
|
Prywatna
podróż sekretarza miasta Pabianice Służbowym
autem na ślub kuzynki Adam
Marczak do Ustki wyjechał w środę - autobusem. Na miejscu spędził trzy
dni, w
ramach odpoczynku brał udział w rozgrywkach w siatkówce plażowej. -
Byłem tam sam, prywatnie i za pobyt płaciłem z własnej kieszeni -
zapewnia
sekretarz. - Nie pojechałem własnym samochodem, bo to za drogo
wychodziło. Według
oświadczenia majątkowego, A. Marczak jest właścicielem daewoo lanosa i
BMW.
Dlaczego zatem musiała po niego jechać służbowa limuzyna, a nie np.
żona? -
Oczywiście, że żona mogła po mnie przyjechać, ale jest niedoświadczonym
kierowcą. Samochód przyjechał z Pabianic na mój wniosek, ponieważ w
sobotę
miałem do załatwienia ważne sprawy służbowe - twierdził na początku
rozmowy
Adam Marczak. Potem
jednak przyznał, że służbowy samochód miał go dostarczyć do Łodzi na
ślub
kuzynki. -
A w sobotę z Ustki nie było żadnego połączenia z Łodzią - uzasadniał
Adam
Marczak. Sprawdziliśmy
rozkład pociągów. W sobotę do Łodzi odchodziły z Ustki aż trzy pociągi.
Pierwszy był kilka minut po godzinie siódmej rano i jechał przez Słupsk
i
Warszawę, dwa kolejne jechały przez Gdynię. Bilet kosztuje 50 złotych i
12
groszy. W
pabianickim magistracie nie ma regulaminu korzystania ze służbowych
aut. Na
usługach ratusza są dwa identyczne espero. -
To był mój pomysł, żeby samochody były takie same. Jeśli jeden nie jest
potrzebny do służbowych wyjazdów, za opłatą mogą z niego skorzystać
pracownicy
- mówi Adam Marczak. Służbowe
espero podczas służbowego wyjazdu do Ustki spaliło paliwa za około 300
złotych.
Kto za to zapłaci? -
W przeciągu tygodnia ureguluję rachunek - zapewnia wyraźnie
zdenerwowany
sekretarz miasta. Michał
Cessanis |