Express Ilustrowany 16.08.2005r.

Na gapę wyruszył przez Europę

Maratończyk już w Berlinie!

Niepełnosprawny Krzysztof Jarzębski bez grosza przy duszy i z jedną kanapką w plecaku wyruszył w podróż swojego życia. Łodzianin chce dotrzeć do większości stolic państw Unii Europejskiej i w każdej z nich, na wózku inwalidzkim, przejechać trasę maratonu, czyli 42 kilometry i 195 metrów.

- Wszystko idzie zgodnie z planem, jestem już w Berlinie i dzisiaj rozpoczynam maraton - powiedział nam wczoraj w rozmowie telefonicznej niepełnosprawny maratończyk.

Ale wcześniej wiele wskazywało na to, że się nie uda. No bo jak bez pieniędzy przejechać Europę? A jednak. Kilka minut po godzinie 4 rano w niedzielę pan Krzysztof pojawił się na dworcu Łódź Fabryczna, by wsiąść do pociągu jadącego do Warszawy. Tę część podróży łodzianin spędził w wagonie towarowym, między wieszakami z rowerami, bo wózek nie mieścił się w przedziale. Maratończyk był pewien obaw, czy bez biletu dotrze do stolicy. Gdy konduktorce opowiedział o swojej wyprawie, ta nie wysadziła go na najbliższej stacji, za to życzyła udanej podróży.

- W Warszawie bez problemu przesiadłem się do pociągu jadącego do Berlina. Do Niemiec dotarłem wieczorem, ale noc musiałem spędzić na dworcu kolejowym, bo polska ambasada nic nie wiedziała o mojej wyprawie. Urzędnicy mi nie pomogli, chociaż o wyjeździe poinformowałem wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych - żali się maratończyk. - Jestem zmęczony, ale się nie poddam.

Wczoraj po południu do Krzysztofa Jarzębskiego dotarła pomoc ze strony niemieckiej Polonii.

- Jest pod naszą opieką i na pewno nic złego już mu się nie przytrafi - uspokaja Aleksandra Proscewicz, dziennikarka z gazety „Kurier Polonica” ukazującej się w Berlinie.

Michał Cessanis

POWRÓT