Express Ilustrowany 20.06.2005r.

Kuba ma 127 centymetrów długości, a Sara - 116 centymetrów

To najdłuższe jamniki w Łodzi!

8-letni Kuba ze Śródmieścia i 6-letnia Sara z Widzewa to najdłuższe jamniki w Łodzi! Mister jamnik ma aż 127 centymetrów długości, a jamnicza miss - 116 centymetrów. Podczas sobotnich wyborów najdłuższych jamników organizowanych przez „Express Ilustrowany” nie miały sobie równych. Na konkurs przybyło z Łodzi, Pabianic i ze Zgierza 127 psów.

Kolejka do pomiaru

Dokładnie 126 metrów miała kolejka jamników, które wraz z właścicielami punktualnie o godzinie 13 stawiły się w sobotę przed redakcją „Expressu Ilustrowanego”. Psy otrzymały numery startowe, a na naszym specjalnym stanowisku trzyosobowe jury, w którym zasiadły Małgorzata Włodarczyk - główny specjalista ze schroniska dla zwierząt przy ul. Marmurowej, Janina Pacud - prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce oraz Małgorzata Królak - właścicielka salonu pielęgnacji psów, pobierało miarę każdego pieska. To właśnie długość była głównym kryterium wyborów miss i mistera jamników Łodzi.

Kandydaci i kandydatki, jak na wybory piękności przystało, wystąpili w przeróżnych kreacjach. „Panie” na szyjach miały kolorowe apaszki, a na łbach kapelusze, „panowie” nie zapomnieli o czapeczkach i muszkach.

- Nie szczekaj na jury, bo nie wygramy - prosiła swojego jamnika Toffiego Danuta Hering. Podczas pomiaru Toffi z numerem startowym 51 uspokoił się. W jego przypadku centymetr wskazał 124 centymetry długości.

Jamnik Marty Pieniążek w kolejce był 118.

- Sznurek jest bardzo grzeczny, słodki, a do tego to pies śpiewający - zachwalała właścicielka. - Reaguje na piszczałkę i naśladuje różne dźwięki.

Roczny Pascal był zasypywany propozycjami matrymonialnymi.

- Jest młody, więc ma branie u dziewczyn - żartowała jego pani Małgorzata Tłoczek. Pascal spodobał się m.in. suczce Sindi i jej właścicielowi Tomaszowi Nowakowi.

- Nareszcie znalazłem dla niej ślicznego partnera, który jest bardzo delikatny, tak jak Sindi, więc chyba coś z tego będzie - rozmyślał pan Tomasz.

Mister Kuba i miss Sara

Po dwóch godzinach mierzenia psów wszystko stało się jasne. I warto tutaj zaznaczyć, że w odróżnieniu od wielu innych konkursów, nasze jury nie miało trudnego orzecha do zgryzienia. Liczby przecież nie kłamią. Pies Kuba (numer startowy 116) został okrzyknięty najdłuższym jamnikiem w Łodzi. Jego długość od czubka nosa do końca ogona wynosi 127 centymetrów. Suczka Sara (pozycja 110) ma 116 centymetrów długości i to ona została miss. Zwycięskie psy otrzymały zabawki, smycze oraz przeróżne przysmaki. Ich właściciele dostali radiomagnetofony.

Jaka jest ta najpopularniejsza teraz w Łodzi psia para?

Żywotny, energiczny i inteligentny - tak w skrócie można przedstawić Kubę. Urszula Świerczyńska dodaje natomiast, że jej pupil rozumie wszystko, co się do niego mówi. Jest bardzo rodzinny i „swoim” nie da zrobić krzywdy. Ale to nie wszystkie jego zalety...

- Gdy ktoś z domowników odpoczywa, Kuba pilnuje, by nikt mu w tym nie przeszkadzał. Kiedy ja pracuję w kuchni, nikogo do niej nie wpuści, waruje pod drzwiami łazienki, gdy ktoś się kąpie - opowiada pani Urszula.

Kuba, nazywany też słoneczkiem i rudzielcem, nie miał łatwego dzieciństwa. Dwa razy wyrzucany był z domu przez poprzednich właścicieli. Do Świerczyńskich przyniósł go kolega syna. Pies miał zostać tylko na kilka tygodni - na czas znalezienia mu nowego domu. Ale nową rodzinę Kuba znalazł właśnie u pani Urszuli. Od tamtej pory minęło 8 lat.

Także 6-letnia miss Sara przeżyła w młodości dramatyczne chwile, które jednak zakończyły się happy endem. Urodziła się w Opocznie, ale właściciel zaraz po narodzinach chciał zabić psiaka. Na to nie pozwolił pan Zygmunt, obecny współwłaściciel suczki. Z Opoczna przywiózł ją do Łodzi i podarował żonie Danucie w prezencie imieninowym.

- Miał być sznaucer miniaturka, ale kiedy zobaczyłam Sarę, natychmiast się w niej zakochałam - mówi Danuta Badowska. - Jest bardzo łagodna, przyjazna wszystkim ludziom. To ulubienica naszych sąsiadów.

Sara uwielbia podróżować samochodem. Na komendę „auto” natychmiast reaguje szczekaniem i ustawia się przy drzwiach mieszkania gotowa do drogi. Jej ulubionymi rozrywkami na działce są pogoń za kotami i kopanie kretowisk. Od czasu do czasu napije się herbaty lub cappucino. Ale właściciele Sary mają jedno zmartwienie...

- Jeszcze nigdy nie miała narzeczonego i potomstwa. Nie ma śmiałości do psów - dodaje pani Danuta.

Michał Cessanis

POWRÓT