Express Ilustrowany 12.01.2005r.

Teatralne stroje mają swoje lata, jednak chętnych na nie nie brakuje

Woń zdradzi przebierańca

W wypożyczalni kostiumów w Teatrze Wielkim pierwsi łodzianie rezerwują przebrania na karnawałowe bale. I chociaż niektóre stroje pamiętają czasy głębokiej komuny, do tego wykonane z ciężkich tkanin ręcznie malowanych, przyozdobione cekinami, falbanami i sztucznymi perłami nigdy nie były w pralni, chętnych na nie nie brakuje.

- Przed karnawałem stroje przechodzą renowację - zapewnia kierowniczka wypożyczalni Sylwia Błaszczyk. - Przyszywamy guziki, wszywamy ekspresy i naprawiamy klamry.

Dziennikarz „Expressu Ilustrowanego” sprawdził wczoraj, jak oryginalnie można zaprezentować się na balu kostiumowym. Przymierzył strój króla, torreadora, psa, a nawet ubrał (choć na dużym wdechu) suknię balową. Każdy ze strojów pochodzi z konkretnej opery wystawianej na łódzkiej scenie.

- Oczywiście, że kostiumy mają swoje lata i niektóre są cerowane i dziwnie pachną, ale takich rzeczy nie da się wyprać - stwierdziła Sylwia Błaszczyk, gdy dziennikarz zaczął kręcić nosem. - Klient sam musi podjąć decyzję.

Pewna łodzianka, która wypożyczyła strój, zanim go na siebie wciągnęła, wyprała chemicznie. Uznała, że w nieodświeżonej kreacji na balu czułaby się skrępowana. Podczas zwrotu kostiumu poprosiła o zwrot pieniędzy wydanych na pranie.

- Nie zwróciliśmy tej pani pieniędzy. Widziała przecież, w jakim stanie był kostium, który wypożyczyła - dodaje Sylwia Błaszczyk.

Michał Cessanis
POWRÓT