|
Dramatyczna
sytuacja w pabianickiej służbie zdrowia Zabrakło
na pensje, będą zwolnienia Pracownicy
Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Pabianicach
otrzymali
tylko połowę pensji za czerwiec. Na wypłaty zabrakło blisko milion
złotych. To
nie jedyna zła wiadomość. Dyrekcja placówki planuje kolejną redukcję
etatów, a
specjalistycznym przychodniom skończyły się pieniądze na dalszą
działalność. Nieoficjalnie
mówi się o trzydziestu pracownikach do zwolnienia. Komornik nadal
zajmuje
szpitalne konto i wpłaca wierzycieli. ZOZ jest zadłużony na ponad 20
milionów
złotych. -
O sto procent przekroczyliśmy już kontrakt na usługi medyczne.
Zwiększył się
nam zakres prac po przejęciu członków dawnej kasy branżowej, ale
Narodowy
Fundusz Zdrowia nie podniósł limitów - mówi Krystyna Wiśniewska,
kierownik
poradni specjalistycznych w SP ZOZ w Pabianicach. - Sytuacja jest
dramatyczna.
W sierpniu nie powinniśmy już przyjmować pacjentów. -
Wszyscy dostali połowę pensji, także dyrekcja - mówi Jacek Dyba,
wicedyrektor
SP ZOZ do spraw lecznictwa. - W tym tygodniu powinna być wypłacona
druga część
wynagrodzeń. Nie ma mowy o zamknięciu poradni. Być może ograniczymy
liczbę
przyjmowanych pacjentów. 900
tysięcy złotych, których zabrakło na wypłaty, to prawie tyle, ile
pochłonie
rozpoczęta wczoraj w szpitalu modernizacja pogotowia ratunkowego i
oddziału
pomocy doraźnej. W ich miejsce do końca lipca powinien powstać
szpitalny
oddział ratunkowy. Jeśli tak się nie stanie, Ministerstwo Zdrowia
prawdopodobnie odbierze placówce drogi sprzęt medyczny, przekazany na
ten cel.
Pabianice mogą stracić m.in. tomograf komputerowy. -
Prace adaptacyjne musiały być rozpoczęte - dodaje Jacek Dyba. - Dzięki
oddziałowi będziemy mieli szansę na podpisanie lepszego kontraktu na
usługi w
przyszłym roku. Michał
Cessanis
|