Express Ilustrowany 08.05.2003r.

W „opatrunkach” na dziko

Wczoraj rano inspektorzy wydziału eksploatacji miasta i rolnictwa Urzędu Miejskiego skontrolowali Pabianickie Zakłady Środków Opatrunkowych przy ul. Piłsudskiego, gdzie wyrosła góra nielegalnych odpadów poprodukcyjnych. Na trop wysypiska śmieci wpadli wcześniej strażnicy miejscy. Podczas kontroli zbieraczy napotkanych na jednej z pabianickich ulic, dowiedzieli się, że ich „skarby” pochodzą z „Paso”.

- Śmieci wpadały też do rzeki Dobrzynki, która przepływa przez teren zakładu; zaniepokoiły nas wyniki zanieczyszczenia w punkcie kontrolnym przy kolektorze - mówi Aneta Gabryelska, która wczoraj pojawiła się w zakładzie przy Piłsudskiego.

Na terenie należącym do fabryki działa kilkanaście prywatnych firm, m.in. szwalnia, hurtownie spożywcze, jest też produkcja opakowań z tworzyw sztucznych. Z ustaleń inspektorów wynika, że to właściciele tych firm urządzili sobie nielegalne wysypisko. Góra śmieci, to przede wszystkim plastikowe worki, stare dokumenty, pojemniki po oleju, kable, a dodatkowo... fotele samochodowe i tabliczki nagrobkowe.

- Tylko jedna na czternaście firm ma podpisaną z zakładem umowę na wywóz śmieci. „Paso” jest właścicielem terenu i odpowiada za wszystko - dodaje A. Gabryelska.

Inspektorzy zaraz po obejrzeniu wysypiska odwiedzili zarząd firmy. Najpierw usłyszeli, że szefowie wyjechali w delegację, ale po przedstawieniu sytuacji odnalazła się dyrektor do spraw ekonomiczno-produkcyjnych Halina Stelmach Piech. Zapewniła, że odpady będą wywiezione do końca maja. Jeśli tak się nie stanie, zakład będzie musiał zapłacić karę - 10 tysięcy złotych za wywóz śmieci przez Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.

Michał Cessanis
POWRÓT