|
Teatralne stroje
mają swoje lata, jednak chętnych na nie nie brakuje Woń
zdradzi
przebierańca W
wypożyczalni
kostiumów w Teatrze Wielkim pierwsi łodzianie rezerwują przebrania na
karnawałowe bale. I chociaż niektóre stroje pamiętają czasy głębokiej
komuny,
do tego wykonane z ciężkich tkanin ręcznie malowanych, przyozdobione
cekinami,
falbanami i sztucznymi perłami nigdy nie były w pralni, chętnych na nie
nie
brakuje. -
Przed
karnawałem stroje przechodzą renowację - zapewnia kierowniczka
wypożyczalni
Sylwia Błaszczyk. - Przyszywamy guziki, wszywamy ekspresy i naprawiamy
klamry. Dziennikarz
„Expressu Ilustrowanego” sprawdził wczoraj, jak oryginalnie można
zaprezentować
się na balu kostiumowym. Przymierzył strój króla, torreadora, psa, a
nawet
ubrał (choć na dużym wdechu) suknię balową. Każdy ze strojów pochodzi z
konkretnej opery wystawianej na łódzkiej scenie. -
Oczywiście, że
kostiumy mają swoje lata i niektóre są cerowane i dziwnie pachną, ale
takich
rzeczy nie da się wyprać - stwierdziła Sylwia Błaszczyk, gdy
dziennikarz zaczął
kręcić nosem. - Klient sam musi podjąć decyzję. Pewna
łodzianka,
która wypożyczyła strój, zanim go na siebie wciągnęła, wyprała
chemicznie.
Uznała, że w nieodświeżonej kreacji na balu czułaby się skrępowana.
Podczas
zwrotu kostiumu poprosiła o zwrot pieniędzy wydanych na pranie. -
Nie
zwróciliśmy tej pani pieniędzy. Widziała przecież, w jakim stanie był
kostium,
który wypożyczyła - dodaje Sylwia Błaszczyk. Michał Cessanis
|