Express Ilustrowany 10.04.2003r.

Co trafia do pabianickiego biura rzeczy znalezionych

Walizka z cmentarza

Do pabianickiego biura rzeczy znalezionych (mieści się w starostwie powiatowym) policjanci przywieźli walizkę, która leżała na jednym z grobowców na cmentarzu katolickim przy ul. Kilińskiego. W środku był śpiwór w kwiaty, jasiek i koc.

Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili, czy w walizce nie ma np. materiałów wybuchowych. Nie było.

- Policję powiadomili wystraszeni właściciele pomnika - mówi Grażyna Kaczmarek, naczelnik wydziału infrastruktury społecznej i spraw obywatelskich, któremu podlega biuro rzeczy znalezionych.

W magazynie na strychu pabianickiego starostwa zgubionych rzeczy jest wiele. Pomiędzy pudłami wypełnionymi po brzegi radioodbiornikami, kalkulatorami, a także... majtkami, butami i maszynkami do golenia, stoi nowiutka lodówka. Ktoś ją „zgubił” przed Komendą Powiatową Policji.

- Przy lodówce była karta gwarancyjna i paragon - dodaje Grażyna Kaczmarek. - Nie wiem, jak można zgubić coś takiego...

Z Ksawerowa do biura trafił plecak, kosmetyczka z lekami i damska torebka, w której było 10 złotych i paczka chusteczek. W książce wpisów figuruje też paszport mieszkańca Olsztyna, który pomimo wysłanego zawiadomienia, dokumentu nie odebrał.

Funkcjonariusze z komisariatu w Konstantynowie wpadli kiedyś na pomysł, by do biura odstawić spalony wrak opla, znalezionego w Mianowie (gm. Lutomiersk).

- Odmówiliśmy i zaproponowaliśmy, żeby auto odwieźli na szrot - mówi Tomasz Jura, rzecznik starosty pabianickiego.

Kiedy zrobi się ciepło, pracownicy biura rzeczy znalezionych ogłoszą pierwszą licytację wszystkich zgromadzonych przedmiotów. Odbędzie się na dziedzińcu starostwa.

Michał Cessanis
POWRÓT