|
Kierowcy
klną na czym świat stoi, policja ma zastrzeżenia Wysepka
zakorkowała Zamkową Wczoraj
w południe ulica Zamkowa w Pabianicach była tak zakorkowana, że aby
pokonać dwa
skrzyżowania ze światłami, auta stały w ogonku po dwadzieścia minut.
Podobnie
było po południu. Oburzeni
kierowcy dzwonili do pabianickiej redakcji „Expressu Ilustrowanego”. -
To
niewypał - tak najczęściej komentowali zmiany, jakie dokonały się na
tej ulicy. -
Wybudowana na środku wysepka spowodowała, że auta muszą zjeżdżać na
jeden pas
ruchu. Światła działają jak chcą i można zostać na środku skrzyżowania
-
denerwuje się Danuta Rybak, jedna z osób, które do nas dzwoniły. Zamkowa
miała być wizytówką Pabianic. Przedwojenną kostkę zastąpiono asfaltem,
przy
skrzyżowaniu z ul. Traugutta, gdzie stanął hipermarket, zamontowano
sygnalizację świetlną i wybudowano wysepkę dla czekających na tramwaj. Właśnie
przez ten „peron” został zwężony odcinek ulicy przy głównym
skrzyżowaniu. W
godzinach szczytu, kiedy dodatkowo parkujące na chodniku samochody
próbują
wcisnąć się na jezdnię, przejazd przez centrum Pabianic jest prawie
niemożliwy. Wysepka
powstała miesiąc temu, jednak do tej pory nie zatrzymał się tutaj ani
jeden
szynowiec. Dlaczego? -
Wykonawca robót zapomniał oznakować przystanek, więc wydaliśmy zakaz
zatrzymywania
się tramwajów - mówi Zdzisław Sysio z Miejskiego Zakładu
Komunikacyjnego. -
Rozkład powiesiliśmy. Znak ma być w tym tygodniu. Wiele
uwag do wyremontowanej ulicy ma pabianicka policja. -
Prawdopodobnie zażądamy likwidacji wysepki, przez którą jest tyle
kłopotów -
mówi sierż. sztab. Andrzej Baczyński z Komendy Powiatowej Policji w
Pabianicach. -
Inwestycja została przeprowadzona zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami
-
twierdzi Barbara Szeliga, naczelnik wydziału dróg w Generalnej Dyrekcji
Dróg
Krajowych i Autostrad w Łodzi. - Kierowcy muszą oswoić się z nową
sytuacją.
Nasze założenie było takie, by na Zamkowej spowolnić ruch. Michał
Cessanis |