|
W „opatrunkach”
na dziko Wczoraj
rano
inspektorzy wydziału eksploatacji miasta i rolnictwa Urzędu Miejskiego
skontrolowali Pabianickie Zakłady Środków Opatrunkowych przy ul.
Piłsudskiego,
gdzie wyrosła góra nielegalnych odpadów poprodukcyjnych. Na trop
wysypiska
śmieci wpadli wcześniej strażnicy miejscy. Podczas kontroli zbieraczy
napotkanych
na jednej z pabianickich ulic, dowiedzieli się, że ich „skarby”
pochodzą z
„Paso”. -
Śmieci wpadały
też do rzeki Dobrzynki, która przepływa przez teren zakładu;
zaniepokoiły nas
wyniki zanieczyszczenia w punkcie kontrolnym przy kolektorze - mówi
Aneta Gabryelska,
która wczoraj pojawiła się w zakładzie przy Piłsudskiego. Na
terenie
należącym do fabryki działa kilkanaście prywatnych firm, m.in.
szwalnia,
hurtownie spożywcze, jest też produkcja opakowań z tworzyw sztucznych.
Z
ustaleń inspektorów wynika, że to właściciele tych firm urządzili sobie
nielegalne wysypisko. Góra śmieci, to przede wszystkim plastikowe
worki, stare
dokumenty, pojemniki po oleju, kable, a dodatkowo... fotele samochodowe
i
tabliczki nagrobkowe. -
Tylko jedna na
czternaście firm ma podpisaną z zakładem umowę na wywóz śmieci. „Paso”
jest
właścicielem terenu i odpowiada za wszystko - dodaje A. Gabryelska. Inspektorzy
zaraz po obejrzeniu wysypiska odwiedzili zarząd firmy. Najpierw
usłyszeli, że
szefowie wyjechali w delegację, ale po przedstawieniu sytuacji
odnalazła się
dyrektor do spraw ekonomiczno-produkcyjnych Halina Stelmach Piech.
Zapewniła,
że odpady będą wywiezione do końca maja. Jeśli tak się nie stanie,
zakład
będzie musiał zapłacić karę - 10 tysięcy złotych za wywóz śmieci przez
Zakład
Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Michał Cessanis
|