Express Ilustrowany 27.07.2005r.

Bez trudu przejadę Europę - cieszy się niepełnosprawny łodzianin

Kosmiczny wózek dla maratończyka

Krzysztof Jarzębski, 47-letni niepełnosprawny łodzianin, który w połowie sierpnia rozpocznie maraton po Europie, otrzymał wczoraj od firmy rehabilitacyjnej z Ozorkowa specjalny wózek inwalidzki skonstruowany z materiałów wykorzystywanych przez NASA do budowy pojazdów kosmicznych. Na nim odbędzie podróż życia.

- To cud. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Spełniło się moje marzenie. Teraz bez problemu dojadę do stolic państw Unii Europejskiej - ze szczęścia pan Krzysztof nie mógł opanować emocji.

Kosmiczny wózek ma wzmocnioną konstrukcję, bez przeszkód pokona trudny teren. Siedzisko zostało obite specjalną poduszką przeciwodleżynową, która bez względu na zmianę pogody utrzymuje stałą temperaturę 33 stopni Celsjusza. Koła zaś wykonano z wytrzymałego aluminium, są też hamulce. Żeby pan Krzysztof był dobrze widoczny na drodze, na wózku zainstalowano przednie i tylne światła. Taki pojazd jest wart 7 tysięcy złotych.

- Dla nas pomaganie ludziom to normalna sprawa - mówi Sławomir Nowakowski, dyrektor firmy „Alu Rehab”. - Trzymamy kciuki za pana Krzysztofa.

Maratończyk wszystko załatwia na własną rękę. Sam opracował plan podróży, sam także szuka sponsorów. Do zakładu rehabilitacyjnego dotarł dzięki Dorocie Jackiewicz, dyrektorce jednej z łódzkich agencji reklamowych.

- Kiedy przyjechał z prośbą o pomoc, akurat czytałam o nim tekst w „Expressie Ilustrowanym”. Skontaktowałam się ze Sławomirem Nowakowskim, który natychmiast obiecał pomoc - mówi pani Dorota.

Wózek, na którym niepełnosprawny maratończyk jeździł do tej pory, nie nadawał się na podróż po Europie.

- To był grat, od którego w każdej chwili mogły odpaść kółka. Teraz będę już trenował na nowym wózku - dodaje pan Krzysztof. - Codziennie pokonuję kilkadziesiąt kilometrów.

RAMKA: Podczas swojej miesięcznej wyprawy Krzysztof Jarzębski chce dotrzeć do większości państw europejskich. W każdej stolicy pokona trasę maratonu, czyli 42 kilometry i 195 metrów. Łącznie przejedzie ponad tysiąc kilometrów.

Michał Cessanis

POWRÓT