|
Bezpośredni
przełożeni nie chcą zwalniać, dyrektor twierdzi, że to konieczne Kto pójdzie na
bruk? Wbrew
prośbie
swojego szefa, kierownicy pabianickich przychodni i ordynatorzy
szpitalnych
oddziałów podległych Samodzielnemu Publicznemu Zakładowi Opieki
Zdrowotnej w
Pabianicach, nie wytypowali pracowników do ewentualnego zwolnienia. Przypomnijmy,
że
Andrzej Iwanowski, dyrektor pabianickiego SP ZOZ, rozesłał do szefów
poszczególnych placówek i oddziałów pisma, w których poprosił o
sporządzenie do
końca minionego tygodnia listy „zbędnych” pracowników. Napisał, że w
obecnej
sytuacji ZOZ-u trzeba zmniejszyć zatrudnienie do absolutnego minimum. -
Odpisałam, że
nie widzę możliwości zwolnienia ludzi - mówi Krystyna Wiśniewska,
kierownik
poradni specjalistycznych. - Mam siedemdziesiąt osób, które pracują na
dwie
zmiany. Obłożenie jest spore, więc o redukcjach nie może być mowy.
Rocznie
przyjmujemy sto trzydzieści tysięcy pacjentów. Pozostali
kierownicy przychodni także napisali, że nie mają kogo zwolnić. Jaki
będzie
kolejny krok dyrektora? -
Na początku
maja spotkam się z pracownikami i po rozmowach z nimi podejmę konkretne
decyzje
personalne - powiedział nam A. Iwanowski. - Muszę szukać oszczędności. Pabianicki
SP
ZOZ jest w bardzo trudnej sytuacji. Zadłużenie przekroczyło 18 milionów
złotych. Tegoroczny
kontrakt na świadczenie usług medycznych jest o ponad 2 miliony
mniejszy od
ubiegłorocznego Michał Cessanis
|