|
Co trafia do
pabianickiego biura rzeczy znalezionych Walizka z
cmentarza Do
pabianickiego
biura rzeczy znalezionych (mieści się w starostwie powiatowym)
policjanci
przywieźli walizkę, która leżała na jednym z grobowców na cmentarzu
katolickim
przy ul. Kilińskiego. W środku był śpiwór w kwiaty, jasiek i koc. Funkcjonariusze
dokładnie sprawdzili, czy w walizce nie ma np. materiałów wybuchowych.
Nie
było. -
Policję
powiadomili wystraszeni właściciele pomnika - mówi Grażyna Kaczmarek,
naczelnik
wydziału infrastruktury społecznej i spraw obywatelskich, któremu
podlega biuro
rzeczy znalezionych. W
magazynie na
strychu pabianickiego starostwa zgubionych rzeczy jest wiele. Pomiędzy
pudłami
wypełnionymi po brzegi radioodbiornikami, kalkulatorami, a także...
majtkami,
butami i maszynkami do golenia, stoi nowiutka lodówka. Ktoś ją „zgubił”
przed
Komendą Powiatową Policji. -
Przy lodówce
była karta gwarancyjna i paragon - dodaje Grażyna Kaczmarek. - Nie
wiem, jak można
zgubić coś takiego... Z
Ksawerowa do
biura trafił plecak, kosmetyczka z lekami i damska torebka, w której
było 10
złotych i paczka chusteczek. W książce wpisów figuruje też paszport
mieszkańca
Olsztyna, który pomimo wysłanego zawiadomienia, dokumentu nie odebrał. Funkcjonariusze
z komisariatu w Konstantynowie wpadli kiedyś na pomysł, by do biura
odstawić
spalony wrak opla, znalezionego w Mianowie (gm. Lutomiersk). -
Odmówiliśmy i
zaproponowaliśmy, żeby auto odwieźli na szrot - mówi Tomasz Jura,
rzecznik
starosty pabianickiego. Kiedy
zrobi się
ciepło, pracownicy biura rzeczy znalezionych ogłoszą pierwszą licytację
wszystkich
zgromadzonych przedmiotów. Odbędzie się na dziedzińcu starostwa. Michał Cessanis
|