Express Ilustrowany 08.07.2003r.

Prywatna podróż sekretarza miasta Pabianice

Służbowym autem na ślub kuzynki

Adam Marczak do Ustki wyjechał w środę - autobusem. Na miejscu spędził trzy dni, w ramach odpoczynku brał udział w rozgrywkach w siatkówce plażowej.

- Byłem tam sam, prywatnie i za pobyt płaciłem z własnej kieszeni - zapewnia sekretarz. - Nie pojechałem własnym samochodem, bo to za drogo wychodziło.

Według oświadczenia majątkowego, A. Marczak jest właścicielem daewoo lanosa i BMW. Dlaczego zatem musiała po niego jechać służbowa limuzyna, a nie np. żona?

- Oczywiście, że żona mogła po mnie przyjechać, ale jest niedoświadczonym kierowcą. Samochód przyjechał z Pabianic na mój wniosek, ponieważ w sobotę miałem do załatwienia ważne sprawy służbowe - twierdził na początku rozmowy Adam Marczak.

Potem jednak przyznał, że służbowy samochód miał go dostarczyć do Łodzi na ślub kuzynki.

- A w sobotę z Ustki nie było żadnego połączenia z Łodzią - uzasadniał Adam Marczak.

Sprawdziliśmy rozkład pociągów. W sobotę do Łodzi odchodziły z Ustki aż trzy pociągi. Pierwszy był kilka minut po godzinie siódmej rano i jechał przez Słupsk i Warszawę, dwa kolejne jechały przez Gdynię. Bilet kosztuje 50 złotych i 12 groszy.

W pabianickim magistracie nie ma regulaminu korzystania ze służbowych aut. Na usługach ratusza są dwa identyczne espero.

- To był mój pomysł, żeby samochody były takie same. Jeśli jeden nie jest potrzebny do służbowych wyjazdów, za opłatą mogą z niego skorzystać pracownicy - mówi Adam Marczak.

Służbowe espero podczas służbowego wyjazdu do Ustki spaliło paliwa za około 300 złotych. Kto za to zapłaci?

- W przeciągu tygodnia ureguluję rachunek - zapewnia wyraźnie zdenerwowany sekretarz miasta.

Michał Cessanis

POWRÓT