Express Ilustrowany 15.05.2003r.

Zaplombowali biura dawnej „Pawelany”

Gdzie są nasze pieniądze?!

Od wczoraj budynek upadłych Zakładów Przemysłu Wełnianego „Pawelana” w Pabianicach (kupionych przez Ryszarda Krusche i przekształconych w Towarzystwo Akcyjne Fabryki i Zakładów Krusche SA) pilnowany jest przez załogę... przed nowym właścicielem.

- Pan Ryszard Krusche trzeci raz nie dotrzymał terminu wypłaty zaległych pensji, dlatego będzie mógł wejść tylko z pieniędzmi dla pracowników - mówi stanowczo Andrzej Kopka, szef związków zawodowych. - Mamy już dosyć zbywania nas i oszukiwania. Nie zarabiamy od trzech miesięcy.

Ludzie mieli otrzymać pieniądze najpierw w miniony piątek. Wtedy do zakładu przyjechał właściciel. Po rozmowach z załogą powiedział, że wychodzi do banku. Od tamtej pory już się nie pojawił.

- Dzwoniłem do niego kilka razy. Usłyszałem, że pensje dostaniemy w poniedziałek, najpóźniej we wtorek - dodaje A. Kopka. - Uprzedziłem go na piśmie, że bez pieniędzy nie wejdzie. Teraz już nie odbiera telefonu. Po prostu zniknął.

Ryszarda Krusche faktycznie trudno zlokalizować. Nam udało się do niego dotrzeć telefonicznie. Odnieśliśmy wrażenie, że nie przejmuje się tym, iż nie może wejść do firmy. Nie potrafił natomiast powiedzieć, kiedy załoga dostanie wypłaty.

- To wina związków zawodowych i poprzednich właścicieli, że zakład jest w takim stanie. Nie powiem, gdzie mam teraz biuro, bo to moja sprawa. Potrzebuję absolutnego spokoju, bo opracowuję strategię działania. Z miasta nie zniknąłem, muszę już kończyć - powiedział Ryszard Krusche.

W firmie zatrudnionych jest obecnie trzydziestu sześciu pabianiczan. W zadłużonej na 7 milionów złotych fabryce produkcja stanęła w lutym. Wtedy „Pamotex” odciął dopływ pary produkcyjnej. W marcu Ryszard Krusche kupił „Pawelanę” od warszawskiej spółki „Italco Poland”.

- Obiecał, że zainwestuje trzy miliony złotych i przyjmie stu nowych pracowników. Nawet przyszły już podania od chętnych, a my nie mamy za co żyć - denerwuje się Andrzej Kopka.

Produkcja nie ruszyła. Do pracy ludzie przychodzą na dwie, trzy godziny, zwyczajnie posiedzieć przy kawie. Tak robi pan Włodzimierz, mistrz tkalni, który w fabryce przepracował ponad trzydzieści lat. Spotkaliśmy go wczoraj w zakładzie. Zapożyczył się u rodziny na 3 tysiące złotych. Nie wie, kiedy odda.

„Pawelana” to kolejna firma, po Zakładach Przemysłu Bawełnianego „Pamotex” i po Fabryce Przędzy, która w tym roku splajtowała w Pabianicach.

Michał Cessanis

POWRÓT