|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Strażnicy porządku
Trzydziestu
czterech miejskich strażników dba o nasze bezpieczeństwo. Do dyspozycji
mają dwa polonezy (w ramach oszczędności przerobione na gaz) oraz cztery
rowery. Wiosną uruchomili nocne patrole, jeden kontroluje osiedle Bugaj,
drugi Piaski i centrum. Sami mówią, że bez nich w Pabianicach byłoby niebezpiecznie.
Niektórzy pabianiczanie uważają, że strażnicy miejscy są niepotrzebni.
-
W minionym półroczu podjęliśmy 865 interwencji, wszystkie zgłoszenia były
od mieszkańców. Ludzie przychodzą do nas z różnymi problemami. Zdarza się,
że chodzi o psa sąsiada, który nabrudził przed blokiem, inni zgłaszają
nam, gdzie są źle zaparkowane auta - opowiada komendant Adam Wielechowicz.
Zgłoszenia
odbierają pod numerem 986. Ostatnio dostali cynk, że do komórki w pobliżu
Szkoły Podstawowej nr 17 wdarli się złodzieje. Pojechali. Na miejscu okazało
się, że to nie złodzieje, a grupa dzieciaków, które w tajemnicy przed rodzicami
paliły w komórce papierosy. Pakamera należała do osiedlowego dozorcy.
Pewnej nocy strażnikom udało się zatrzymać na gorącym uczynku dwóch młodzieńców,
którzy skakali po samochodzie właściciela znanej firmy cukierniczej w Pabianicach.
Kiedy indziej zgarnęli pijących wina na ławce przy punkcie Lotto w centrum.
- Złapaliśmy też grafficiarza, który malował Citibank. Zamontowane na
Zamkowej kamery sprawdzają się - dodaje komendant.
Od
maja Straż Miejska uruchomiła patrol ekologiczny, który tropi nielegalne
wysypiska śmieci. Na swoim koncie ma już zatrzymanie łódzkiego biznesmena,
który przyjechał do Pabianic i do pojemników PSM na Bugaju wrzucał ścinki
z zakładu krawieckiego. Dostał mandat.
Chociaż strażnicy interweniują w wielu, zdawałoby się, błahych sprawach,
to jednak opinia krąży taka, że zbyt wiele nie robią. Ze spisu interwencji
wynika co innego.
-
Złe zdanie o Straży Miejskiej mają ci, którzy zostali ukarani. My jesteśmy
od tego, by dbać o porządek w tym mieście - tłumaczy komendant.
O pabianickiej straży głośno jest zawsze przy wyborach samorządowych. Strażnicy
stają się kartą przetargową, jedne ugrupowania obiecują, że zlikwidują
straż i to przyniesie miastu oszczędności, inni chwalą wyczyny funkcjonariuszy
i mówią o poprawieniu bezpieczeństwa w mieście. Urzędnicy uważają, że jeśli
już ma istnieć Straż Miejska, to powinna lepiej współpracować z policją.
- Gdyby wzajemnie się uzupełniały, straż zajmowałaby się jedynie utrzymaniem
porządku i karaniem drobnych wykroczeń, a policjanci mieliby więcej czasu
na prowadzenie śledztw i wykrywanie sprawców rozbojów czy morderstw
- uważa Jacek Plewiński, koordynator do spraw porządkowych w ratuszu.
- Jednak policja od lat próbuje udowodnić, że ze wszystkim sama sobie
radzi.
M.
Cessanis
|