|
Pracownicy przez
lata wpłacali pieniądze, a teraz okazuje się, że ich nie ma Kto opróżnił
kasę? Pracownicy
upadłej w marcu Fabryki Przędzy w Pabianicach złożyli do prokuratury
doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Chodzi
o
Międzyzakładową Kasę Zapomogowo-Pożyczkową, na koncie której nie ma ani
grosza,
chociaż - zdaniem zainteresowanych - powinno być ok. 200 tys. zł!
Pracownicy
przez wiele lat wpłacali do kasy pieniądze. Sprawa wyszła na jaw, gdy
chcieli
odzyskać swoje wkłady. -
Mogę tylko
powiedzieć, że zostało wszczęte dochodzenie i trwają przesłuchania -
mówi
prokurator Ewa Wiśniewska z Prokuratury Rejonowej w Pabianicach. Nieoficjalnie
dowiedzieliśmy się, że zeznania składała już kasjerka, a w najbliższym
czasie
ma to zrobić syndyk upadłego zakładu, potem członkowie kasy. -
Kasa była
opróżniona przed ogłoszeniem upadłości. Trudno mi powiedzieć, kto mógł
puścić
pracownicze składki w obrót - stwierdza syndyk Krzysztof Błajda. jak
już
pisaliśmy, pod koniec maja trzystu pracowników Fabryki Przędzy odebrało
świadectwa pracy, ale do dzisiaj nie wszyscy otrzymali zaległe
wynagrodzenia za
trzy miesiące pracy. Czekają także na odprawy z Funduszu Gwarantowanych
Świadczeń. Do
kasy
zapomogowej należało kilkaset osób, także z upadłych Zakładów Przemysłu
Bawełnianego „Pamotex”. Niektórzy zgromadzili w niej nawet po trzy
tysiące
złotych. Teraz, kiedy każdy grosz jest dla nich na wagę złota, nie
kryją
oburzenia. Mówią, że aby żyć, do lombardu oddają cenniejsze domowe
sprzęty. -
Już od roku
wstrzymane były wypłaty pożyczek - mówi Krzysztof Górny, były pracownik
i
związkowiec zakładowej „Solidarności”. Prawdopodobnie pieniądze poszły
na
rachunki za prąd i telefony. Michał Cessanis |