Express Ilustrowany 10.06.2003r.

Żeby karetka mogła ratować ludzkie życie, potrzebna jest... opinia ministerstwa

Kłopotliwy dar

Dyrektor pabianickiego szpitala Andrzej Iwanowski kazał przestawić nieużywany, choć nowy ambulans na podjazd dla karetek, żeby - jak mówią pracownicy pogotowia - nie rzucał się w oczy.

Chodzi o samochód, który dwa miesiące temu szpital otrzymał z Ministerstwa Zdrowia. Nowoczesne auto z pełnym wyposażeniem reanimacyjnym, warte ponad 200 tysięcy złotych, ani razu nie wyjechało jeszcze ratować ludzkie życie. Najpierw samochód był zaparkowany na tyłach szpitala pod kasztanowcem, ale, jak mówią w pogotowiu, kiedy zainteresowaliśmy się nieużywanym ambulansem, dyrektor SP ZOZ nakazał go przestawić. Kierownika pogotowia poinformował o tym ustnie, a gdy ten się sprzeciwił, wydał polecenie na piśmie. Auto zostało przestawione wczoraj.

- Skoro karetka nie jeździ, to trzymanie jej na podjeździe jest bez sensu - uważa kierownik pogotowia Artur Różalski. - Teraz bezużyteczny ambulans przeszkadza nam w pracy, blokuje ruch.

Lusterka mercedesa oblepione są pajęczynami, a szyby ptasimi odchodami i sokami drzew. Auto nie może jednak jeździć, bo - jak twierdzi dyrektor Iwanowski - szpitala nie stać na zatrudnienie kierowców (karetki obecnie jeżdżące w pogotowiu są własnością Regionalnego Centrum Ratownictwa Medycznego, które zatrudnia także kierowców).

- Niedługo będziemy wykorzystywać ten ambulans - stwierdził wczoraj Andrzej Iwanowski. - Dlatego kazałem go przestawić.

Kiedy karetka wyjedzie do chorego, tego dyrektor nie potrafił powiedzieć.

- Chciałbym ją wydzierżawić regionalnemu centrum i wtedy ambulans będzie jeździł. Czekam na opinię ministerstwa w tej sprawie, ale nie wiem, kiedy ją dostanę - dodaje A. Iwanowski.

Michał Cessanis

POWRÓT