
|
Zaplombowali
biura dawnej „Pawelany” Gdzie są nasze
pieniądze?! Od
wczoraj
budynek upadłych Zakładów Przemysłu Wełnianego „Pawelana” w Pabianicach
(kupionych przez Ryszarda Krusche i przekształconych w Towarzystwo
Akcyjne
Fabryki i Zakładów Krusche SA) pilnowany jest przez załogę... przed
nowym
właścicielem. -
Pan Ryszard
Krusche trzeci raz nie dotrzymał terminu wypłaty zaległych pensji,
dlatego
będzie mógł wejść tylko z pieniędzmi dla pracowników - mówi stanowczo
Andrzej
Kopka, szef związków zawodowych. - Mamy już dosyć zbywania nas i
oszukiwania.
Nie zarabiamy od trzech miesięcy. Ludzie
mieli
otrzymać pieniądze najpierw w miniony piątek. Wtedy do zakładu
przyjechał
właściciel. Po rozmowach z załogą powiedział, że wychodzi do banku. Od
tamtej
pory już się nie pojawił. -
Dzwoniłem do
niego kilka razy. Usłyszałem, że pensje dostaniemy w poniedziałek,
najpóźniej
we wtorek - dodaje A. Kopka. - Uprzedziłem go na piśmie, że bez
pieniędzy nie
wejdzie. Teraz już nie odbiera telefonu. Po prostu zniknął. Ryszarda
Krusche
faktycznie trudno zlokalizować. Nam udało się do niego dotrzeć
telefonicznie.
Odnieśliśmy wrażenie, że nie przejmuje się tym, iż nie może wejść do
firmy. Nie
potrafił natomiast powiedzieć, kiedy załoga dostanie wypłaty. -
To wina
związków zawodowych i poprzednich właścicieli, że zakład jest w takim
stanie.
Nie powiem, gdzie mam teraz biuro, bo to moja sprawa. Potrzebuję
absolutnego
spokoju, bo opracowuję strategię działania. Z miasta nie zniknąłem,
muszę już
kończyć - powiedział Ryszard Krusche. W
firmie
zatrudnionych jest obecnie trzydziestu sześciu pabianiczan. W
zadłużonej na 7
milionów złotych fabryce produkcja stanęła w lutym. Wtedy „Pamotex”
odciął
dopływ pary produkcyjnej. W marcu Ryszard Krusche kupił „Pawelanę” od
warszawskiej spółki „Italco Poland”. -
Obiecał, że
zainwestuje trzy miliony złotych i przyjmie stu nowych pracowników.
Nawet
przyszły już podania od chętnych, a my nie mamy za co żyć - denerwuje
się
Andrzej Kopka. Produkcja
nie
ruszyła. Do pracy ludzie przychodzą na dwie, trzy godziny, zwyczajnie
posiedzieć przy kawie. Tak robi pan Włodzimierz, mistrz tkalni, który w
fabryce
przepracował ponad trzydzieści lat. Spotkaliśmy go wczoraj w zakładzie.
Zapożyczył się u rodziny na 3 tysiące złotych. Nie wie, kiedy odda. „Pawelana”
to
kolejna firma, po Zakładach Przemysłu Bawełnianego „Pamotex” i po
Fabryce
Przędzy, która w tym roku splajtowała w Pabianicach. Michał Cessanis |