|
Bez trudu
przejadę Europę - cieszy się niepełnosprawny łodzianin Kosmiczny wózek
dla maratończyka Krzysztof
Jarzębski, 47-letni niepełnosprawny łodzianin, który w połowie sierpnia
rozpocznie maraton po Europie, otrzymał wczoraj od firmy
rehabilitacyjnej z
Ozorkowa specjalny wózek inwalidzki skonstruowany z materiałów
wykorzystywanych
przez NASA do budowy pojazdów kosmicznych. Na nim odbędzie podróż
życia. -
To cud. Wciąż
nie mogę w to uwierzyć. Spełniło się moje marzenie. Teraz bez problemu
dojadę
do stolic państw Unii Europejskiej - ze szczęścia pan Krzysztof nie
mógł
opanować emocji. Kosmiczny
wózek
ma wzmocnioną konstrukcję, bez przeszkód pokona trudny teren. Siedzisko
zostało
obite specjalną poduszką przeciwodleżynową, która bez względu na zmianę
pogody
utrzymuje stałą temperaturę 33 stopni Celsjusza. Koła zaś wykonano z
wytrzymałego aluminium, są też hamulce. Żeby pan Krzysztof był dobrze
widoczny
na drodze, na wózku zainstalowano przednie i tylne światła. Taki pojazd
jest
wart 7 tysięcy złotych. -
Dla nas
pomaganie ludziom to normalna sprawa - mówi Sławomir Nowakowski,
dyrektor firmy
„Alu Rehab”. - Trzymamy kciuki za pana Krzysztofa. Maratończyk
wszystko załatwia na własną rękę. Sam opracował plan podróży, sam także
szuka
sponsorów. Do zakładu rehabilitacyjnego dotarł dzięki Dorocie
Jackiewicz,
dyrektorce jednej z łódzkich agencji reklamowych. -
Kiedy
przyjechał z prośbą o pomoc, akurat czytałam o nim tekst w „Expressie
Ilustrowanym”. Skontaktowałam się ze Sławomirem Nowakowskim, który
natychmiast obiecał
pomoc - mówi pani Dorota. Wózek,
na którym
niepełnosprawny maratończyk jeździł do tej pory, nie nadawał się na
podróż po
Europie. -
To był grat,
od którego w każdej chwili mogły odpaść kółka. Teraz będę już trenował
na nowym
wózku - dodaje pan Krzysztof. - Codziennie pokonuję kilkadziesiąt
kilometrów. RAMKA:
Podczas
swojej miesięcznej wyprawy Krzysztof Jarzębski chce dotrzeć do
większości
państw europejskich. W każdej stolicy pokona trasę maratonu, czyli 42
kilometry
i 195 metrów. Łącznie przejedzie ponad tysiąc kilometrów. Michał
Cessanis
|