
|
Siedemnastoletni chłopak walczy o życie
Tragedia
na harcerskim obozie 17-letni
uczestnik obozu zorganizowanego w Dwerniku (Bieszczady) przez Komendę
Hufca ZHP
w Pabianicach nieprzytomny trafił do szpitala w Krośnie. Wcześniej brał
udział
w zajęciach polegających na zjeżdżaniu po linie rozwieszonej na dwóch
drzewach. Michał
S. zjeżdżając uczepił się liny nie tylko rękoma, ale i nogami. Gdy
zbliżał się
do ziemi, w wystający kawałek skały uderzył najpierw barkiem, potem
głową i
stracił przytomność. Osiemnastoosobową grupą harcerzy opiekowało się
dwóch
instruktorów z uprawnieniami wychowawców, którzy zapoznawali młodzież z
elementami wspinaczki. -
To dla nas straszny dramat - mówi Krzysztof Budziński, komendant
pabianickiego
hufca ZHP. - To, co się wydarzyło, było nieszczęśliwym wypadkiem. Zaraz
po zdarzeniu Michał S. został przetransportowany do Wojewódzkiego
Szpitala
Podkarpackiego. Jest po trepanacji czaszki. -
Mogę jedynie powiedzieć, że jego stan jest bardzo ciężki - mówi Andrzej
Kryla,
ordynator oddziału intensywnej opieki medycznej w krośnieńskim szpitalu. Komendant
hufca o wypadku zawiadomił rodziców harcerza. W tej chwili praktycznie
przez
całą dobę w szpitalu przebywa jego matka. Sprawę
wypadku badają funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w
Ustrzykach
Dolnych. Według nich opiekunowie nie dopełnili swoich obowiązków. -
Właśnie pod tym kątem prowadzimy śledztwo - mówi komisarz Piotr
Wileczek,
naczelnik sekcji kryminalnej KPP w Ustrzykach Dolnych. - Lina była
zamocowana
na wysokości siedmiu metrów, a chłopiec nie miał kasku ochronnego. Nikt
nie
zabronił mu nieprawidłowej jazdy. Według nas opiekunowie narazili grupę
na
niebezpieczeństwo. Za to grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Michał
Cessanis |