Express Ilustrowany 24.07.2003r.

Poważny wypadek w Pabianicach

W nocy tir staranował busa PKS

W szesnastoosobową grupę kuracjuszy jadących z Łodzi do Kudowy Zdroju rejsowym busem PKS uderzył czołowo tir. Do wypadku doszło w nocy z wtorku na środę w Pabianicach na ulicy Partyzanckiej. Iveco zjechało nagle na przeciwległy pas ruchu i wbiło się w busa od strony kierowcy.

Kuracjusze wyjechali z Łodzi o godzinie 23. W Kudowie mieli być na dziesięć minut przed siódmą rano. Zdążyli przejechać dwadzieścia kilometrów.

- Nie miałem żadnej możliwości manewru - mówi kierowca Andrzej M., który cudem uniknął śmierci. - Dobrze, że ludzie żyją. Ten bus był nowy, miał dopiero dwa tygodnie.

- Z mężem jechaliśmy do sanatorium w Dusznikach Zdroju - mówi starsza pani. - W busie było ciasno, bagaże leżały w przejściu. Kiedy uderzyła w nas ta ciężarówka, spadłam na podłogę.

Do pabianickiego szpitala trafiło sześciu pasażerów. Większość z powierzchownymi ranami ciętymi i stłuczeniami. Najbardziej ucierpiała 61-letnia Zdzisława K., która ma złamaną rękę. Nie zgodziła się jednak na pozostanie w szpitalu. Na oddziale chirurgii przebywa kierowca busa. Ma uraz głowy, rany cięte policzka i zwichniętą lewą rękę.

Według ustaleń policji 29-letni Marek W. - kierowca tira - zasnął za kierownicą. On także trafił do szpitala. Jest ogólnie potłuczony. Został zbadany alkomatem. Podczas wypadku był trzeźwy.

- Pięciu pasażerów opatrzyliśmy w ambulatorium - mówi Artur Różalski, kierownik pabianickiego pogotowia ratunkowego. - Panią, która złamała rękę, odebrała córka. Jeden z mężczyzn miał głębokie rany cięte przedramienia, jednak po zszyciu zdecydował się na dalszą podróż do Kudowy.

W ciągu tygodnia to już drugi tak poważny wypadek, do jakiego doszło na drogach Pabianic. Jak już informowaliśmy, na ulicy Jutrzkowickiej kierowca MAN-a także zasnął za kierownicą i wbił się w zaparkowanego na poboczu liaza. Sprawca i jego pasażer w ciężkim stanie znaleźli się w szpitalu. Pasażerowi amputowano nogę.

Michał Cessanis
POWRÓT