POWRÓT
Michał Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002


   Właściciele konkurencyjnych stacji benzynowych w Pabianicach współpracują ze sobą przy ustalaniu cen paliwa...

MONOPOL NA LITRY

   W Pabianicach stacje benzynowe nie są dla siebie konkurencyjne. Na wszystkich są takie same ceny, i to wcale nie niskie. Kierowcy od dawna narzekają, że w naszym mieście paliwo jest droższe od sprzedawanego w Zgierzu czy Konstantynowie, a przecież koncerny te same. Niektórzy zatankować jadą do Łodzi, gdzie na litrze paliwa można zaoszczędzić nawet 30 groszy.
   Bezołowiowa 95 we wtorek kosztowała 3,13 zł, za litr PB 98 kierowcy płacili 3,33 zł, a za olej napędowy - 2,44 złotego. Takie ceny były zarówno na stacji Petrochemii przy Kilińskiego, w punkcie Ekopalu przy Partyzanckiej, jak i przy trzech, zdawałoby się konkurencyjnych dla siebie, punktach przy ul. Łaskiej - ESSO, Statoil i PKN Orlen (dawniej CPN). W środę ceny paliwa poszły o trzy grosze w górę. Stacje były niemal jednomyślne (Ekopal przebił je o pięć groszy). Bezołowiowa 95 podskoczyła na 3,16 zł za litr, PB 98 - 3,36 zł/l., a litr oleju napędowego kosztował 2 złote i 47 groszy. W piątek ceny również były identyczne.
   Pracownicy stacji o konkurowaniu i stosowaniu niższych cen nie myślą. Każdego dnia do swoich centrali w Warszawie wysyłają dzienne raporty, w których podają, jakie ceny są na stacjach innych koncernów. Wtedy otrzymują wytyczne, po ile sprzedawać paliwo - zazwyczaj za taką samą cenę jak w innych punktach.

Brak wyboru

   - Ceny w Pabianicach reguluje PKN Orlen - mówi kierownik jednej ze stacji, który prosi o zachowanie anonimowości. - Wszyscy rano patrzą, jakie są ceny na ich stacjach, i wysyłają raport do stolicy. Tam decydują, żeby ceny wyrównać. W Łodzi ceny regulują na przykład stacje przy supermarketach...
   Tak więc, gdy na stacji PKN Orlen benzyna idzie w górę, identycznie jest w innych punktach. Jak to się jednak dzieje, że wystarczy przejechać granicę z Łodzią i na pierwszej stacji zatankować bezołowiową po cenie 2,88 zł za litr?
   - My mamy promocje dla swoich klientów, rozdajemy upominki za lojalność - opowiadają w innym pabianickim punkcie. - Stacje w Łodzi nie dają prezentów i mogą obniżać ceny. Poza tym w Pabianicach jest mniejszy ruch na stacjach, dlatego ceny trochę wyższe.
   Na początku każdego tygodnia dzierżawcy pabianickich stacji potrafią do siebie zadzwonić i wymienić się ustaleniami. W PKN Orlen są zdziwieni tym, że daje wzór innym stacjom.
   - To my patrzymy na ich ceny - śmieje się pracownik stacji z Pabianic.
   Tak więc koło się zamyka, sprzedawcy paliwa patrzą sobie wzajemnie na ręce, a pabianiczanie nie mogą wybierać. PKN Orlen z Płocka w Polsce centralnej jest dystrybutorem paliw, z których korzysta większość stacji. Dlatego konkurencja zanika.

Niższe ceny - gorsza jakość?

   Skontaktowaliśmy się z pracownikiem zajmującym się marketingiem w jednym z koncernów paliwowych. O wysokich cenach w Pabianicach porozmawiał chętnie, ale anonimowo. Według niego problem jest w tym, że nie ma ustawowo regulowanych cen paliwa. Na stacjach prywatnych (nie reprezentujących konkretnego koncernu) benzyna może kosztować mniej, tyle że za niższą cenę można dostać paliwo niepełnowartościowe.
   - W Pabianicach wyraźny wpływ na cenę paliwa ma liczba tankujących. Wiadomo, że jest mniejsza niż w Łodzi. Stacja, wbrew pozorom, na paliwie nie zarabia olbrzymich pieniędzy. Jeśli litr paliwa oferuje za 3,13 złotego, to dla siebie ma z tego około 25 groszy, reszta to cena zakupu paliwa przez stację oraz akcyza.
   Kierowców nie interesuje, ile stacja zarabia. Dla nich liczy się dobre paliwo za niewygórowaną cenę. I chociaż w takich miastach jak Warszawa, Szczecin czy Gdańsk za litr zapłacilibyśmy więcej, to i tak pabianickie ceny dziwią. Właściciele aut obeszliby się bez upominków za lojalność i konkursów, w których za zebrane punkty wygrać można torbę, szalik i komplet darmowych ściereczek do przecierania szyb. Wtedy ceny na pewno by spadły.

M. Cessanis