
papierze - mówi pracownik zakładu przy ul. Wschodniej. Pieczątka Marka
Belki Łodzianin
Andrzej Skrobek, który od lat wyrabia pieczątki, zapewnia, że chociaż
prawo nie
nakazuje mu sprawdzania klientów, on to jednak robi. Jak mówi - dla
własnego
bezpieczeństwa. -
Kiedyś byłem
wezwany na policję i do prokuratury, bo jeden z fałszerzy podał, iż
pieczątki
wyrobił u mnie. To była nieprawda - opowiada pan Andrzej. - Od czasu
tej
historii jestem bardziej ostrożny. Gdy
do zakładu
przy ul. Nowomiejskiej przyszedł śniady młody mężczyzna i poprosił o
pieczątkę
Izby Celnej w Łodzi, Andrzejowi Skrobkowi zaświtało, że to jakiś bleff.
Usługi
nie wykonał. Do
innego
zakładu, na Widzewie, wielokrotnie przychodzili studenci i prosili o
wyrobienie
pieczątek z nazwiskami dziekanów, a nawet rektorów Politechniki
Łódzkiej i
Uniwersytetu Łódzkiego. Zjawił się też starszy mężczyzna i poprosił o
pieczątkę
kapitana Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. -
Kapitan
pieczątki nie dostał. Zawsze proszę o okazanie dowodu osobistego. On
nie miał
ani dowodu, ani legitymacji służbowej - mówi pani Elżbieta, pracownica
zakładu
na Widzewie. - Jeśli klient nie chce pokazać dokumentów, nie wykonuję
pieczątki. Na
Bałutach ktoś
poprosił o pieczątkę Prezesa Rady Ministrów Marka Belki. Ale jej nie
dostał,
chociaż wyglądem przypominał premiera... Lewy prezes i
dyrektor Zakłady
pieczątkarskie nie mogą produkować stempli z godłem państwowym. -
Wizerunek
godła jest chroniony, dlatego takie pieczęci może wykonywać jedynie
Mennica
Państwowa - tłumaczy Łukasz Bajbak, rzecznik prasowy Mennicy Państwowej
w
Warszawie. O
ile wyrobienie
dowolnej pieczątki nie jest przestępstwem, to jej użycie już tak.
Łódzcy
policjanci uważają takie przepisy za absurdalne. -
Prawo powinno
nakładać na wykonawców pieczątek obowiązek legitymowania klientów.
Wówczas
wszystko byłoby jasne - uważa nadkomisarz Joanna Kącka z Komendy
Wojewódzkiej
Policji w Łodzi. - Za posługiwanie się fałszywą pieczątką grozi do 5
lat
pozbawienia wolności. Aspirant
Katarzyna Zdanowska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi dodaje, że gros
spraw,
którymi zajmują się jej koledzy dotyczy właśnie fałszerstw z użyciem
nieprawdziwych stempli. -
Fałszerze
najczęściej wyrabiają pieczątki nieistniejących firm i na ich odstawie
wyłudzają w bankach kredyty. Posługują się stemplami prezesów,
dyrektorów, a
właściciele zakładów pieczątkarskich wolą się nie wychylać z
okazywaniem
dokumentów, bo przecież też chcą zarobić
- dodaje Katarzyna Zdanowska. - To błędne koło. Michał Cessanis
499 fałszerstw Łódzcy
policjanci w ubiegłym roku wykryli aż 499 przypadków fałszowania
różnego typu
dokumentów. Podobnie było dwa lata temu. Według danych Komendy Głównej
Policji
przy użyciu pieczątek najczęściej fałszowane są faktury, rachunki,
umowy,
recepty, a także legitymacje studenckie i służbowe. W ubiegłym roku w
całym
kraju policja wykryła łącznie ponad 18 tysięcy takich przestępstw. |