|
Kolejnych
trzysta osób w Pabianicach poszło na bruk Stracili
pracę i
nadzieję Tylko
czekam na
komornika, jak przyjdzie i zabierze mi lodówkę, bo nie mam pieniędzy na
raty -
żali się pani Aldona. - Nie wiem, jak mam żyć, mąż też nie ma pracy, a
na utrzymaniu
trójka dzieci... Pani
Aldona
odebrała w piątek świadectwo pracy z upadłej Fabryki Przędzy w
Pabianicach.
Była wśród kilkudziesięciu osób w podobnej sytuacji. Dziś i jutro
świadectwa
odbiera reszta załogi. Na bruk poszło kolejnych trzystu pabianiczan. -
Syndyk nie dał
nam ani grosza za marzec, a w kwietniu dostaliśmy po 300 złotych
-opowiada pani
Agnieszka. Też utrzymuje trójkę dzieci i męża bez prawa do zasiłku - W
marcu
pracowaliśmy tylko przez dwa dni, a później maszyny już stanęły. W
kolejce stoją
też małżeństwa. Paweł i Małgorzata mają dwójkę dzieci i puste portfele. -
Ci ludzie są w
strasznej depresji - mówi Danuta Skwirowska, zastępca kierownika
Powiatowego
Urzędu Pracy. - Większość ma podstawowe albo zawodowe wykształcenie.
Proszą, by
przyspieszyć wypłatę zasiłków, a my nie możemy tego zrobić. Nie
potrafią sobie
poradzić. To dla nich dramat. W
fabryce
pracuje jeszcze kilkanaście osób, które inwentaryzują majątek zakładu.
Zostali
ci, którym brakuje kilku miesięcy do przejścia na emeryturę. Pozostali
nie
wiedzą, kiedy dostaną pieniądze i odprawy. -
Nie mam teraz
pieniędzy. Zaległe wypłaty marcowe i odprawy będą wypłacane z funduszu
gwarantowanych świadczeń - mówi Krzysztof Błajda, syndyk w Fabryce
Przędzy. -
Ja muszę wypłacić pensje kwietniowe i odszkodowania. Ale nastąpi to
wtedy, gdy
sprzedam chociaż część majątku. Może w maju będą jakieś pieniądze, ale
dla wszystkich
i tak nie wystarczy. Muszą czekać. Aby
przeżyć
kolejne miesiące, pabianiczanie będą musieli nadal zapożyczać się u
rodzin i znajomych.
Nie mają na chleb, komorne i prąd. Michał Cessanis
|