Express Ilustrowany 28.04.2003r.

Kolejnych trzysta osób w Pabianicach poszło na bruk

Stracili pracę i nadzieję

Tylko czekam na komornika, jak przyjdzie i zabierze mi lodówkę, bo nie mam pieniędzy na raty - żali się pani Aldona. - Nie wiem, jak mam żyć, mąż też nie ma pracy, a na utrzymaniu trójka dzieci...

Pani Aldona odebrała w piątek świadectwo pracy z upadłej Fabryki Przędzy w Pabianicach. Była wśród kilkudziesięciu osób w podobnej sytuacji. Dziś i jutro świadectwa odbiera reszta załogi. Na bruk poszło kolejnych trzystu pabianiczan.

- Syndyk nie dał nam ani grosza za marzec, a w kwietniu dostaliśmy po 300 złotych -opowiada pani Agnieszka. Też utrzymuje trójkę dzieci i męża bez prawa do zasiłku - W marcu pracowaliśmy tylko przez dwa dni, a później maszyny już stanęły.

W kolejce stoją też małżeństwa. Paweł i Małgorzata mają dwójkę dzieci i puste portfele.

- Ci ludzie są w strasznej depresji - mówi Danuta Skwirowska, zastępca kierownika Powiatowego Urzędu Pracy. - Większość ma podstawowe albo zawodowe wykształcenie. Proszą, by przyspieszyć wypłatę zasiłków, a my nie możemy tego zrobić. Nie potrafią sobie poradzić. To dla nich dramat.

W fabryce pracuje jeszcze kilkanaście osób, które inwentaryzują majątek zakładu. Zostali ci, którym brakuje kilku miesięcy do przejścia na emeryturę. Pozostali nie wiedzą, kiedy dostaną pieniądze i odprawy.

- Nie mam teraz pieniędzy. Zaległe wypłaty marcowe i odprawy będą wypłacane z funduszu gwarantowanych świadczeń - mówi Krzysztof Błajda, syndyk w Fabryce Przędzy. - Ja muszę wypłacić pensje kwietniowe i odszkodowania. Ale nastąpi to wtedy, gdy sprzedam chociaż część majątku. Może w maju będą jakieś pieniądze, ale dla wszystkich i tak nie wystarczy. Muszą czekać.

Aby przeżyć kolejne miesiące, pabianiczanie będą musieli nadal zapożyczać się u rodzin i znajomych. Nie mają na chleb, komorne i prąd.

Michał Cessanis
POWRÓT