
|
Poważny
wypadek w Pabianicach W
nocy tir staranował busa PKS W
szesnastoosobową grupę kuracjuszy jadących z Łodzi do Kudowy Zdroju
rejsowym
busem PKS uderzył czołowo tir. Do wypadku doszło w nocy z wtorku na
środę w
Pabianicach na ulicy Partyzanckiej. Iveco zjechało nagle na
przeciwległy pas
ruchu i wbiło się w busa od strony kierowcy. Kuracjusze
wyjechali z Łodzi o godzinie 23. W Kudowie mieli być na dziesięć minut
przed
siódmą rano. Zdążyli przejechać dwadzieścia kilometrów. -
Nie miałem żadnej możliwości manewru - mówi kierowca Andrzej M., który
cudem
uniknął śmierci. - Dobrze, że ludzie żyją. Ten bus był nowy, miał
dopiero dwa
tygodnie. -
Z mężem jechaliśmy do sanatorium w Dusznikach Zdroju - mówi starsza
pani. - W
busie było ciasno, bagaże leżały w przejściu. Kiedy uderzyła w nas ta
ciężarówka, spadłam na podłogę. Do
pabianickiego szpitala trafiło sześciu pasażerów. Większość z
powierzchownymi
ranami ciętymi i stłuczeniami. Najbardziej ucierpiała 61-letnia
Zdzisława K.,
która ma złamaną rękę. Nie zgodziła się jednak na pozostanie w
szpitalu. Na
oddziale chirurgii przebywa kierowca busa. Ma uraz głowy, rany cięte
policzka i
zwichniętą lewą rękę. Według
ustaleń policji 29-letni Marek W. - kierowca tira - zasnął za
kierownicą. On
także trafił do szpitala. Jest ogólnie potłuczony. Został zbadany
alkomatem.
Podczas wypadku był trzeźwy. -
Pięciu pasażerów opatrzyliśmy w ambulatorium - mówi Artur Różalski,
kierownik
pabianickiego pogotowia ratunkowego. - Panią, która złamała rękę,
odebrała
córka. Jeden z mężczyzn miał głębokie rany cięte przedramienia, jednak
po
zszyciu zdecydował się na dalszą podróż do Kudowy. W
ciągu tygodnia to już drugi tak poważny wypadek, do jakiego doszło na
drogach
Pabianic. Jak już informowaliśmy, na ulicy Jutrzkowickiej kierowca
MAN-a także
zasnął za kierownicą i wbił się w zaparkowanego na poboczu liaza.
Sprawca i
jego pasażer w ciężkim stanie znaleźli się w szpitalu. Pasażerowi
amputowano
nogę. Michał
Cessanis
|