Express Ilustrowany
Magazyn
18.03.2005

Fałszywą pieczątkę może mieć każdy

Pediatra bez papierów

W jednym z zakładów poligraficznych w Łodzi reporter „Expressu Ilustrowanego” bez najmniejszego problemu wyrobił pieczątkę lekarską. Jeszcze łatwiej poszło ze stemplami policjanta i prawnika.

Bez formalności

Agencja reklamowa w Śródmieściu. To właśnie w niej zamówiliśmy pieczątkę lekarza pediatry. Kiedy spytaliśmy rzemieślnika, czy chce, dla pewności, zobaczyć dyplom lekarski i pozwolenie na wykonywanie zawodu, usłyszeliśmy:

- Gdybym każdego miał sprawdzać, to bym stracił klientów. Ja jestem od tego, żeby wykonać usługę - stwierdził pracownik agencji.

W zakładzie przy ul. Piotrkowskiej odebraliśmy pieczątkę sierżanta sztabowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. W tym przypadku wykonawca usługi także nie poprosił o dowód osobisty czy legitymację służbową.

Podobnie było w punkcie przy ul. Wschodniej, ze stemplem prawnika - specjalisty prawa pracy.

- Dokumenty proszę tylko od notariuszy, którzy zamawiają specjalne pieczęci do wyciskania w papierze - mówi pracownik zakładu przy ul. Wschodniej.

Pieczątka Marka Belki

Łodzianin Andrzej Skrobek, który od lat wyrabia pieczątki, zapewnia, że chociaż prawo nie nakazuje mu sprawdzania klientów, on to jednak robi. Jak mówi - dla własnego bezpieczeństwa.

- Kiedyś byłem wezwany na policję i do prokuratury, bo jeden z fałszerzy podał, iż pieczątki wyrobił u mnie. To była nieprawda - opowiada pan Andrzej. - Od czasu tej historii jestem bardziej ostrożny.

Gdy do zakładu przy ul. Nowomiejskiej przyszedł śniady młody mężczyzna i poprosił o pieczątkę Izby Celnej w Łodzi, Andrzejowi Skrobkowi zaświtało, że to jakiś bleff. Usługi nie wykonał.

Do innego zakładu, na Widzewie, wielokrotnie przychodzili studenci i prosili o wyrobienie pieczątek z nazwiskami dziekanów, a nawet rektorów Politechniki Łódzkiej i Uniwersytetu Łódzkiego. Zjawił się też starszy mężczyzna i poprosił o pieczątkę kapitana Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

- Kapitan pieczątki nie dostał. Zawsze proszę o okazanie dowodu osobistego. On nie miał ani dowodu, ani legitymacji służbowej - mówi pani Elżbieta, pracownica zakładu na Widzewie. - Jeśli klient nie chce pokazać dokumentów, nie wykonuję pieczątki.

Na Bałutach ktoś poprosił o pieczątkę Prezesa Rady Ministrów Marka Belki. Ale jej nie dostał, chociaż wyglądem przypominał premiera...

Lewy prezes i dyrektor

Zakłady pieczątkarskie nie mogą produkować stempli z godłem państwowym.

- Wizerunek godła jest chroniony, dlatego takie pieczęci może wykonywać jedynie Mennica Państwowa - tłumaczy Łukasz Bajbak, rzecznik prasowy Mennicy Państwowej w Warszawie.

O ile wyrobienie dowolnej pieczątki nie jest przestępstwem, to jej użycie już tak. Łódzcy policjanci uważają takie przepisy za absurdalne.

- Prawo powinno nakładać na wykonawców pieczątek obowiązek legitymowania klientów. Wówczas wszystko byłoby jasne - uważa nadkomisarz Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Za posługiwanie się fałszywą pieczątką grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Aspirant Katarzyna Zdanowska z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi dodaje, że gros spraw, którymi zajmują się jej koledzy dotyczy właśnie fałszerstw z użyciem nieprawdziwych stempli.

- Fałszerze najczęściej wyrabiają pieczątki nieistniejących firm i na ich odstawie wyłudzają w bankach kredyty. Posługują się stemplami prezesów, dyrektorów, a właściciele zakładów pieczątkarskich wolą się nie wychylać z okazywaniem dokumentów, bo przecież też chcą zarobić  - dodaje Katarzyna Zdanowska. - To błędne koło.

Michał Cessanis

499 fałszerstw

Łódzcy policjanci w ubiegłym roku wykryli aż 499 przypadków fałszowania różnego typu dokumentów. Podobnie było dwa lata temu. Według danych Komendy Głównej Policji przy użyciu pieczątek najczęściej fałszowane są faktury, rachunki, umowy, recepty, a także legitymacje studenckie i służbowe. W ubiegłym roku w całym kraju policja wykryła łącznie ponad 18 tysięcy takich przestępstw.

POWRÓT