POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


   Artur jąkał się od trzeciego roku życia. Przez tydzień potrafił mówić zwyczajnie, ale przychodziły dni, że miał problemy z płynnym powiedzeniem kilku zdań. Potem przeszedł specjalną terapię, dzięki której zaczął gładko mówić...

PRZEŁAMAŁ JĄKANIE

   Mama Artura, Bogumiła, o specjalistach działających w Starogardzie Gdańskim dowiedziała się latem ubiegłego roku od rodziny z Ksawerowa, która także skorzystała z nowoczesnej metody. To oni jako pierwsi, po nieudanych wizytach u różnych logopedów, pojechali do Starogardu.
   Na pierwszą wizytę u logopedy Artur z mamą i tatą Franciszkiem pojechali pociągiem. W gabinecie słynnej na Pomorzu logopedy spędzili ponad dwie godziny.
   - Próbowała stwierdzić, skąd u Artura wzięło się jąkanie, czy było to na tle genetycznym, czy może nerwowym. Nie udało się tego jednoznacznie ustalić. Jąkanie jakby się nasiliło, gdy poszedł do szkoły. Nie jąkał się przy śpiewaniu i recytowaniu...
   Na terapię w Starogardzie rodzina zdecydowała się po nic nie dających wizytach u logopedów w Pabianicach. Przed specjalistami 13-latek mówił poprawnie, ale w domu już się zacinał. Ćwiczenia nie pomagały.

Trudne początki

   Program "Jąkanie można wyleczyć" zaczął się dla Artura we wrześniu ubiegłego roku, gdy razem z mamą wyjechał na dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny do Szteklina w gminie Lubichowo - ośrodka oddalonego o 60 kilometrów od Gdańska.
   - Najpierw musiałem się przedstawić i opowiedzieć coś o sobie. Moja mowa była nagrywana - opowiada płynnie Artur. - Później było osiem dni milczenia, jedynie w trakcie ćwiczeń mówiliśmy samogłoski i spółgłoski. Ćwiczyliśmy oddychanie, intonację, były też ćwiczenia naprężające i rozluźniające.
   W grupie chłopca, oprócz dzieci, byli też jąkający się studenci, maturzyści, a nawet lekarz. Dni milczenia miały im pomóc w zapomnieniu starej mowy. Chodziło o to, by nie słyszeli swojego jąkania. Jedną z ważniejszych terapii jąkania jest rozluźnianie. U osób jąkających się mowa zawsze łączy się z napięciem. 

Pokonał przeszkodę

   Po milczeniu przyszedł czas na sprawdzenie pierwszych efektów. Artur musiał wyjść na ulicę i pytać przechodniów, na przykład, o drogę, i w taki sposób pokonać jąkanie.
   - Pobyt na turnusie nie załatwi całej terapiii, to tylko wstęp do pracy w domu - podkreśla pani Bogumiła. - Teraz co miesiąc, aż do września, jeździmy na jednodniowe spotkania do Starogardu, gdzie pani logopeda sprawdza postępy.
   Jednym z zadań było przeprowadzenie rozmowy z lekarzem, posłem, redaktorem. I tak Artur trafił do naszej redakcji. Mówił bardzo płynnie, a o celowości wywiadu poinformował naszego dziennikarza dopiero po rozmowie. Nie zająknął się ani razu.
   - Stara się ćwiczyć każdego dnia po trzydzieści minut. Zawsze jestem w pobliżu i nasłuchuję, czy dobrze mówi - dodaje mama.
   Odzyskanie płynnej mowy to dla wielu osób bardzo poważne wyzwanie. Jąkanie jest na przykład przeszkodą w realizacji marzeń zawodowych. Arturowi udało się. Z logopedą podpisał specjalną umowę, na mocy której zobowiązał się do głośnego i wolnego czytania fragmentów książek, które później musi streścić najbliższym.
   Nawet dla osób, które nigdy nie miały problemów z poprawnym mówieniem, przeczytanie cytowanego przez nas fragmentu mogłoby być ciężkie: "Wielmożny Panie i mój najosobliwszej osobliwości Dobrodzieju! Nie jestem ja skrzydłopiórem dziobotaka, ażebym wzbiwszy się orłoszybim strzałopędem w górnogmachy hojnobujnej imaginacji podobał w Panu Dobrodzieju wzdłuż mojego chęciomiaru z wdzięcznobrzęcznie miodosłodkich miłogłosów pstrokwiecistej cudowody literackobukietniczy uwić kwiatosnop". Artur z takim tekstem już sobie radzi.

M. Cessanis