|
Po wypadku na
obozie Kto
odpowie za
tragedię? Michał
S.,
17-letni pabianiczanin, który w lipcu uległ poważnemu wypadkowi podczas
nauki
wspinaczki na obozie harcerskim w Dwerniku (Bieszczady), zorganizowanym
przez
pabianicki hufiec ZHP, nadal przebywa w krośnieńskim szpitalu i wciąż
jest
nieprzytomny. jak
informowaliśmy, chłopak podczas zjazdu na linie rozwieszonej na dwóch
drzewach
uderzył głową o skałę i w ciężkim stanie trafił do szpitala. Przeszedł
trepanację czaszki. Sprawą zajęła się policja z Ustrzyk Dolnych, według
której
to opiekunowie nie dopełnili swoich obowiązków. -
W piątek
powołaliśmy biegłego od spraw survivalu, który dokładnie sprawdzi, jak
przebiegały zajęcia. Jednak z zeznań świadków wynika, że instruktorzy
Piotr K.
i Jacek K. nie zareagowali, kiedy chłopak uczepił się liny
nieprzepisowo
(złapał linę nie tylko rękoma, ale i nogami - przyp. red.). - Zarzuty
prawdopodobnie przedstawione będą także opiekunce programowej, która
zatwierdziła plan obozu - mówi Piotr Wileczek, naczelnik sekcji
kryminalnej
Komendy Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych. Postępowania
wyjaśniającego nie przeprowadziła jeszcze Komenda Chorągwi Łódzkiej ZHP. -
Sprawę
zbadamy, ale po zakończeniu akcji letniej, czyli we wrześniu - zapewnia
Marzanna Topolska, zastępca komendanta łódzkiego ZHP. - Wtedy na
miejscu będą
już wszyscy instruktorzy i będziemy mogli z nimi spokojnie porozmawiać
na temat
wypadku. Michał
Cessanis
|