|
Michał
Cessanis "Nowe Życie Pabianic" 2002
Prokurator żąda roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata
dla Marka Błocha, byłego członka Zarządu Miasta. Urzędnik został oskarżony
o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę miasta. Sam powtarza, że
to rozgrywki polityczne sterowane przez Leszka Malińskiego...
Zagmatwany przetarg
Jutro (środa) w Sądzie Rejonowym w Pabianicach ma zapaść wyrok. Sprawa
ciągnie się od 2000 roku, kiedy to lewicowi radni miejscy złożyli do prokuratury
doniesienie na Marka Błocha, oskarżając go o popełnienie błędów przy przetargu
na wykonanie trzeciego etapu prac remontowych w Dworze Kapituły Krakowskiej.
O zlecenie ubiegały się dwie firmy budowlane - "Agis Bau" i "Bartek".
Wiele niejasności pojawiło się po przeprowadzeniu przetargu. Prokurator
uważa, że Błoch, który był członkiem komisji przetargowej, działał na korzyść
jednego z oferentów. Zataił też, że dla firmy "Bartek" wykonał wcześniej
projekt instalacji elektrycznej. Według oskarżyciela mógł być stronniczy.
Były członek Zarządu Miasta stanął też przed sądem za to, że nie zapewnił
odpowiedniej ochrony remontowanemu Zamkowi.
W ubiegłym tygodniu sąd wysłuchał wystąpień końcowych oskarżyciela i obrońcy.
- Doszło do licznych rażących uchybień, będących przestępstwem -
uzasadniał prokurator Jarosław Chrzęst. - Oskarżony udzielił
firmie "Bartek" informacji o tym, jak wyglądały prace przeprowadzane wcześniej
przez firmę "Agis Bau". Takie dane nie powinny były trafić do firmy "Bartek".
W przypadku oskarżonego chodzi o wielokrotne złamanie przepisów.
Mecenas Tomasz Szczepaniak nie ma wątpliwości, że jego klient jest czysty.
Twierdzi, że Marek Błoch był obiektywny, prace wykonywał na rzecz obydwu
oferentów, a nie tylko firmy "Bartek". Jako członek komisji przetargowej
działał zgodnie z przepisami.
- Być może jego działania były niekonwencjonalne, ale słuszne - mówił w
czasie posiedzenia T. Szczepaniak. - Zamek był dobrze pilnowany.
Dyrektorka muzeum zeznała, że obiekt ochraniała agencja. Nie doszło do
żadnej szkody majątkowej. Skierowanie całej sprawy do sądu uważam za nadużycie.
Według Marka Błocha zarzuty prokuratury są absurdalne.
- Działałem w ramach uprawnień i nałożonych na mnie obowiązków. To wszystko
jest sprawką Leszka Malińskiego, który wykorzystuje sąd do walki politycznej...
Za działanie na szkodę interesu publicznego i przekroczenie uprawnień funkcjonariuszowi
publicznemu grozi do trzech lat więzienia oraz grzywna.
M.
Cessanis
|