|
Kuba ma 127
centymetrów długości, a Sara - 116 centymetrów To najdłuższe
jamniki w Łodzi! 8-letni
Kuba ze
Śródmieścia i 6-letnia Sara z Widzewa to najdłuższe jamniki w Łodzi!
Mister
jamnik ma aż 127 centymetrów długości, a jamnicza miss - 116
centymetrów. Podczas
sobotnich wyborów najdłuższych jamników organizowanych przez „Express
Ilustrowany” nie miały sobie równych. Na konkurs przybyło z Łodzi,
Pabianic i
ze Zgierza 127 psów. Kolejka do
pomiaru Dokładnie
126
metrów miała kolejka jamników, które wraz z właścicielami punktualnie o
godzinie 13 stawiły się w sobotę przed redakcją „Expressu
Ilustrowanego”. Psy
otrzymały numery startowe, a na naszym specjalnym stanowisku
trzyosobowe jury,
w którym zasiadły Małgorzata Włodarczyk - główny specjalista ze
schroniska dla
zwierząt przy ul. Marmurowej, Janina Pacud - prezes Towarzystwa Opieki
nad
Zwierzętami w Polsce oraz Małgorzata Królak - właścicielka salonu
pielęgnacji
psów, pobierało miarę każdego pieska. To właśnie długość była głównym
kryterium
wyborów miss i mistera jamników Łodzi. Kandydaci
i
kandydatki, jak na wybory piękności przystało, wystąpili w przeróżnych
kreacjach. „Panie” na szyjach miały kolorowe apaszki, a na łbach
kapelusze,
„panowie” nie zapomnieli o czapeczkach i muszkach. -
Nie szczekaj
na jury, bo nie wygramy - prosiła swojego jamnika Toffiego Danuta
Hering.
Podczas pomiaru Toffi z numerem startowym 51 uspokoił się. W jego
przypadku
centymetr wskazał 124 centymetry długości. Jamnik
Marty
Pieniążek w kolejce był 118. -
Sznurek jest
bardzo grzeczny, słodki, a do tego to pies śpiewający - zachwalała
właścicielka. - Reaguje na piszczałkę i naśladuje różne dźwięki. Roczny
Pascal
był zasypywany propozycjami matrymonialnymi. -
Jest młody,
więc ma branie u dziewczyn - żartowała jego pani Małgorzata Tłoczek.
Pascal
spodobał się m.in. suczce Sindi i jej właścicielowi Tomaszowi Nowakowi. -
Nareszcie
znalazłem dla niej ślicznego partnera, który jest bardzo delikatny, tak
jak
Sindi, więc chyba coś z tego będzie - rozmyślał pan Tomasz. Mister Kuba i
miss Sara Po
dwóch
godzinach mierzenia psów wszystko stało się jasne. I warto tutaj
zaznaczyć, że
w odróżnieniu od wielu innych konkursów, nasze jury nie miało trudnego
orzecha
do zgryzienia. Liczby przecież nie kłamią. Pies Kuba (numer startowy
116)
został okrzyknięty najdłuższym jamnikiem w Łodzi. Jego długość od
czubka nosa
do końca ogona wynosi 127 centymetrów. Suczka Sara (pozycja 110) ma 116
centymetrów długości i to ona została miss. Zwycięskie psy otrzymały
zabawki,
smycze oraz przeróżne przysmaki. Ich właściciele dostali
radiomagnetofony. Jaka
jest ta
najpopularniejsza teraz w Łodzi psia para? Żywotny,
energiczny i inteligentny - tak w skrócie można przedstawić Kubę.
Urszula
Świerczyńska dodaje natomiast, że jej pupil rozumie wszystko, co się do
niego
mówi. Jest bardzo rodzinny i „swoim” nie da zrobić krzywdy. Ale to nie
wszystkie jego zalety... -
Gdy ktoś z
domowników odpoczywa, Kuba pilnuje, by nikt mu w tym nie przeszkadzał.
Kiedy ja
pracuję w kuchni, nikogo do niej nie wpuści, waruje pod drzwiami
łazienki, gdy
ktoś się kąpie - opowiada pani Urszula. Kuba,
nazywany
też słoneczkiem i rudzielcem, nie miał łatwego dzieciństwa. Dwa razy
wyrzucany
był z domu przez poprzednich właścicieli. Do Świerczyńskich przyniósł
go kolega
syna. Pies miał zostać tylko na kilka tygodni - na czas znalezienia mu
nowego
domu. Ale nową rodzinę Kuba znalazł właśnie u pani Urszuli. Od tamtej
pory
minęło 8 lat. Także
6-letnia
miss Sara przeżyła w młodości dramatyczne chwile, które jednak
zakończyły się
happy endem. Urodziła się w Opocznie, ale właściciel zaraz po
narodzinach
chciał zabić psiaka. Na to nie pozwolił pan Zygmunt, obecny
współwłaściciel
suczki. Z Opoczna przywiózł ją do Łodzi i podarował żonie Danucie w
prezencie
imieninowym. -
Miał być
sznaucer miniaturka, ale kiedy zobaczyłam Sarę, natychmiast się w niej
zakochałam - mówi Danuta Badowska. - Jest bardzo łagodna, przyjazna
wszystkim
ludziom. To ulubienica naszych sąsiadów. Sara
uwielbia
podróżować samochodem. Na komendę „auto” natychmiast reaguje
szczekaniem i
ustawia się przy drzwiach mieszkania gotowa do drogi. Jej ulubionymi
rozrywkami
na działce są pogoń za kotami i kopanie kretowisk. Od czasu do czasu
napije się
herbaty lub cappucino. Ale właściciele Sary mają jedno zmartwienie... -
Jeszcze nigdy
nie miała narzeczonego i potomstwa. Nie ma śmiałości do psów - dodaje
pani
Danuta. Michał Cessanis
|