|
Żeby karetka
mogła ratować ludzkie życie, potrzebna jest... opinia ministerstwa Kłopotliwy dar Dyrektor
pabianickiego szpitala Andrzej Iwanowski kazał przestawić nieużywany,
choć nowy
ambulans na podjazd dla karetek, żeby - jak mówią pracownicy pogotowia
- nie
rzucał się w oczy. Chodzi
o
samochód, który dwa miesiące temu szpital otrzymał z Ministerstwa
Zdrowia.
Nowoczesne auto z pełnym wyposażeniem reanimacyjnym, warte ponad 200
tysięcy
złotych, ani razu nie wyjechało jeszcze ratować ludzkie życie. Najpierw
samochód był zaparkowany na tyłach szpitala pod kasztanowcem, ale, jak
mówią w
pogotowiu, kiedy zainteresowaliśmy się nieużywanym ambulansem, dyrektor
SP ZOZ
nakazał go przestawić. Kierownika pogotowia poinformował o tym ustnie,
a gdy
ten się sprzeciwił, wydał polecenie na piśmie. Auto zostało
przestawione
wczoraj. -
Skoro karetka
nie jeździ, to trzymanie jej na podjeździe jest bez sensu - uważa
kierownik
pogotowia Artur Różalski. - Teraz bezużyteczny ambulans przeszkadza nam
w
pracy, blokuje ruch. Lusterka
mercedesa oblepione są pajęczynami, a szyby ptasimi odchodami i sokami
drzew.
Auto nie może jednak jeździć, bo - jak twierdzi dyrektor Iwanowski -
szpitala
nie stać na zatrudnienie kierowców (karetki obecnie jeżdżące w
pogotowiu są
własnością Regionalnego Centrum Ratownictwa Medycznego, które zatrudnia
także
kierowców). -
Niedługo
będziemy wykorzystywać ten ambulans - stwierdził wczoraj Andrzej
Iwanowski. -
Dlatego kazałem go przestawić. Kiedy
karetka
wyjedzie do chorego, tego dyrektor nie potrafił powiedzieć. -
Chciałbym ją
wydzierżawić regionalnemu centrum i wtedy ambulans będzie jeździł.
Czekam na
opinię ministerstwa w tej sprawie, ale nie wiem, kiedy ją dostanę -
dodaje A.
Iwanowski. Michał
Cessanis
|