|
W sanatoriach
brakuje wolnych miejsc Na deptaku w
Ciechocinku Ciechocinek
budzi się do życia. Z dnia na dzień przybywa kuracjuszy i chociaż nie
ma
jeszcze bujnej zieleni, słynnego zegara kwiatowego czy dywanów
kwiatowych co
roku obsadzanych ponad 100 tysiącami sadzonek, to warto wpaść do
Ciechocinka
chociaż na jeden dzień. Najwięcej
spacerowiczów można spotkać przy słynnych tężniach, wokół których
tworzy się
bogaty w jod mikroklimat tworzący naturalne, lecznicze inhalatorium.
Trzy
ciechocińskie tężnie to największe, unikatowe w Europie konstrukcje
drewniane
do odparowywania wody z solanki tłoczonej ze źródła do korytek
zainstalowanych
na ich szczycie. Stąd właśnie solanka spływa po świerkowo-sosonowej
konstrukcji
wypełnionej tarniną i pod wpływem wiatru i promieni słonecznych
intensywnie
paruje. -
Do Ciechocinka
przyjeżdżam od lat. Zakochałam się w tym miejscu już podczas pierwszego
pobytu
- mówi Katarzyna Kalinowska, która właśnie przyjechała do sanatorium. Obfite
złoża
solanki są największym naturalnym bogactwem Ciechocinka. Dzięki
obecności
chlorku sodu, związków wapnia, magnezu i żelaza, jodu, bromu i wielu
innych
mikroelementów mają wiele właściwości leczniczych. -
We wszystkich
sanatoriach miejsca zarezerwowane są aż do września - mówi Janusz Hawik
z biura
promocji miasta. - Żeby znaleźć nocleg w sezonie, miejsca w hotelach i
pensjonatach radzę rezerwować już teraz. Michał Cessanis
|