Express Ilustrowany 23.07.2003r.

Siedemnastoletni chłopak walczy o życie

Tragedia na harcerskim obozie

17-letni uczestnik obozu zorganizowanego w Dwerniku (Bieszczady) przez Komendę Hufca ZHP w Pabianicach nieprzytomny trafił do szpitala w Krośnie. Wcześniej brał udział w zajęciach polegających na zjeżdżaniu po linie rozwieszonej na dwóch drzewach.

Michał S. zjeżdżając uczepił się liny nie tylko rękoma, ale i nogami. Gdy zbliżał się do ziemi, w wystający kawałek skały uderzył najpierw barkiem, potem głową i stracił przytomność. Osiemnastoosobową grupą harcerzy opiekowało się dwóch instruktorów z uprawnieniami wychowawców, którzy zapoznawali młodzież z elementami wspinaczki.

- To dla nas straszny dramat - mówi Krzysztof Budziński, komendant pabianickiego hufca ZHP. - To, co się wydarzyło, było nieszczęśliwym wypadkiem.

Zaraz po zdarzeniu Michał S. został przetransportowany do Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego. Jest po trepanacji czaszki.

- Mogę jedynie powiedzieć, że jego stan jest bardzo ciężki - mówi Andrzej Kryla, ordynator oddziału intensywnej opieki medycznej w krośnieńskim szpitalu.

Komendant hufca o wypadku zawiadomił rodziców harcerza. W tej chwili praktycznie przez całą dobę w szpitalu przebywa jego matka.

Sprawę wypadku badają funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych. Według nich opiekunowie nie dopełnili swoich obowiązków.

- Właśnie pod tym kątem prowadzimy śledztwo - mówi komisarz Piotr Wileczek, naczelnik sekcji kryminalnej KPP w Ustrzykach Dolnych. - Lina była zamocowana na wysokości siedmiu metrów, a chłopiec nie miał kasku ochronnego. Nikt nie zabronił mu nieprawidłowej jazdy. Według nas opiekunowie narazili grupę na niebezpieczeństwo. Za to grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Michał Cessanis

POWRÓT