Express Ilustrowany 20.05.2003r.

Pracownicy przez lata wpłacali pieniądze, a teraz okazuje się, że ich nie ma

Kto opróżnił kasę?

Pracownicy upadłej w marcu Fabryki Przędzy w Pabianicach złożyli do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa.

Chodzi o Międzyzakładową Kasę Zapomogowo-Pożyczkową, na koncie której nie ma ani grosza, chociaż - zdaniem zainteresowanych - powinno być ok. 200 tys. zł! Pracownicy przez wiele lat wpłacali do kasy pieniądze. Sprawa wyszła na jaw, gdy chcieli odzyskać swoje wkłady.

- Mogę tylko powiedzieć, że zostało wszczęte dochodzenie i trwają przesłuchania - mówi prokurator Ewa Wiśniewska z Prokuratury Rejonowej w Pabianicach.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zeznania składała już kasjerka, a w najbliższym czasie ma to zrobić syndyk upadłego zakładu, potem członkowie kasy.

- Kasa była opróżniona przed ogłoszeniem upadłości. Trudno mi powiedzieć, kto mógł puścić pracownicze składki w obrót - stwierdza syndyk Krzysztof Błajda.

jak już pisaliśmy, pod koniec maja trzystu pracowników Fabryki Przędzy odebrało świadectwa pracy, ale do dzisiaj nie wszyscy otrzymali zaległe wynagrodzenia za trzy miesiące pracy. Czekają także na odprawy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń.

Do kasy zapomogowej należało kilkaset osób, także z upadłych Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Pamotex”. Niektórzy zgromadzili w niej nawet po trzy tysiące złotych. Teraz, kiedy każdy grosz jest dla nich na wagę złota, nie kryją oburzenia. Mówią, że aby żyć, do lombardu oddają cenniejsze domowe sprzęty.

- Już od roku wstrzymane były wypłaty pożyczek - mówi Krzysztof Górny, były pracownik i związkowiec zakładowej „Solidarności”. Prawdopodobnie pieniądze poszły na rachunki za prąd i telefony.

Michał Cessanis

POWRÓT