Express Ilustrowany 16.07.2003r.

Dramatyczna sytuacja w pabianickiej służbie zdrowia

Zabrakło na pensje, będą zwolnienia

Pracownicy Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Pabianicach otrzymali tylko połowę pensji za czerwiec. Na wypłaty zabrakło blisko milion złotych.

To nie jedyna zła wiadomość. Dyrekcja placówki planuje kolejną redukcję etatów, a specjalistycznym przychodniom skończyły się pieniądze na dalszą działalność.

Nieoficjalnie mówi się o trzydziestu pracownikach do zwolnienia. Komornik nadal zajmuje szpitalne konto i wpłaca wierzycieli. ZOZ jest zadłużony na ponad 20 milionów złotych.

- O sto procent przekroczyliśmy już kontrakt na usługi medyczne. Zwiększył się nam zakres prac po przejęciu członków dawnej kasy branżowej, ale Narodowy Fundusz Zdrowia nie podniósł limitów - mówi Krystyna Wiśniewska, kierownik poradni specjalistycznych w SP ZOZ w Pabianicach. - Sytuacja jest dramatyczna. W sierpniu nie powinniśmy już przyjmować pacjentów.

- Wszyscy dostali połowę pensji, także dyrekcja - mówi Jacek Dyba, wicedyrektor SP ZOZ do spraw lecznictwa. - W tym tygodniu powinna być wypłacona druga część wynagrodzeń. Nie ma mowy o zamknięciu poradni. Być może ograniczymy liczbę przyjmowanych pacjentów.

900 tysięcy złotych, których zabrakło na wypłaty, to prawie tyle, ile pochłonie rozpoczęta wczoraj w szpitalu modernizacja pogotowia ratunkowego i oddziału pomocy doraźnej. W ich miejsce do końca lipca powinien powstać szpitalny oddział ratunkowy. Jeśli tak się nie stanie, Ministerstwo Zdrowia prawdopodobnie odbierze placówce drogi sprzęt medyczny, przekazany na ten cel. Pabianice mogą stracić m.in. tomograf komputerowy.

- Prace adaptacyjne musiały być rozpoczęte - dodaje Jacek Dyba. - Dzięki oddziałowi będziemy mieli szansę na podpisanie lepszego kontraktu na usługi w przyszłym roku.

Michał Cessanis
POWRÓT