|
Na gapę wyruszył
przez Europę Maratończyk już
w Berlinie! Niepełnosprawny
Krzysztof Jarzębski bez grosza przy duszy i z jedną kanapką w plecaku
wyruszył
w podróż swojego życia. Łodzianin chce dotrzeć do większości stolic
państw Unii
Europejskiej i w każdej z nich, na wózku inwalidzkim, przejechać trasę
maratonu, czyli 42 kilometry i 195 metrów. -
Wszystko idzie
zgodnie z planem, jestem już w Berlinie i dzisiaj rozpoczynam maraton -
powiedział nam wczoraj w rozmowie telefonicznej niepełnosprawny
maratończyk. Ale
wcześniej
wiele wskazywało na to, że się nie uda. No bo jak bez pieniędzy
przejechać
Europę? A jednak. Kilka minut po godzinie 4 rano w niedzielę pan
Krzysztof
pojawił się na dworcu Łódź Fabryczna, by wsiąść do pociągu jadącego do
Warszawy. Tę część podróży łodzianin spędził w wagonie towarowym,
między
wieszakami z rowerami, bo wózek nie mieścił się w przedziale.
Maratończyk był
pewien obaw, czy bez biletu dotrze do stolicy. Gdy konduktorce
opowiedział o
swojej wyprawie, ta nie wysadziła go na najbliższej stacji, za to
życzyła
udanej podróży. -
W Warszawie
bez problemu przesiadłem się do pociągu jadącego do Berlina. Do Niemiec
dotarłem wieczorem, ale noc musiałem spędzić na dworcu kolejowym, bo
polska
ambasada nic nie wiedziała o mojej wyprawie. Urzędnicy mi nie pomogli,
chociaż
o wyjeździe poinformowałem wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych -
żali
się maratończyk. - Jestem zmęczony, ale się nie poddam. Wczoraj
po
południu do Krzysztofa Jarzębskiego dotarła pomoc ze strony niemieckiej
Polonii. -
Jest pod naszą
opieką i na pewno nic złego już mu się nie przytrafi - uspokaja
Aleksandra
Proscewicz, dziennikarka z gazety „Kurier Polonica” ukazującej się w
Berlinie. Michał
Cessanis
|