|
Posłuchali złej
rady i zbankrutowali „Pamotex” walczy
o miliony We
wrześniu
syndyk upadłych Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Pamotex” w Pabianicach
złoży w
sądzie kolejny pozew przeciwko jednej z czołowych w kraju firm
doradczych,
która doradzała pabianickiej fabryce. Syndyk domaga się gigantycznej
kwoty 135
milionów złotych odszkodowania. Sześć
lat temu
firma „Ernst & Young” za 100 tysięcy dolarów przygotowała dla
„Pamoteksu”
specjalny raport, w którym zleciła, żeby fabryka zainwestowała w linię
do
produkcji tkanin szerokich. To miało pomóc zakładowi w wejściu na nowe
rynki.
Tkaniny miały trafiać do odbiorców nie tylko w Polsce, ale także w
innych
krajach europejskich. Według „Pamoteksu” zamówiony raport i zawarte w
nim
wytyczne spowodowały bankructwo pabianickiej „bawełny”. Zakład na
uruchomienie
linii przeznaczył ponad 20 milionów złotych. Trzy miliony złotych
zostały
utopione w reklamie. Nie znaleźli się natomiast amatorzy szerokich
tkanin. Narosło
zadłużenie, „Pamotex” nie miał pieniędzy na spłatę kredytów i w marcu
tego roku
upadł. Przed tym jednak ostatni prezes Wojciech Janek złożył w Sądzie
Okręgowym
w Łodzi pozew o odszkodowanie. -
Jednak sąd
zawiesił postępowanie ze względu na upadek firmy - wyjaśnia syndyk
Marek
Andrzejewski. - Pozew złożę dopiero teraz, ponieważ wcześniej musiałem
uporać
się ze spisem majątku i oszacowaniem jego wartości. Z odszkodowania nie
zrezygnuję. Suma,
jakiej
domaga się „Pamotex”, jest nieprawdopodobnie duża. Syndyk
chce, aby
firma konsultingowa wypłaciła bankrutowi (oprócz 20 milionów
zainwestowanych w
linię produkcyjną) także 80 milionów, które zakład miał zarobić i ponad
31
milionów złotych odsetek. -
Trudno w
sposób rzeczowy odnieść mi się w tej chwili do stawianych zarzutów -
mówi
Bartłomiej Pawlak, szef działu public relations firmy „Ernst &
Young” w
Warszawie. - Nie otrzymaliśmy jeszcze od „Pamoteksu” pozwu ani żadnych
innych
dokumentów w tej sprawie. Michał Cessanis |